Reklama

Reklama

Prezes PiS: Dobrobyt albo odmarsz w stronę postkomunizmu

- Stawką wyborów parlamentarnych jest to, czy Polska pójdzie w kierunku państwa dobrobytu, sprawiedliwości i solidarności, czy też zacznie wracać w stronę postkomunizmu - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Premier Mateusz Morawiecki przestrzegał, że wynik wyborów nie jest przesądzony.

W piątek w Warszawie odbyło się spotkanie Kaczyńskiego oraz Morawieckiego z wolontariuszami, sympatykami oraz członkami sztabów regionalnych Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama

"To, czym możemy się pochwalić, to fakt, że wszyscy młodzi ludzie, którzy tutaj przyjechali nie wstydzą się PiS, swoich przekonań, swojej pracy na rzecz naszych kandydatów" - mówił podczas spotkania szef sztabu wyborczego PiS Joachim Brudziński. "Ponieście dalej tę energię, radość i przekonanie, że warto stać u boku (prezesa PiS) Jarosława Kaczyńskiego, bo (on) jest gwarantem tego, że ta Polska, którą konsekwentnie budujemy od 2015 r., będzie Polską wszystkich Polaków" - podkreślił.

Prezes PiS: Zdecydujemy, w którą stronę pójdzie Polska

Kaczyński odnosząc się do zbliżających się wyborów parlamentarnych, ocenił, że "ten moment jest naprawdę szczególny". Jak dodał, "chodzi o stawkę tych wyborów", w których "zdecydujemy, w którą stronę pójdzie Polska".

"Czy pójdzie do przodu, ku rozwojowi, ku państwu dobrobytu, polskiej wersji państwa dobrobytu, ku sprawiedliwości, solidarności, czy też pójdzie w tył, zacznie wracać na tej historycznej drodze, zacznie się odwrót, odmarsz w stronę postkomunizmu, w stronę tego wszystkiego, co ograniczało nasze możliwości, co krzywdziło tak wielu ludzi, co doprowadziło do tego, że szanse tych 30 lat, które już za nami, zostały wykorzystane tylko po części" - mówił lider PiS.

Według niego, ostatnie cztery lat pokazały, że "można było znacznie więcej". "Podkreślam to, bo to jest naprawdę niesłychanie ważne. Ale jeszcze ważniejsze jest to, bo przecież czasu nie cofniemy, że można bardzo dużo, także w przyszłości. Można zbudować ten kraj, o którym będzie można mówić, że to szczęśliwy kraj. Kraj bez żadnych kompleksów, którego obywatele, kiedy będą jeździć na Zachód, ten mityczny kiedyś Zachód, będą się czuli jak u siebie w domu, w tym sensie, że nie będzie tam lepiej niż tu" - oświadczył Kaczyński.

"Tu będzie równie dobrze, a powiem wam nawet, że będzie lepiej, bo tu będzie też wolność. Tu pozostanie wyspa wolności, a z tą wolnością dzisiaj w Europie jest bardzo, bardzo rożnie" - ocenił Kaczyński.

"Naprawdę nie przesadzam"

Zwracając się do wolontariuszy i sympatyków, Kaczyński podkreślał, że ich zaangażowanie powinno trwać do północy 11 października, czyli do rozpoczęcia ciszy wyborczej.

"To jest dzisiaj kwestia dla naszej przyszłości - naprawdę nie przesadzam - równie ważna, jak to zaangażowanie sprzed 30 lat, przeszło 30 lat, to z końca kwietnia, maja i początku czerwca 1989 r." - stwierdził. Jak dodał, wtedy decyzja dotyczyła spraw, wydawałoby się jeszcze ważniejszych. "Oczywiście one były superważne i tamte wybory przyniosły Polsce sukces. Ja tego nigdy nie kwestionowałem, sam w tym uczestniczyłem" - zaznaczył.

Nawiązując do zbliżających się wyborów, podkreślił, że mogą one doprowadzić do tego, że "tamten sukces zostanie do końca skonsumowany". "Skonsumowany przez nasz naród, któremu to się należy, bo Polakom to się należy, żeby mogli żyć nie gorzej, niż na zachód on naszych granic, by mogli mieć poczucie siły, tej siły indywidualnej, siły ich rodzin, ale także tej siły, którą ma naród, którą ma państwo" - powiedział Kaczyński.

Walka do ostatniego tchu

Zaznaczył jednocześnie, że aby iść tą drogą, trzeba uzyskać poparcie naszych obywateli. "I to poparcie to jest coś, o co trzeba walczyć. Walczyć - można powiedzieć - do ostatniego tchu" - mówił.

Kaczyński zwracał uwagę, że "rzeczywistość, o której my mówimy w oparciu o fakty, o rzetelne fakty jest przez znaczną część mediów zmieniana, przekręcana". Dlatego - jak mówił - dotarcie do każdego Polaka jest takie ważne. "Dotarcie z informacja o tym, co naprawdę dzisiaj dzieje się w Polsce. Co jest ważne, jaką możemy sobie zbudować przyszłość i jak możemy sobie zaszkodzić, jeśli podejmiemy niewłaściwe decyzje" - mówił prezes PiS.

"Chciałbym wam z jednej strony serdecznie podziękować, a z drugiej prosić o to, by to wasze zaangażowanie trwało (...) ale także chciałbym, byście byli żołnierzami Prawa i Sprawiedliwości i później, bo przed nami - jeśli zwyciężymy - wielkie zadania, wielkie zadania zmiany naszego kraju, zmiany naszego kraju pod wieloma względami" - dodał.

Jak mówił, chodzi o taką zmianę, która doprowadzi do pełnego wykorzystania wielkiego potencjału, który tkwi w Polakach, którzy pracują, są przedsiębiorcami, rolnikami, naukowcami, czy pełnią różne role społeczne. "Trzeba tylko stworzyć takie społeczeństwo, w którym wszyscy będą docenieni, w którym wszyscy będą mogli wiedzieć, że uczestniczą we wspólnocie, w polskiej wspólnocie, która jest wspólnotą wszystkich Polaków, wolnych Polaków. Bardzo proszę abyście w tym wielkim dziele budowy tej wspólnoty i jej umacniania uczestniczyli" - podkreślił Kaczyński.

Słowa premiera

Morawiecki dziękując członkom sztabów regionalnych PiS za ich pracę podczas kampanii wyborczej, przytoczył wypowiedź trenera Kazimierza Górskiego o tym, że "piłka nożna to jest taka prosta gra, w której się wygrywa, przegrywa albo można też zremisować". "Otóż polityka to jest jeszcze prostsza gra. Możemy tylko albo wygrać albo przegrać. I nic nie jest przesądzone, bo to, żeby zmienić dalej Polskę na lepsze jest w waszych rękach" - zaznaczył Morawiecki.

Zdaniem szefa rządu, III Rzeczpospolita "starała się do szpiku kości być antypolityczna, apolityczna". "Po to, żeby Polakom obrzydzić (politykę), zniechęcić ich do polityki, a młodych ludzi w szczególności" - mówił. "Wasze przekonanie o tym, że poprzez politykę można zmienić rzeczywistość jest piękne i bardzo wam za to dziękuję" - dodał Morawiecki.

Brudziński: Będziemy walczyć o każdy głos

Brudziński podkreślał z kolei, że zwycięstwo PiS w nadchodzących wyborach parlamentarnych jest możliwe tylko dzięki pełnemu zaangażowaniu kandydatów do końca trwania kampanii wyborczej. "Jak sobie na te głosy zasłużymy - zwyciężymy" - oświadczył. "Będziemy walczyć o każdy głos, ale to, czy zwyciężymy jest w dużej mierze w waszych rękach, waszego zaangażowania i waszej wiary, że PiS to dobra lista" - dodał szef sztabu wyborczego PiS.

Przypomniał, że PiS wylosowało drugi numer listy komitetu wyborczego. "To jest bardzo charakterystyczne, bo żeby zmieniać Polskę, potrzebna jest też druga kadencja. Do roboty. Jedziemy dalej" - apelował Brudziński. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy