Reklama

Reklama

Paweł Kukiz: Nie zamierzam wchodzić w alianse z PiS

"Ja nie chcę wchodzić z nikim w koalicję. Ja chcę podpisać umowę na realizację proobywatelskich postulatów, które zmieniają ustrój państwa i kończą z państwem autorytarnym. Ja nie idę po to, by objąć KGHM, tylko by zmienić ordynację wyborczą. A potem wracam do domu" – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM jeden z liderów list Polskiego Stronnictwa Ludowego - Paweł Kukiz.

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, Paweł Kukiz śpiewająco zameldował się w naszym studiu.

Paweł Kukiz: - Dzień dobry.

Pan jest teraz śpiewakiem ludowym, więc może najpierw zaczniemy od pytań ludowych.

- Proszę mnie nie prowokować, bo powiem panu, jakim pan jest dziennikarzem.

Ile lat ma PSL?

- 125?

124 - ale nieźle, nieźle. Już koniec quizów. Nie będę pana przepytywał z Witosa, ani ze zjednoczenia ruchu ludowego przed wojną, bo i tak pan nie wie. Jak pan popatrzy na PSL w III RP, to przecież od 1991 roku, od pierwszych wolnych wyborów do Sejmu...

Reklama

- ...częściowo wolnych, panie redaktorze.

W 1991 roku były wybory do Sejmu, całkowicie wolne.

- A tak, ma pan rację.

Jak popatrzy pan na to - 28 lat, z czego 16 lat - ponad połowę - rządził PSL. Najpierw rządził dwa razy z SLD, potem przez dwie kadencje z PO - to jest jednak jakiś fenomen. Pan teraz idzie z tymi ludźmi. Pan się podpisuje pod tą Polską, jaką zostawili?

- Nie, idę z tymi ludźmi, bo liczę na to, że po raz kolejny PSL będzie współrządził i będzie współrządził pod warunkiem zrealizowania postulatów Kukiz'15, czyli wprowadzenia zmiany ordynacji wyborczej, nadania wszystkim obywatelom możliwości startu do Sejmu, wprowadzenia obligatoryjnych dla władz referendów, wprowadzenia sędziów pokoju, zmian ustrojowych, które powodują, że znikną patologie we wszystkich partiach politycznych.

A jakie chciałby pan te zmiany ustrojowe, panie pośle?

- Które spowodują, że pójdziemy w stronę państwa demokratycznego, likwidując państwo autorytarne.

Panie pośle, ja to wszystko rozumiem, tylko te wszystkie zmiany, o których pan mówi, to co najmniej połowę z nich trzeba wprowadzać za pomocą zmiany w konstytucji.

- Nie, nieprawda. 

No tak, na przykład, żeby zmienić przynajmniej częściowo ordynację.

- Wystarczy zwykła większość.

Tutaj zdania prawników są podzielone.

- Nie, proszę pana, jestem przekonany, że wystarczy zwykła większość.

Mecenas Paweł Kukiz jest państwa i moim gościem.

- Akurat sprawami ordynacji wyborczej interesuję się bardzo mocno, akurat do modelu mieszanego nie trzeba.

Ale ja zadałem zupełnie inne pytanie. Przez ponad połowę ostatnich lat rządził PSL. Partia, z którą pan jest teraz w koalicji. Czy pan jest zadowolony z tego spadku, jaki PSL panu zostawił?

- Najbardziej byłbym zadowolony w sytuacji, gdybym miał na tyle silny ruch, który samodzielnie może objąć władzę i wprowadzić te wszystkie zmiany ustrojowe, o których mówię. Ale ponieważ jestem realistą i ponieważ...

Fobrze, spróbuję po raz trzeci. Czy pan nie jest zadowolony z tego, co zostawił panu PSL? Wchodzi pan do polityki w 2015 roku...

- ...i ponieważ w wyborach do Parlamentu Europejskiego dostaliśmy nieco ponad 3 proc. głosów, to wiem, że takiej możliwości, by samodzielnie te zmiany wprowadzić, nie ma. W związku z tym szukałem partnera, który przyjmie do swojego programu postulaty Kukiz'15 i wspólnie będziemy próbowali wprowadzić te postulaty w życie.

Dzisiaj, proszę państwa, mamy rozmowę stereo. Ja zadaję pytania, a Paweł Kukiz mi odpowiada na inne.

- Nie, pan mi nie daje odpowiedzieć na pytanie, dokończyć pytania i zadaje pan w trakcie mojej odpowiedzi 15 innych pytań.

A teraz mogę zadać pytanie?

- Tak jest.

Dziękuję serdecznie. W 2015 roku, czyli ledwie cztery lata temu, w wyborach prezydenckich dostał pan 21 proc. głosów. Ponad 3 mln ludzi głosowało na pana. W wyborach parlamentarnych pańska formacja miała blisko 9 proc. głosów. Dzisiaj razem z PSL macie 6 procent.

- Przecież odpowiedziałem panu przed chwileczką - w wyborach do PE miałem ok. 3 procent.

Pozwoli pan, że zadam pytanie? Właśnie, miał pan w wyborach europarlamentarnych 3 proc. głosów, to jest jednak porażka pańska. Nie wyciągnął pan żadnych wniosków z tej porażki?

- Nie, nie, proszę pana, to nie jest kwestia porażki, to jest wynikiem takiej konstrukcji i takiego prawa w Polsce, które nadaje partiom politycznym większe prawa.

Ale nie czuje pan, że poniósł pan porażkę?

- Nie, to jest konsekwencja tego, że nie pobieram subwencji, a nie pobieram subwencji nie tylko dlatego, nie jest powodem głównym, że nie chcę. Bo nawet gdybym chciał tę subwencję pobierać, to jej nie mógłbym otrzymać, ponieważ startowałem jako komitet wyborczy wyborców. Jeżeli nie pobiera się subwencji, to nie jestem w stanie stworzyć w 40-milionowym narodzie struktur silnych.

Wiedział pan to wcześniej. A przynajmniej powinien pan wiedzieć.

- Proszę pana, no nie wiedziałem, co pan mówi, co pan wmawia ludziom, co ja wiedziałem. Proszę mnie posłuchać, startowałem w wyborach...

Czy ja mogę zadać jakieś pytanie?

- Startowałem w wyborach prezydenckich, ponieważ chciałem zaprotestować, chciałem wbić się w ten cały klin, w ten cały układ. Natomiast po wyborach prezydenckich przyszła decyzja startu w wyborach parlamentarnych. Nie było czasu, by stworzyć partię polityczną, w związku z tym wystartowałem jako ruch. A ruchy obywatelskie są w Polsce dyskryminowane. Nie dostają pieniędzy.

Proszę sobie zostawić exposé na ten czas, kiedy pan już wygra te wybory i będzie wygłaszać je w Sejmie. Panie pośle, Władysław Kosiniak-Kamysz, Piotr Zgorzelski dopuszczają koalicję tylko z Platformą Obywatelską, mówią wyraźnie - w naszym studiu, że koalicji z PiS nie, nigdy. Pytanie do pana: po wyborach, czy pan w ogóle dopuszcza, choćby teoretycznie, koalicję z Prawem i Sprawiedliwością?

- Panie redaktorze, wie pan czym jest w Polsce koalicja? W Polsce koalicja między partiami, to jest tak naprawdę umówienie się co do dysponowania spółkami Skarbu Państwa i innymi profitami tam płynącymi.

Dlatego poszedł pan do PSL, oni są w tym dobrzy.

- Nie proszę pana, ja podpisałem umowę nie na rząd. Tego państwo nie rozumiecie. Ja nie chcę wchodzić z nikim w koalicję, ja chcę podpisać umowę na realizację proobywatelskich postulatów, które zmieniają ustrój państwa i kończą z państwem autorytarnym. To jest podstawowa rzecz. Ja nie idę po to, by objąć KGHM, tylko po to, by zmienić ordynację wyborczą. A potem wracam do domu.

Panie pośle, czy pan będzie łaskaw odpowiedzieć chociaż na jedno pytanie? Na jedno.

- Tak.

To może teraz, na to. Czy pan sobie w ogóle wyobraża, że taką umowę - broń Boże nie koalicyjną - pan ją nazywa jakoś zupełnie inaczej... 

- Porozumienie, a nie umowa koalicyjną. Na realizację postulatów, tak.

Czy pan sobie wyobraża, że taką umowę o porozumieniu podpisze po wyborach z PiS? Bo Władysław Kosiniak-Kamysz i Piotr Zgorzelski z PSL, z którego list pan kandyduje, nie wyobrażają sobie tego. 

- A ja sobie nie wyobrażam, żeby PiS chciał taką umowę podpisać. Bo po moich ostatnich rozmowach z panem prezesem Kaczyńskim - bo przecież w pierwszej kolejności poszedłem rozmawiać z prezesem Kaczyńskim - "czy będzie pan, panie prezesie, gdybyśmy startowali wspólnie z listy...".

Proszę pana...

- Panu odpowiadam wprost - co mam panu powiedzieć, że podpiszę albo nie podpiszę. To nie jest czarno-białe.

Czy sobie pan wyobraża? Zadałem takie pytanie.

- Ja sobie wyobrażam podpisanie umowy z każdym, kto wprowadzi te postulaty, o których przed chwilą mówiłem. I mówię o tym z uporem od czterech lat. Ja się dziwię, że wy dziennikarze zadajecie wciąż to samo pytanie, na które ja wielokrotnie odpowiedziałem...

Wie pan, bo to jest bardzo ważna sprawa. Jeżeli pan kandyduje z PSL, który to mówi wyraźnie - nigdy z PiS żadnego porozumienia, z PiS w alianse wchodzić nie będziemy...

- Ale ja też nie zamierzam wchodzić w alianse z PiS w sytuacji takiej, kiedy Kaczyński odmawia absolutnie jakiegokolwiek wpisania postulatu demokratycznego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje