Reklama

Reklama

Monika Jaruzelska w RMF FM: Kwestie SLD już mnie nie dotyczą

"Kwestie SLD już mnie nie dotyczą. Nie bardzo rozumiem, dlaczego pan Czarzasty się nie zainteresował, czym ja się zajmowałam w SLD. Na pewno można powiedzieć, że robiłam trochę więcej, niż inni radni SLD w radzie miasta, ponieważ ich nie było" - powiedziała w Porannej rozmowie w RMF FM Monika Jaruzelska. W odpowiedzi na pytanie Roberta Mazurka, na kogo odda swój głos w wyborach do Sejmu, odparła: "Chyba będę głosowała na Katarzynę Piekarską, na osobę, która się wydaje wiarygodną Lewicą, która została posądzona o zdradę, a która została w podobny sposób potraktowana, jak ja".

Robert Mazurek, RMF FM: Musi pani powiedzieć słuchaczom, kto jest za szybą.

Monika Jaruzelska: - Za szybą jest dzisiaj z nami "Lubieżny Lolek", czyli mój jamnik szorstkowłosy.

Czy to jest ten pies, który stał się kością niezgody na Lewicy?

- Stał się przede wszystkim ofiarą pomówienia o czyny lubieżne. Mogę powiedzieć, że jest jedynie złodziejem.

Jest jedynie złodziejem? Naprawdę?

- Czyli pewno i pijakiem, bo jak pijak to złodziej.

A proszę mi powiedzieć... Pani go wysłała może na jakąś terapię po tym, jak źle się zachował wobec suczki pani Żukowskiej? Przypomnijmy, że pani Anna Maria Żukowska, rzeczniczka SLD napisała, że pani pies chciał zgwałcić jej sunię, a kiedy ona wzięła go na kolana, to nasikał jej do butów. Leszek Miller dopytywał, co z butami. Odkupiła pani buty? Wyczyściła?

Reklama

- Nie, bo chyba do butów nie nasiusiał. Jamnikowi trudno by było, przy jego wzroście nasiusiać komuś do butów, które jeszcze nie były zdjęte na dodatek.

Dobrze. To może sprawy kynologiczno-obyczajowe sobie na razie odpuścimy.

- Będę wdzięczna.

Mam tylko jedno pytanie puentujące to: czy pani nie żałuje aluzji, które pani w wywiadzie poczyniła, że tak naprawdę nie ma pani na liście ze względu na domniemany romans Włodzimierza Czarzastego z Anną Marią Żukowską?

- Absolutnie nie żałuję. Ktoś musiał wykazać się męską odwagą i o tym powiedzieć, o czym wszyscy wiedzą. Jeżeli ktoś by sięgnął np. do tekstu wywiadu pana przewodniczącego sprzed pięciu czy sześciu lat, gdzie wypowiadał się do jednego z tygodników o swoich zasadach moralnych: jedna żona, jedna partia, jedna kochanka. Wszystko tu się zgadza i jest zgodne z moralnością pana przewodniczącego. Jeśli pan redaktor pozwoli - bardzo bym chciała już ten temat zakończyć. Kwestie SLD już mnie nie dotyczą.

Włodzimierz Czarzasty powiedział nawet, że on nie wie, co pani robiła przez rok jako radna Warszawy, więc nie rozumie, dlaczego miałaby pani kandydować z SLD.

- Nie bardzo rozumiem, dlaczego pan Czarzasty się nie zainteresował czym ja się zajmowałam w SLD. Na pewno można powiedzieć, że robiłam trochę więcej niż inni radni SLD w radzie miasta, ponieważ ich nie było.

Pani jest jedyną radną SLD, która się dostała do Rady Warszawy.

- Warto przede wszystkim podkreślić to, bo teraz sobie tak zadworowałam, mój szacunek i też wdzięczność dla ludzi SLD, którzy bardzo ofiarnie pomagali i pomagają - przy zbieraniu podpisów, przy kampanii.

Na kogo pani będzie głosowała do Sejmu?

- Chyba będę głosowała...

Na PiS?

- Nie. Byłoby ciekawie, jakbym tak powiedziała. Będę głosowała na Katarzynę Piekarską, na osobę, która mi się wydaje wiarygodną lewicą, która została posądzona o zdradę, a która właściwie została w podobny sposób potraktowana jak ja.

Chciała pani kandydować z SLD, ale nie będzie pani nawet głosować na Lewicę, tylko na Katarzynę Piekarską?

- Tak. Katarzyna Piekarska wydaje mi się osobą bardziej wiarygodną rzeczywiście lewicowo i jednocześnie Katarzyna Piekarska robi to, co ja, czym ja się zajmuję, czyli np. obroną wojskowych przed tą ustawą emerytalną, która wisi w powietrzu i pewno po wyborach może wejść.

Akurat parę osób - Andrzej Rozenek się chce tym zająć... To jest jedna rzecz. Druga rzecz jest taka: pani rozbija pakt senacki opozycji.

- Panie redaktorze...

Pani kandydatko, słucham.

- Jest pan tak wybitnym dziennikarzem, inteligentną osobą i pan wie, że ten pakt jest kompletną fikcją. Fikcją, którą powstała w ostatniej chwili, i z którą tak naprawdę do końca nie wiadomo, jak jest...

Nie, to nie jest prawda, że to jest kompletna fikcja.

- ... 287 osób kandyduje do Senatu, w tym tylko 41 kobiet. Czyli nie ma tego paktu, ten pakt jest szantażem dla ludzi, którzy chcą skorzystać ze swojego biernego prawa wyborczego, jakie mamy, i którzy chcą rozbić wreszcie duopol PO-PiS-u. A mówienie czegoś takiego, że ktoś rozbija pakt senacki to znaczy, że mamy zabetonować tę scenę i do końca życia głosować albo na Platformę, albo na PiS.

Pani kandyduje jako kandydatka niezależna z Warszawy...

- Tak.

Z Mokotów, Ursynów zdaje się, Wilanów...

- Tak, okrąg 43, czyli Mokotów, Ursynów, Wilanów, Wawer.

Tam jest kandydatka opozycji, obecna pani senator Barbara Borys-Damięcka.

- Barbara Borys-Damięcka - przede wszystkim tutaj muszę wyrazić wyrazy i szacunku, i wielkiej sympatii  do...

Jasne, bardzo ją pani szanuje, ale nie będzie nie tylko na nią głosować, ale też przeciwko kandydować. To oczywiste.

- Pani  Borys-Damięcka. Ja mam do niej bardzo emocjonalny stosunek, dlatego, że pół wieku temu, kiedy byłam małą dziewczynka, oglądałyśmy z babcią "Kobrę" i zawsze było: reżyseria - Barbara Borys-Damięcka. Pani Borys-Damięckiej zrobiono trochę krzywdę, bo ona już zrezygnowała z kandydowania, teraz nagle powróciła i zabrano ją z okręgu, z którego zawsze głosowała - 44. - gdzie głosuje Polonia i tą Polonią się zajmowała.

Czyli Żoliborz i Śródmieście.

- Tak. Zajmowała się głównie sprawami Polonii, teraz jest na zupełnie nowym terenie.

Będzie zajmowała się Polonią na Mokotowie. Pani siedziba  sztabu mieści się w bardzo szczególnym miejscu, mianowicie  w słynnej willi generała na warszawskim Mokotowie właśnie. Pani tam mieszka?

- Ja tam pomieszkuję. Rzeczywiście większość naszych spotkań sztabowych czy związanych z kampanią się tam odbywa. Ze względu na to, że jest tam większa cisza i spokój i też nie chcę miru domowego mojego syna zaburzać i w związku  z tym tam się możemy spotkać.

Syn nie ma prawa wyborczego, więc nie powie nam na kogo głosuje, ale proszę powiedzieć. Co się stanie z tą willą? Willą po generale Jaruzelskim.

- Wie pan, chciałabym zachować. Mam jakiś ogromny sentyment do tego miejsca. To jest coś, co mnie łączy z pamięcią rodziców, co mnie łączy z Mokotowem, w którym dzieciństwo i wczesną młodość spędziłam. Ale jak to się wszystko potoczy, no to zobaczymy...

A co stanie się z tymi pamiątkami po ojcu? Np. z mundurami generała, które są tam teraz? Cała szafa mundurów.

- A pan redaktor był w domu?

Proszę pani, już nie udawajmy. Pokazała mi to pani, kiedy robiłem z panią wywiad do gazety..

- Dobrze, dobrze.

Więc tak.

- Chciałam powiedzieć, że pan redaktor nie chciał przymierzyć munduru pana generała.

Ja panią pytam poważnie, co pani zrobi z tymi mundurami?

- Wie pan, jeżeli będzie takie miejsce, gdzie będzie mogło powstać jakieś muzeum, które nie będzie miało IPN-owskiej narracji, tylko będzie starało się...

Tylko będzie miało komunistyczną narrację, tak?

- Będzie miało narrację obiektywną, to pewnie mundury ojca tam się znajdą. Mam do nich sentymentalny stosunek. Był taki moment, kiedy...

Kiedy sama przymierzałam.

- Nie. Ale... Kiedyś przymierzyłam.

Mój Boże.

- Były też osoby, które odezwały się po śmierci ojca i kilka razy chciały za ogromne pieniądze kupić ojca okulary, w których ogłaszał stan wojenny. Ale powiedziałam, że absolutnie nie sprzedam.

Te okulary i mundury ciągle jeszcze są. 500+ dla kobiet w ciąży to jest pani pomysł na kampanię wyborczą, prawda?

- Nie tyle na kampanię wyborczą. To wynikło gdzieś z pewnej dyskusji na temat, i kwestii ustawy aborcyjnej, i jej liberalizacji. Ale też właśnie myślenie o tym, że Prawo i Sprawiedliwość, które traktuje życie poczęte jakby od początku, to powinno w związku z tym traktować również matkę czy kobietę, która szczególną opieką otoczoną, dostawać 500+ w tym momencie, kiedy zarejestruje u lekarza. Lekarz stwierdzi, że jest w ciąży.

Robert Mazurek

Reklama

Reklama

Reklama