Reklama

Reklama

Międzynarodowy nadzór nad procedurami w SN? Kidawa-Błońska tłumaczy

"To się bierze z braku zaufania, izba SN, która rozstrzyga o ważności wyborów powstała niedługo przed wyborami, a o jej składzie zdecydowała jedna partia" - tak Małgorzata Kidawa-Błońska uzasadniała zwrócenie się o międzynarodowy nadzór nad procedurami w SN dotyczącymi protestów wyborczych.

Lider PO Grzegorz Schetyna poinformował we wtorek, że podjął starania o międzynarodowy nadzór procedur dotyczących złożonych przez PiS w Sądzie Najwyższym protestów wyborczych - PiS domaga się m.in. ponownego przeliczenia głosów w sześciu okręgach wyborczych do Senatu. Protesty rozpatrywać ma nowa izba SN - Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Reklama

Schetyna ocenił, że nie ma pewności, że głosy będą przeliczane w sposób transparentny, dlatego we wtorek spotkał się w Warszawie OBWE z Janem Petersen, przewodniczącym krótkoterminowej misji obserwacyjnej wyborów parlamentarnych.

"To z braku zaufania"

"To się bierze z braku zaufania, były wcześniej protesty wyborcze i Sąd to rozstrzygał. Ale było zaufanie do instytucji Sądu. W ostatnich latach to zaufanie się zmniejszyło. Przed samymi wyborami zmieniono ustawę, powstała nowa izba do kontroli wyborów, a o wyborze przedstawicieli do niej zdecydowała jedna partia. Trudno się dziwić, że nie ma do tego zaufania" - powiedziała Kidawa-Błońska w radiu TOK FM.

Podkreśliła, że obywatele powinni "wierzyć, że skoro sprawa trafia do Sądu Najwyższego to zostanie dobrze załatwiona". "Ale przez procesy, które dzieją się w polskim sądownictwie prowadzone przez PiS ludzie tracą zaufane i to jest najbardziej szkodliwe, bo to rujnuje cały system" - dodała.

Kidawa-Błońska stwierdziła, że PiS chce kontroli procesu wyborczego i ponownego przeliczenia głosów w sześciu okręgach w wyborach do Senatu, bo jest tam "za dużo jest głosów nieważnych". "Ale nie kontrolują tego tam, gdzie wygrał ich kandydat i głosów nieważnych było najwięcej" - dodała.

Protesty wyborcze

Potwierdziła, że Schetyna oraz senator Aleksander Pociej (PO) w środę w Strasburgu z przedstawicielami Rady Europy i Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy będą rozmawiać na temat kontroli wyników wyborów w Polsce. "Bo my, jako obywatele musimy mieć pewność, że wybory odbyły się zgodnie z prawem i wszyscy senatorowie i posłowie zgodnie z prawem ten mandat zdobyli" - podkreśliła Kidawa-Błońska.

PiS złożył do Sądu Najwyższego protesty wyborcze dotyczące wyników wyborów w sześciu okręgach w wyborach do Senatu. Protesty dotyczą okręgów: nr 12 (jeden z okręgów w woj. kujawsko-pomorskim), nr 75 (jeden z okręgów w woj. śląskim), nr 100 (jeden z okręgów w Zachodniopomorskiem) i trzech okręgów w Wielkopolsce: nr 92, 95 i 96 - we wszystkich tych okręgach wygrali kandydaci opozycji. PiS wnioskuje m.in. o ponowne przeliczenie głosów.

Także Koalicja Obywatelska złożyła we wtorek w SN protesty wyborcze - KO chce powtórzenia wyborów do Senatu w trzech okręgach: w Jeleniej Górze, Łomży i Pabianicach, gdzie wygrali kandydaci PiS. Zdaniem KO w tych trzech okręgach wybory mogły zostać przeprowadzone z naruszeniem prawa. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama