Reklama

Małgorzata Gosiewska w RMF FM: Matecki powinien zrezygnować z kandydowania do Sejmu

"Dariusz Matecki powinien zrezygnować z kandydowania do Sejmu" - stwierdziła Małgorzata Gosiewska w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM. Wicemarszałek Sejmu mówiła, że "nie wyobraża sobie współpracować z parlamentarzystami, którzy używają takiego języka". W radiowej części Małgorzata Gosiewska wspominała zmarłego wczoraj Kornela Morawieckiego, a także mówiła o wraku samolotu Tu-154M, który nadal znajduje się w Smoleńsku.

Robert Mazurek: Dzień taki sobie, bo przyszło nam wspominać marszałka seniora Kornela Morawieckiego. I to takie sytuacje, w których wszystkim brakuje nam słów.

Małgorzata Gosiewska: - Jednym brakuje, inni wypisują jakieś głupoty. Ale dzień rzeczywiście smutny. Wczoraj zaskoczyła nas ta wiadomość, jednak wszyscy staraliśmy się wierzyć, że będzie dobrze. Że wygra swoją kolejną bitwę i walkę... Marszałek senior. Przegrał, ale wygrał dla nas wolną Polskę.

To jest zadziwiające, bo Kornel Morawiecki był wśród tych, którzy kontestowali Okrągły Stół, te przemiany. A jednocześnie, teraz po latach, to wszystko okazuje się mieć mniejsze znaczenie. Bo był przecież wśród tych, którzy w Okrągłym Stole widzieli szanse. Choćby właśnie wśród takich ludzi jak Jarosław Kaczyński.

Reklama

- Panie redaktorze. Czym innym było widzieć szanse w Okrągłym Stole, czy nawet w nim uczestniczyć, a czym innym było potem przez lata dotrzymywać tych porozumień i z konsekwencją je realizować, pozwalając na uwłaszczenie się nomenklaturze, na rozkradanie państwa polskiego, na złodziejską prywatyzację.

Był bezkompromisowy, rzeczywiście.

- Wielu polityków w tym zakresie też było, ale Kornel był rzeczywiście szczególny. Powiedzmy sobie szczerze, że pożytku w III RP nie zaznawał w żadnym stopniu. W zasadzie żył na marginesie. Obśmiewany, często wyszydzany...

... ale to się zmieniło, w każdym razie...

- ... zmieniło się tak, ale, panie redaktorze, my musimy pamiętać o tym, że te tak zwane elity, które przez okres lat 90., dwutysięcznych, rządziły naszym krajem, miały wpływ np. na polską oświatę, programy szkolne...

... pani poseł, ale Kornel Morawiecki - bo ja o niego pytam...

- ...tak, ale ja też o tym mówię. Gdzie pan widział pana marszałka seniora w budowanej historii Polski?

Zgoda, nie było.

- Budowanej przez elity. Nie było. On był na marginesie.

Zgoda, choć pamiętam o dwóch rzeczach. O tym, jak po jego przemówieniu w Sejmie bili mu brawo ludzie z bardzo różnych stron barykady. I to bili mu brawo nie tylko w Sejmie. Pamiętam, jak reagowały media społecznościowe, jak zareagowały media. Ludzie byli poruszeni.

- A wielu dopiero go odkryło tak naprawdę.

Tak, to prawda. Szczególnie z tego młodego pokolenia.

- Ale z czego to wynika? Dlaczego ta nasza historia, dlaczego to wszystko tak wygląda. Jednych się wyrzuca z historii, drugich się lansuje. Dlaczego śp. Anna Walentynowicz też była niezwykle zasłużona dla Solidarności, a też w tej historii przez lata była pomijana.

Pani marszałek, jeżeli możemy to w jakiś sposób pozytywnie podsumować, to chyba tylko tak, że bardzo ciepłe słowa po śmierci Kornela Morawieckiego padły z ust... niemal właściwie wszystkich.

- Niemalże, to też mieliśmy takie zapisy na Twitterze, które....

...zostawmy to.

- To niestety politycy z...

... nie. Nie było tam wśród ważnych polityków, żadnych głosów paskudnych. Zostawmy to. Pani marszałek, pani się dowiedziała ostatnio, że ma pani zakaz wjazdu do Rosji. 

- Panie redaktorze, nie będę ukrywać, że specjalnie mnie to nie zdziwiło. Zajmuję się sprawami, które nie są po myśli Federacji Rosyjskiej, to jest oczywiste, ponieważ generalnie zajmuję się Europą Środkowowschodnią, prawami człowieka. Odwiedzam więźniów, mówię o nich.

A jak się pani dowiedziała? Pani się dowiedziała na Białorusi, prawda?

- To właśnie było najbardziej zadziwiające. Nie to, że mam tego "bana", jeśli chodzi o wjazd do Federacji Rosyjskiej, bo tego się spodziewałam i generalnie się tam nie wybierałam, choć marzenie mam takie, żeby kiedyś koleją transsyberyjską pojechać sobie nad Bajkał i dalej. Natomiast wiem, że nie jest to możliwe. Tak jak mówię, dowiedziałam się, jadąc na Białoruś, na granicy polsko-białoruskiej, gdzie potraktowano mnie w sposób szczególny, czyli dłużej przytrzymując, wypytując. Mimo iż...

Miała pewnie pani paszport dyplomatyczny?

- Paszport dyplomatyczny to jedno, ale przede wszystkim Mińsk był powiadomiony w sposób oficjalny o podróży wicemarszałka na Białoruś, do Grodna. Także wszystko było jasne. Jeśli takie procedury się wprowadza, to jest to coś znaczącego. A jeśli dzień wcześniej jeszcze odmawia się przebywania na terytorium Białorusi nauczycielom języka polskiego, to jest podwójnie znaczące.

Pani poseł, czy to nie jest porażką, że po czterech latach rządów PiS w sprawie katastrofy smoleńskiej nie posunęliśmy się ani o krok na przód? Że wrak, o którym mówiliście i który jest sprawą symboliczną dla nas, ciągle jest w Smoleńsku?

- Panie redaktorze, dla mnie porażką jest to, że Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze do tej pory nie podjął sprawy przeciwko Federacji Rosyjskiej, przeciwko zbrodniarzom wojennym na Donbasie, mimo iż cały materiał dowodowy w tym zakresie, w stosunku do konkretnych osób, konkretnych zbrodniarzy został przekazany.

Donbas, Donbasem. Ja pytam o wrak samolotu.

- Panie redaktorze, to nie jest tak w oderwaniu. Mówimy o Federacji Rosyjskiej i stosunku do tejże Federacji Rosyjskiej wielu krajów Europy Zachodniej.

Przypomnę, że kiedy cztery lata temu startowaliście w wyborach i szliście do władzy, to mówiliście, że będziecie tak prowadzili relacje z Rosją, że wrak wróci, a śledztwo ruszy z kopyta. Nie ma pani takiego poczucia, że to jest ten czas, że trzeba uderzyć się w pierś i powiedzieć, że "trochę z naszej, a trochę nie z naszej winy nie udało się"?

- Nie przypominam sobie, żebyśmy mówili, że to zrobimy bez względu na sytuację międzynarodową. To można było zrobić w sprawie smoleńskiej, można było dużo więcej osiągnąć, gdyby istniało państwo polskie w 2010 roku. A było po prostu państwem teoretycznym. Gdybyśmy wtedy podjęli jakieś zdecydowane działania, bylibyśmy w tej chwili w kompletnie innej sytuacji.

Internetowa część rozmowy i wątek Klaudii Jachiry oraz Dariusza Mateckiego

W internetowej części doszło do krótkiej wymiany uszczypliwości.

"Pani marszałek, najpierw umówmy się jednak, że to naprawdę tak nie działa - jeśli pani chce mieć szansę i nie zanudzić ludzi długimi wywodami, naszych wiernych internautów, to jednak trzymajmy się tego, że jednak pani odpowie na pytanie" - zwrócił się do Małgorzaty Gosiewskiej Robert Mazurek.

"Świetnie, panie redaktorze, ale umówmy się, że jeśli pan zadaje pytanie, to ja bym chciała na to pytanie odpowiedzieć, tak jak ja odpowiadam, a nie tak jak pan by chciał. Bo jeśli pan zna już moją odpowiedź, to po co zadawać pytanie" - odpowiedziała.

"Jeśli pani cierpi na brak okazji do wypowiedzenia się, to ja daję każdemu 30 sekund na to, żeby absolutnie sam mógł przekonać swoich wyborców do tego, żeby na niego głosowali" - mówił prowadzący, na co wicemarszałek Sejmu odparła: "Staram się odpowiadać na pytania".

W tym miejscu prowadzący nawiązał do praktyki z sejmowej sali, kiedy to niektórym posłom wyłączany jest mikrofon.

"Wie pani poseł, że jak ja tu nacisnę, to może pani mówić długo, ale i tak nikt pani nie usłyszy. Więc proszę mnie nie prowokować" - mówił Mazurek. "Wiem, bo też mam taki przycisk, kiedy prowadzę obrady Sejmu, ale staram się go nie używać" - zripostowała Gosiewska.

Robert Mazurek zapytał również wicemarszałek Sejmu o zachowanie kandydatki KO Klaudii Jachiry, która, przypomnijmy,  podczas jednego ze spotkań wyborczych opowiadała między innymi o "kończynach" ofiar katastrofy smoleńskiej, "Brunatnej Górze", a świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego określiła mianem "nieudacznika tysiąclecia". "Co pani wtedy czuje?" - zapytał prowadzący.

"Niezależnie od tego, czy się miało tam bliskich, czy nie, jeśli jest się człowiekiem o normalnym podejściu do życia, o normalnej wrażliwości i empatii, to co można czuć?" - odpowiedziała, nawiązując do wątku katastrofy lotniczej w Smoleńsku. "Nie są to ludzkie zachowania. A to jest kandydatka PO z Warszawy" - dodała.

Gosiewska została zapytana również o wypowiedź innego kandydata, tym razem PiS, Dariusza Mateckiego, który stwierdził, że "Donald Tusk powinien trafić przed Trybunał Stanu, pod sąd wojskowy i pod ścianę".

"Nie pochwalam takich wypowiedzi" - odpowiedziała stanowczo, nie wiedząc jednak, kto odpowiadał za te słowa. "Proszę nie porównywać tych dwóch wypowiedzi. Tego się nie da zestawić w jednym szeregu" - powiedziała, nawiązując jeszcze do wypowiedzi kandydatki KO.

"Jest wulgarny, chamski" - zaznaczył Mazurek. "Tak, w ogóle nie kwestionuję tego" - przyznała Gosiewska.

"A to nie jest taka ewangeliczna zasada, że ‘widzicie źdźbło w cudzym oku, a belki we własnym znaleźć nie potraficie’"? - kontynuował Mazurek. "Czy Dariusz Matecki powinien zrezygnować z kandydowania?" - zapytał wprost.

"Tak, powinien zrezygnować z kandydowania do Sejmu" - stwierdziła Gosiewska. "Ja nie wyobrażam sobie współpracować z parlamentarzystami, którzy używają takiego języka" - dodała. "Brawo" - skwitował tę wypowiedź prowadzący.

RMF/INTERIA

Reklama

Reklama

Reklama