Reklama

Reklama

Lider PSL: 10 proc. poparcia da nam wpływ na decydowanie o Polsce

"Jeśli zdobędziemy 10 proc. poparcia, będziemy decydować, w którą stronę pójdzie Polska" - mówił w Międzyrzecu Podlaskim (woj. lubelskie) szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem tragiczna sytuacja w ochronie zdrowia nie pozwala nazywać Polski państwem dobrobytu.

"Jeśli będzie 40 posłów PSL, a może więcej, jeśli dostaniemy 10 proc. poparcia, to będziemy decydować o tym, w którą stronę pójdzie Polska" - powiedział Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej w piątek w Międzyrzecu Podlaskim, apelując o głosowanie na kandydatów PSL w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Szef ludowców podkreślił, że wszystkie sondaże pokazują, iż PSL wejdzie do Sejmu. "Dzisiaj głos oddany na listę nr 1 to jest najcenniejszy głos, to na pewno nie jest głos zmarnowany. (...) To jest głos, można powiedzieć, na wagę złota, który może dać zwycięstwo ludziom dobrej woli, bo takich, jak głęboko wierzę, jest zawsze więcej" - mówił Kosiniak-Kamysz.

Reklama

Podkreślił, że PSL chce państwa opartego o wartości i tradycje chrześcijańskie. "My wiemy, po jakiej stronie stoimy. Stoimy po stronie wartości, przyzwoitości, demokratycznego państwa prawa, szanującego godność każdego człowieka. (...) My chcemy państwa opartego o wartości, o nasze tradycje chrześcijańskie, bo z takich wyrastamy, taka jest polska wieś, polskie miasteczka i polskie miasta" - dodał szef PSL.

"Bardzo proszę o Państwa głosy na siłę spokoju i rozsądku, która nie dopuści do rewolucji obyczajowej, ale też nie będzie nikomu zaglądała za firankę, która na pierwszym miejscu stawia godność człowieka, szacunek do niego i sprawy merytoryczne" - apelował.

Problemy służby zdrowia

Kosiniak-Kamysz, który w piątek odwiedził szpital powiatowy w Międzyrzecu Podlaskim, powiedział na konferencji, że nie ma ważniejszej sprawy w nowej kadencji parlamentu niż poprawa dostępności do służby zdrowia dla polskich pacjentów, poprawa warunków jej funkcjonowania, poprawa warunków pracy personelu medycznego, skrócenie kolejek.

Jego zdaniem polska służba zdrowia jest w tragicznym stanie, "jest pod dwóch zawałach, a trzeciego nie przeżyje". "Jak lekarze rezydenci muszą się zawijać w czarne worki foliowe przed Ministerstwem Zdrowia, żeby pokazać agonalny stan służby zdrowia, to jest obraz państwa? Nie można tego państwa nazwać państwem dobrobytu" - mówił Kosiniak-Kamysz.

Podkreślił, że po wprowadzeniu sieci szpitali, 90 proc. szpitali zadłuża się, a raport na temat stanu zadłużenia tych szpitali nie został ujawniony, ostanie dane - według szefa ludowców - mówią o 13 mld zł. "Ktoś mówi o braku deficytu i zrównoważonym budżecie, jak szpitale (są zadłużone), jeden tylko szpital w Grudziądzu jest zadłużony na ponad pół miliarda zł?" - dodał Kosiniak-Kamysz.

Zaznaczył, że z inicjatywy PSL udało się podpisać pakt na rzecz ochrony zdrowia, który przewiduje m.in. dofinansowanie służby zdrowia - na poziomie 6,8 proc. PKB - a środki miałyby pochodzić z 2 proc. składki rentowej oraz z dochodów państwa z akcyzy za alkohol i papierosy. "Będziemy bronić szpitali powiatowych i będziemy robić wszystko, żeby się nie zadłużały" - deklarował szef PSL.

Fala choroby ASF

Władysław Kosiniak-Kamysz wypomniał też rządzącym, że wbrew obietnicom nie poradzili siebie m.in. z falą choroby ASF (afrykański pomór świń), która doprowadziła do likwidacji blisko 70 tys. gospodarstw w Polsce. "Nie zatrzymali ASF, nie potrafili poradzić siebie z pomocą dla gospodarstw, nawet oddawali pieniądze do UE, które przeznaczone były na pomoc poszkodowanym przez ASF. Nie potrafili stworzyć narodowego holdingu spożywczego, wprowadzić cen minimalnych gwarantowanych" - mówił Kosiniak-Kamysz.

"Polscy gospodarze zostali wyzyskani w wyborach, oszukani po wyborach i odrzuceni" - dodał.

Lider ludowców w ostatnim dniu kampanii wyborczej spotka się jeszcze z wyborcami w województwach podkarpackim, małopolskim i świętokrzyskim.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje