Reklama

Reklama

​Kidawa-Błońska o sprawie Jachiry: Władze partii powinny zareagować

- To jest sytuacja nie do zaakceptowania; władze partii powinny zareagować - powiedziała wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, odnosząc się do zdjęcia kandydatki KO Klaudii Jachiry wykonanego przed pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego.

"Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Bardzo mi się to nie podobało. Nie można w czasie kampanii i w ogóle w życiu w taki sposób się zachowywać. Mamy się szanować, mamy szanować uczucia innych, cały czas mówię o tym w kampanii. Jest to dla mnie sytuacja nie do zaakceptowania" - powiedziała Kidawa-Błońska na konferencji prasowej w poniedziałek w Lublinie.

Reklama

Kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera odniosła się w ten sposób do sprawy zdjęcia opublikowanego przez kandydatkę z warszawskiej listy KO do Sejmu Klaudię Jachirę na Twitterze, wykonanego w Warszawie przed pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego, który znajduje się w okolicach Sejmu. Na zdjęciu na tle napisu "Bóg Honor Ojczyzna" stoi Jachira oraz dwie młode osoby, które trzymają transparent z napisem: "Bób, Hummus, Włoszczyzna, Vege".

Stanowisko Kidawy-Błońskiej

Na pytanie, czy Jachira powinna być skreślona z listy kandydatów Kidawa-Błońska powiedziała, że "powinny zareagować" w tej sprawie władze partii. "Zachowania i wpisy są nie do przyjęcia. Władze partii powinny zareagować i mam nadzieję, że zareagują" - powiedziała.

"Bardzo mi na tym zależy, żebyśmy zaczęli ze sobą rozmawiać, żebyśmy się szanowali, żebyśmy się słuchali, a każdy taki wpis pokazuje, że tak naprawdę jest jeszcze bardzo dużo do zarobienia skoro nawet osoby, które są ze mną na liście nie szanują innych" - dodała.

Apel Dworczyka

Michał Dworczyk w kontekście tego zdjęcia, powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej, że "są granice" w polityce, które "nie powinny być przez nikogo przekraczane". Jego zdaniem to, co zrobiła Jachira, było "oburzającym i nieakceptowalnym happeningiem, który sprowadzał się do sprofanowania hasła i słów wykutych na pomniku, słów świętych dla wielu tysięcy osób, które w ciągu ostatnich 200 lat walczyły o wolność Polski, o to, by była krajem wolnym i demokratycznym".

"Zwracam się dzisiaj z apelem do Grzegorza Schetyny, do pani (kandydatki KO na premiera, Małgorzaty) Kidawy Błońskiej, aby ta osoba, która dopuściła się tego czynu, została usunięta z list wyborczych KO. Takie osoby nie powinny funkcjonować w życiu publicznym na poziomie parlamentu" - powiedział szef kancelarii premiera.

Komentarz rzecznika PO

Jan Grabiec powiedział z kolei: "Zgodnie z moją wiedzą nie ma możliwości skreślenia kandydata, który został zarejestrowany przez Państwową Komisję Wyborczą" - zaznaczył. Jak ocenił, "nikt z komitetu wyborczego KO takiej możliwości nie ma, więc apel Dworczyka jest absurdalny, bo bezprawny".

"Oczywiście przeprosiny pani Klaudii Jachiry były potrzebne, gdyż jej wystąpienie było nieodpowiednie" - przyznał Grabiec. Według rzecznika PO, "jej przeprosiny i usunięcie wpisu zamykają sprawę".

Pytany, czy politycy Koalicji Obywatelskiej oczekują, aby w przyszłości Jachira konsultowała z nimi następne, być może podobne wystąpienia, Grabiec odparł: "Myślę, że po tym wydarzeniu pani Klaudia Jachira, jakkolwiek nadal spontanicznie będzie prowadzić kampanię wyborczą, to jednak będzie unikała symboliki państwowej, wojskowej, narodowej".

Głos Siemoniaka

Do apelu szefa KPRM odniósł się także wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak. 

"Pani Jachira przeprosiła za swój wpis i przypadkowe zdjęcie. Prędzej powinni być skreśleni z list wyborczych politycy PiS nie składający rzetelnych oświadczeń majątkowych - to znacznie poważniejszy problem" - podkreślił.

Kim jest Jachira?

Blogerka Klaudia Jachira startuje z 13. miejsca warszawskiej listy KO do Sejmu. Zdjęcie wykonane pod pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego spotkało się z krytycznymi opiniami. Działające w Krakowie Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych zaapelowało w niedzielę do sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej o natychmiastowe skreślenie z listy kandydatów do Sejmu Jachiry. Z podobnym apelem do liderów KO, w tym szefa PO Grzegorza Schetyny, zwrócił się w poniedziałek szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Kidawa-Błońska na Lubelszczyźnie

Podczas poniedziałkowej wizyty w Lubelskiem Kidawa-Błońska spotkała się m.in. z przedstawicielami kół gospodyń wiejskich w Przychodach w gm. Międzyrzec Podlaski, a także z samorządowcami i mieszkańcami powiatu włodawskiego we Włodawie. Po konferencji prasowej w Lublinie, rozmawiała z mieszkańcami tego miasta na placu Litewskim.

Kandydatka KO na premiera zaprosiła mieszkańców Lublina do indywidualnych rozmów. Chętni kolejno siadali obok niej na krześle pod namiotem i przedstawiali swoje problemy. Zgłosiło się kilkanaście osób. Wśród nich był młody, niepełnosprawny mężczyzna, który apelował o większe wsparcie państwa dla samotnych osób z niepełnosprawnościami. Terapeutka, która przyszła z grupą podopiecznych, prosiła o większe finansowanie dla zakładów terapii zajęciowej.

Inna kobieta prosiła o interwencję w sprawie mieszkaniowej, od 8 lat czeka na mieszkanie komunalne i - jaka mówiła - nie ma żadnych perspektyw, mieszka u znajomej. Z kolei właścicielka hurtowni kosmetyków skarżyła się na coraz trudniejsze warunki działalności, podawała przykład konieczności prowadzenia ewidencji sprzedaży toreb foliowych i odprowadzanie od nich opłat, jej zdaniem powinni to robić producenci. Kidawa-Błońska deklarowała zajecie się zgłaszanymi problemami, jej współpracownicy notowali dane interesantów.

"Bardzo liczę na te rozmowy, zapraszam na nie. Każdy będzie wysłuchany, sprawa każdego jest dla mnie bardzo ważna, bo taki jest mój cel: być blisko ludzi, z ludźmi rozmawiać i z ludźmi tworzyć programy i zmiany w Polsce" - powiedziała dziennikarzom kandydatka KO na premiera.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje