Reklama

Reklama

Joanna Staniszkis w RMF FM: Nie czuję się, że zdradzam. Chcę wspomóc opozycję

"Wbrew pozorom duża część programu Nowoczesnej pokrywa się z programem PSL-u" - mówiła w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Joanna Staniszkis, radna Warszawy z ramienia Koalicji Obywatelskiej, która cztery lata temu startowała do Sejmu z list Nowoczesnej Ryszarda Petru, a teraz zdecydowała się na zmianę barw partyjnych. Staniszkis startuje teraz w wyborach do Sejmu z list PSL-Koalicji Polskiej. "Nie miałam ochoty startować w tamtym okręgu, teraz mieszkam w centrum Warszawy" - tłumaczyła swoją decyzję. "Nie czuję się, że kogokolwiek zdradzam. Chcę wspomóc opozycję, by zdobyła jak najwięcej mandatów" - dodała.

Marcin Zaborski, RMF FM: Naszym gościem jest warszawska radna Joanna Staniszkis - wybrana z list Koalicji Obywatelskiej, ale dziś kandydatka do Sejmu. Tym razem w barwach PSL - Koalicji Polskiej. Dzień dobry.

Joanna Staniszkis: - Dzień dobry państwu.

W ostatnim momencie zmieniła pani barwy klubowe. Porzuciła pani przyjaciół z Nowoczesnej, teraz ma pani nowych kolegów w PSL-u. Widzę, że program PSL-u przed panią.

- Tak.

W takim razie mam na początek pomysł. Mam dla pani program Nowoczesnej - ten, który pani kochała przez ostatnie cztery lata. Mam też nożyczki, może pani zrobić z tym programem to, co należy. Przecież on już jest nieważny. Można go ciąć, wyrzucić do kosza, pożegnać się z nim na dobre.

Reklama

- Wbrew pozorom duża część programu PSL-u pokrywa się z programem Nowoczesnej. Dla mnie ważna jest ekologia, jest to jeden z punktów programu Nowoczesnej. Podoba mi się bardzo np. wpisanie Lasów Państwowych do Konstytucji tak, by żaden rząd nie mógł wyciąć drzew, to co ma w tej chwili miejsce chociażby w Puszczy Karpackiej, a także stworzenie nowych parków narodowych, właśnie parku karpackiego.

Program Nowoczesnej leży przed panią z nożyczkami. Jak panią najdzie na to, by go pociąć, to proszę to zrobić.

- Dobrze.

Czy nie jest troszkę tak: zacisnęła pani zęby i powiedziała sobie tak o to: Owszem, co innego mówiłam przed chwilą, przez ostatnie lata, kiedy byłam w polityce w Nowoczesnej, miałam zupełnie inne pomysły programowe. Teraz, skoro PSL daje mi lepsze miejsce na liście wyborczej, to idę z nimi.

- Tak do końca nie jest. Ja miałam miejsce w "obwarzanku" chyba 17.

Wskoczyła pani teraz na miejsce w PSL-u, które, powiedzmy?

- Trzecie w Warszawie.

No to jest różnica.

- Ale to miejsce 17. dawało mi mimo wszystko większą szansę na mandat.

Nie ma tu żadnego wyrachowania? Przekona nas pani?

- Ja wiem, że to jest trudne do uwierzenia, ale ja po prostu nie miałam ochoty z tamtego miejsca kandydować i w tamtym okręgu. Mieszkam teraz w centrum Warszawy. Zależało mi na miejscu w Warszawie - którymkolwiek, by móc tutaj działać, tu pokazywać swój program, tutaj mieć kampanię.

Zmieniła pani komitet wyborczy, zmieniła pani partię, którą reprezentuje.

- Uznałam, że jest to bardzo trudne, ale właśnie wbrew pozorom, część programu PSL-u nie odbiega. Poza tą ekologią...

Zaraz o tym porozmawiamy.

- Chociażby drobni i średni przedsiębiorcy i ZUS.

Tylko skąd wyborcy mają mieć pewność, że za chwilę nie przejdzie pani np. do Prawa i Sprawiedliwości? Takie przypadki były w Nowoczesnej. Pamięta pani kolegę swojego, posła Gryglasa. Z Nowoczesnej przeszedł do Zjednoczonej Prawicy, ba, nawet został wiceprezesem partii premiera Gowina.

- Ja wiem, tak, ale to jest zupełnie co innego. PSL jest w szerokiej koalicji z Koalicją Obywatelską. Są w sejmikach, startowali razem do europarlamentu, także w wyborach samorządowych startowali w szerokiej koalicji. Obecnie mają porozumienie senackie. Mają wspólnych kandydatów chociażby pod Warszawą.

Pooglądajmy teraz te programy rzeczywiście, pani doktor.

- Ja naprawdę się nie czuję, że kogokolwiek zdradzam. Czuję, że chcę wspomóc opozycję szeroko pojętą, by zdobyła jak najwięcej mandatów, by w efekcie tego mogła rządzić po najbliższych wyborach.

W Nowoczesnej mówiła pani tak: "500 zł na każde dziecko to jest chybiony pomysł. Tyle samo dostają dobrze zarabiający i słabo zarabiający". Czytała pani program PSL-u?

- Tak.

Jest tam mowa o tym, że...

- Ma być to zachowane, ale podobnie...

"Gwarantujemy utrzymanie tej formy wsparcia dla rodzin" - program PSL-u o programie 500+.

- Podobnie jest w programie Koalicji Obywatelskiej. Też jest mowa, że 500+ będzie zachowane.

Ale PSL nie zamierza wprowadzać żadnych kryteriów dochodowych, nie chce, żeby lepiej zarabiający dostawali mniej albo w ogóle nie dostawali 500+?

- Mnie się wydaje, że jest to krótki program - ma on 30 stron - a to są już szczegóły. Hasłowo jest wpisane, że rzeczywiście będzie to w jakiejś formie zachowane.

Ale czy PSL chciałoby zabrać najlepiej zarabiającym 500+?

- Ja nie wykluczam, że jeśli chodzi o pierwsze dziecko, będą jakieś dochodowe... Ja, szczerze mówiąc, uważam, że powinny być.

Pytanie, co uważa PSL, z którym pani idzie do wyborów. Rozmawiała pani o tym z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem?

- Konkretnie o 500+ nie rozmawiałam.

Może było warto?

- Rzeczywiście, jest to tak szeroki program, że nie o wszystkim był czas porozmawiać. Ja przystąpiłam do tej koalicji niecałe 10 dni temu i spotkałam się w tym czasie dwa razy z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Tak jak mówię, cała opozycja - łącznie z lewicą i Koalicją Obywatelską mówi, ze zachowa w jakimś wydaniu to 500+ i to samo mówi PSL.

A wie Pani, co się stało z pomysłem 500+ dla uczących się młodych Polaków - tych, którzy mają więcej niż 18 lat?

- No, nie ma. Obecnie ich nie ma.

Ale jeszcze przed chwilą słyszeliśmy o tym od Władysława Kosiniaka-Kamysza, że to jest jeden ze sztandarowych pomysłów PSL-u. W tym programie tego nie ma.

- Nie ma. Rzeczywiście.

Dlaczego?

- Myślę, że tak samo nie ma tego w żadnym z programów. Dlatego, że...

Ale to był jeden z punktów tzw. "siódemki Kosiniaka-Kamysza".

- Myślę, że bierze się to stąd, że w tym momencie jest tak rozbudowana pomoc społeczna dla Polaków, którą wprowadziło właśnie Prawo i Sprawiedliwość, że w tej sekundzie mówienie o tym i rozbudowywanie jeszcze tego typu datków - choć na pewno przydatnych i na pewno jest wiele potrzeb, i dla niepełnosprawnych, o których tu jest mowa, czy o emerytach - że po prostu rozsądek każe mówić, że nie można w tym momencie obiecywać tych 500 plus dla wszystkich.

Ale szef PSL-u obiecywał to jeszcze niedawno. To było latem. Było wiadomo, jakie są już programy socjalne wprowadzone w Polsce. Wtedy się pomylił?

- Nie wiem. W tym momencie, w tym programie tego rzeczywiście nie ma. Czyli wynika to stąd, że on w tym momencie nie chce tego obiecać. Co nie znaczy, że nie będzie wprowadzone, ale nie chce łamać później obietnic i wprowadzić coś, czego nie będzie mógł dotrzymać. Więc wprowadza chociaż to, co sądzi, że z dochodów państwowych będzie mógł zapewnić obywatelom.

Proponuje np., rzuca takie hasło: własny kąt.

- Tak.

To ma być 50 tysięcy złotych z budżetu na wkład własny, żeby móc wziąć kredyt na mieszkanie. To będzie prezent, bezzwrotna pomoc państwa?

- Tak. Ma być to bezzwrotna pomoc.

Kto będzie mógł dostać te pieniądze?

- Młode małżeństwa, które wykażą brak środków na zakup własnego małego mieszkania.

Co to znaczy "młode małżeństwo", pani doktor?

- No rozumiem, że małżeństwa... Jest tutaj to ogólnie powiedziane, że są to młodzi ludzie.

Jasne. A ja pytam, czy to znaczy, że liczy się staż, czy liczy się wiek małżonków? Mina pani podpowiada, że się pani próbuje teraz dowiedzieć.

- Rozumiem, że będzie to wiek, być może 40 lat czy coś takiego. Nie musi być to młode małżeństwo 25-letnie. Natomiast ważne jest to - tutaj jest ta różnica, że PSL mówi także, skąd te pieniądze weźmie. 

Momencik, ale to jest ważne, dla kogo. Bo Władysław Kosiniak-Kamysz mówił też o rodzinach, które chcą mieć dzieci. Czy to jest warunek, żeby dostać te 50 tysięcy złotych?

- Deklaracja, że ktoś chce mieć dzieci i tak nie jest wiążąca. Nie sądzę, by to było warunkiem. Ktoś może sobie tak zadeklarować, ale po pierwsze, nie każdy może mieć dzieci, więc z pewnością nie będzie to warunkiem koniecznym, tak?

Czyli...

- By mieć dzieci...

Nie będziemy pytać: "Czy chcecie mieć dzieci, jeżeli bierzecie te pieniądze"?

- Uważam, że to pytanie nie powinno paść. A nawet jeśli padnie i ktoś odpowie, że chce dzieci, to i tak nie jest to wiążące w żaden sposób. 

Jeśli będzie pani posłem po wyborach, będzie pani w klubie PSL czy w klubie Kukiza?

- Jeśli miałabym być w którymś z tych dwóch klubów, to będzie to klub PSL. 

A wie pani, że Paweł Kukiz nie mówi twardego "nie" koalicji z PiS?

- Ja rozmawiałam z kandydatami od Kukiza i właśnie z tego, co się dowiedziałam, jest podział. Jest część z tych, których nie ma w koalicji z PSL, którzy być może myśleli i się zawiedli, że nie ma koalicji z PiS. Natomiast te osoby, które są w tej koalicji, chcą być w dalszym ciągu w koalicji z PSL. Definitywnie po rozmowach mogę przysiąc, że te osoby, które startują w tej koalicji, nie chcą być w koalicji z PiS. 

Sam Paweł Kukiz nie wyklucza takiego scenariusza. Pytanie, czy idąc do Sejmu z Kukizem nie pomoże mu pani takiej koalicji zawiązać?

- Z tego, co ja rozumiem, on wykluczył już tę możliwość.

Nie.

- On przed przystąpieniem do koalicji z PSL stwierdził, że rozmawiał ze wszystkimi partiami i PSL był jedyną partią, która zgodziła się wpisać do programu jego pomysły na temat JOW-ów czy referendów. 

Marcin Zaborski

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy