Reklama

Reklama

Chcą Trybunału Stanu dla Szydło, Morawieckiego, Kempy i Ziobry

"Jeśli wejdziemy do Sejmu, będziemy chcieli postawić przed Trybunałem Stanu Beatę Szydło, Mateusza Morawieckiego, Beatę Kempę i Zbigniewa Ziobrę" - zapowiedziała w środę w Koszalinie liderka listy do Sejmu KW Sojusz Lewicy Demokratycznej w okręgu nr 40 Małgorzata Prokop-Paczkowska.

"Jeśli wejdziemy do Sejmu na pierwszym posiedzeniu zgłosimy wniosek o powołanie członków Trybunału Stanu, by postawić przed nim panią Beatę Szydło, pana Mateusza Morawieckiego, panią Kempę i pana Ziobrę" - powiedziała na konferencji prasowej Małgorzata Prokop-Paczkowska z "Wiosny", przedstawiając program lewicy dotyczący praworządności.

Paczkowska zaznaczyła, że ma nadzieję, iż "inne partie opozycyjne będą głosować, aby ludzi odpowiedzialnych za niszczenie praworządności w naszym kraju postawić przed Trybunałem Stanu".

Podkreśliła, że komitet lewicowy jest "za naprawą Trybunału Konstytucyjnego". "Będziemy wnioskować o to, by trzech prawidłowo wybranych sędziów w 2015 r. mogło złożyć ślubowanie przed marszałkiem Sejmu, nie przed prezydentem (...). Chcemy zmienić zasady. Sędzia Roman Hauser, Krzysztof Ślebzak, Andrzej Jakubecki powinni zacząć pracować tak, jak należy" - mówiła Prokop-Paczkowska.

Reklama

Dodała, że KW Sojusz Lewicy Demokratycznej (posługujący się logotypem "Lewica") będzie dążyć do tego, by wybór sędziów do Krajowej Rady Sądowniczej "był jasny". "Lewica" chciałaby, aby zasiadało w niej po sześciu sędziów z sądów rejonowych i okręgowych, po dwóch z sądów apelacyjnych i administracyjnych i po jednym z sądu najwyższego i sądu wojskowego.

"Wydarzyła się rzecz skandaliczna"

Prokop-Paczkowska odniosła się również do decyzji o przerwaniu środowego posiedzenia Sejmu i wznowieniu go po wyborach. 

"Wydarzyła się rzecz skandaliczna. Na życzenie partii rządzącej przerwano obrady Sejmu i zaczną się ponownie dopiero po wyborach, czyli Sejm nie działa, państwo nie działa. PiS ma kampanię" - skomentowała.

O systemie ochrony zdrowia

Podczas konferencji kandydaci na posłów z listy KW Sojusz Lewicy Demokratycznej w okręgu koszalińskim mówili również o tym, co "Lewica" chce zmienić w systemie ochrony zdrowia.

"Chcemy, aby wydatki na służbę zdrowia jak najszybciej wynosiły 6,8 przychodu krajowego brutto" - mówił Jacek Wezgraj z Lewicy Razem. Zgodnie z programem wyborczym KW Sojusz Lewicy Demokratycznej miałoby to się stać do 2022 r.

Wezgraj zaznaczył, że przy obecnym finansowaniu ten system działa "z poświęceniem lekarzy, pielęgniarek i przy wysiłku pacjentów".

Podkreślił, że "czas zwiększyć liczbę miejsc na specjalizacjach lekarskich". "W ciągu najbliższych sześciu lat zwiększymy liczbę lekarzy, zwiększymy limity przyjęć na studia, chcemy uprościć procedury zdobywania atrakcyjnych specjalizacji" - powiedział Jerzy Kotlęga z SLD. "Chcemy też uprościć procedury związane z nostryfikacją dyplomów przez obcokrajowców" - dodał.

Zdaniem Kotlęgi, wyjazdy lekarzy zagranicę już nie są głównie związane z finansami. "Nie chcą legitymizować wadliwie funkcjonującego systemu ochrony zdrowia. (...) W Szwecji w ubiegłym roku jeden lekarz spotkał się z prokuratorem, w Polsce to jest przynajmniej kilkuset lekarzy każdego roku. To powoduje, że na oddziałach, w tym tych ratujących życie, zawsze mają w tyle głowy, co zrobić by nie podpaść, by potem nie odpowiadać przed prokuratorem" - mówił kandydat do Sejmu.

Kandydaci zapowiedzieli też, że w ciągu czterech lat doprowadzą do zmniejszenia kolejek do lekarzy. Proponują, by za leki na receptę pacjent płacił 5 zł.

Co jeszcze w programie wyborczym?

KW Sojusz Lewicy Demokratycznej idzie do wyborów parlamentarnych pod hasłem "Łączy nas przyszłość". 

W programie wyborczym ma m.in. skrócenie do 30 dni kolejek do lekarza specjalisty, zwiększenie PKB na ochronę zdrowia do 6,8 proc. do 2022 r., a do 2024 r. do 7,2 proc. Chce do 2035 r. odejść od kopalnych źródeł energii, stworzyć urząd rzecznika praw zwierząt i zakazać hodowli zwierząt futerkowych. W planach ma także podniesienie płacy minimalnej do poziomu 2700 zł, a w budżetówce miałaby ona sięgnąć 3500 zł brutto. Zapowiada też wycofanie ze szkół katechezy, aborcję na żądanie kobiety do 12 tygodnia ciąży oraz zniesienie klauzuli sumienia dla lekarzy, pielęgniarek i położnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama