Reklama

Reklama

Adrian Zandberg: Równy dostęp do ochrony zdrowia to prawo konstytucyjne

​Polska służba zdrowia znajduje się w stanie postępującego kryzysu. Lewica zadba o to, aby konstytucyjna zasada równego dostępu do ochrony zdrowia była naprawdę realizowana - zapewnił we wtorek jeden z liderów lewicy Adrian Zandberg. We wtorek przedstawiciele lewicy, w tym szef Lewicy Razem Adrian Zandberg oraz wiceszef SLD Andrzej Szejna, odwiedzili Kielce, dokąd przyjechali specjalnym "lewicobusem".

Podczas konferencji prasowej Zandberg podkreślił, że obecnie Polska na publiczną ochronę zdrowia wydaje zdecydowanie mniej, niż inne kraje europejskie. "To musi się zmienić, bo inaczej kolejki do lekarzy będą się wydłużać, dostęp do leków będzie coraz gorszy, a konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia będzie się stawało coraz bardziej prawem tylko dla tych, którzy mają grube portfele" - powiedział polityk.

Wypełnianie konstytucji

Zandberg zapewnił, że jego ugrupowanie poważnie traktuje polską konstytucję, która mówi m.in. o tym, że wszyscy obywatele powinni mieć do ochrony zdrowia równy dostęp. "Dlatego lewica do 2023 roku podniesie nakłady na publiczną ochronę zdrowia do 7,2 procent PKB. W ten sposób skrócimy kolejki do specjalistów, zmienimy system refundacji leków" - dodał Zandberg.

Reklama

Według niego niedopuszczalne jest, żeby starsze osoby idąc z receptą do apteki, musiały wracać, ponieważ nie mają pieniędzy na zakup danego leku.

"Lewica korzystając z najlepszych wzorów z krajów Europy Zachodniej, wprowadzi nowy system refundacji. Będzie on bazował na prostej zasadzie - jeżeli otrzymuje się lek na receptę wypisany przez lekarza, to ten lek będzie się wykupywało w aptece za pięć złotych, ponieważ nie może być tak, że prawo do życia w zdrowiu zależy od tego, czy ktoś jest zamożny, czy nie" - podkreślił Zandberg.

Krótsze kolejki, więcej personelu

Szejna, który otwiera świętokrzyską listę lewicy do Sejmu, zaznaczył, że to właśnie służba zdrowia, oprócz kwestii praworządności, jest "największym występkiem rządów PiS". "Żaden rząd dotychczas, nawet rządy PO-PSL, nie dokonały takiej destrukcji i nie złamały w sposób jawny konstytucji, szczególnie art. 68, który mówi o tym, że każdy ma prawo do opieki zdrowotnej i równy dostęp, bez względu jaka jest jego sytuacja materialna" - mówił wiceszef SLD.

Jak zapewnił, jeżeli jego ugrupowanie obejmie rządy, to w ciągu czterech lat doprowadzi do takiej sytuacji, że w kolejce do specjalisty czekać się będzie nie dłużej niż 30 dni. Dodał również, że z podniesionych nakładów na publiczną ochronę zdrowia do 7,2 procent PKB, zwiększone zostaną świadczenia medyczne, środki zostaną przeznaczone także na inwestycje w infrastrukturę oraz zarządzanie.

"Doprowadzimy do takiej sytuacji, że wszystkie zawody medyczne będą należycie wynagradzane. Co więcej, w ciągu sześciu lat zwiększymy liczbę lekarzy o 50 tysięcy, a na wydziałach lekarskich zwiększymy w najbliższym czasie liczbę miejsc dla lekarzy o 50 procent" - powiedział Szejna.

Po konferencji liderzy Lewicy przeszli ul. Sienkiewicza, gdzie rozmawiali z mieszkańcami. Później na poczcie wysłali list do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w którym zapytali lidera partii rządzącej m.in., czy zdaje sobie sprawę w jakim obecnie stanie jest polska służba zdrowia.

Wybory parlamentarne odbędą się 13 października.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama