Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Wybory 2015: Czas na likwidację Senatu? "Partiom brakuje konkretów"

Czy Senat powinien zostać zlikwidowany, a liczba posłów w Sejmie ograniczona? O to najpierw zapytaliśmy przedstawicieli ośmiu ogólnopolskich komitetów wyborczych. – PiS i PSL mają ugruntowaną koncepcję, brak jej Nowoczesnej i Kukizowi’15. W Platformie widzimy tendencję do wpasowywania się w nastroje społeczne, z kolei KORWiN wymyka się wszelkim klasyfikacjom - skomentował wypowiedzi polityków dr hab. Tomasz Słomka z UW.

Za nami szósta odsłona akcji #WybieramSwiadomie. Tym razem zapytaliśmy polityków, czy ich ugrupowania przewidują likwidację Senatu i ograniczenie liczby posłów do Sejmu. W odpowiedziach pojawiało się wiele postulatów zmian. Dr hab. Tomasz Słomka z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Wrszawskiego dostrzega ich potrzebę. W rozmowie z Interią tłumaczy, że pewna reforma jest konieczna.

Reklama

- Generalnie uważam, że dwuizbowość polskiego parlamentu powinna być utrzymana jako równowaga do młodszego, popędliwego i bardzo upolitycznionego Sejmu. Aby Sejm miał lepszą polityczną konkurencję w tworzeniu prawa, należy zreformować pewne elementy Senatu np. rozdzielić kadencję. Gdyby była różnica roku lub dwóch lat w wyborach do Sejmu i Senatu, mogłoby to wpłynąć na zróżnicowanie składu politycznego. Partia prowadząca w wyborach do Sejmu niekoniecznie musiałaby mieć również przewagę w Senacie - tłumaczy ekspert.

Zdaniem Słomki, zbliżenie polityczne pomiędzy Sejmem i Senatem należy zaliczyć do największych słabości obecnego systemu. Podobny układ sił w obu izbach prowadzi do sytuacji, w której Senat staje się maszynką do głosowania ustaw. W ten sposób partie mają możliwość realizowania swoich koncepcji. Gdyby partia mająca większość w Sejmie nie miała jej również w Senacie, nie dochodziłoby do podobnych sytuacji.

Oceniając wypowiedzi polityków ekspert wskazuje, że często brak w nich konkretów. W przypadku, gdy mowa o zmniejszeniu liczby posłów, wiele partii często nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego należałoby część mandatów zlikwidować albo je utrzymać.

- Odnoszę wrażenie, że partie często nie zdają sobie sprawy, w jaki sposób zmniejszenie liczby posłów mogłoby wpłynąć na pracę Sejmu, np. zbyt drastyczne jej zmniejszenie mogłoby spowodować utrudnienia w pracach komisji, a szczególnie komisji stałych.

Przejdźmy jednak do konkretnych wypowiedzi. W formie zarówno nagrań, jak i tekstu znajdziesz je TUTAJ


 Urszula Augustyn, Platforma Obywatelska   

- Widzę tu pewną zmianę - zaznacza na wstępie Słomka. - PO popierało JOW. Partia przypomniała o tym przy decyzji prezydenta Komorowskiego ws. referendum. Teraz widzimy, że ugrupowanie patrzy życzliwiej na ordynację mieszaną. Jest za zniesieniem Senatu, ale brakuje argumentacji. Swego czasu PO, postulując zniesienie Senatu mówiła, że jest to podmiot drogi, kosztuje setki milionów, a nie robi zbyt wiele. Argument, że coś jest drogie w demokracji nie jest argumentem trafionym, bo demokracja z natury jest ustrojem drogim, ale te pieniądze warto wydać, żeby instytucje działały jak należy - wyjaśnia.

Urszula Augustyn mówi, że JOW-y sprawdziły się średnio, co dziwi eksperta. - Akurat w przypadku interesów Platformy JOW-y sprawdziły się bardzo dobrze. To kolejna kadencja, gdzie razem z PiS, Platforma w Senacie dominuje - mówi Słomka.

Jan Maria Jackowski, Prawo i Sprawiedliwość

- Na pierwszy plan wysuwa się postulat, który PiS podtrzymuje od początku swego funkcjonowania, że Senat powinien istnieć. W wypowiedzi Jana Jackowskiego widzę wizję Senatu, jako izby refleksji nad prawem, którą należy wzmocnić. Pan senator pokazuje statystyki, które wskazują, że Senat nie ma wcale mało znaczącej roli. W jego opinii, izba tradycyjnie miałaby być podmiotem utrzymywania łączności z Polonią, co poniekąd już występuje. Marszałek Senatu jest tradycyjnie takim podmiotem, który za tę łączność odpowiada. PiS proponuje, by to wzmocnić i przenieść na całą izbę. Natomiast nie jest jasna koncepcja, co do liczby posłów. Z propozycji PiS wiemy, że ugrupowanie opowiada się za zmniejszeniem liczby posłów, ale poza podawaniem suchych wyliczeń nie uzasadnia logicznie tego postulatu - mówi nasz rozmówca.

Ilona Antoniszyn-Klik, Polskie Stronnictwo Ludowe

- O tym, że Senat powinien być izbą samorządową i powinien skupiać się w swych pracach nad ustrojem szeroko pojętego samorządu PSL mówi od lat. I tym razem podtrzymuje swoje wieloletnie tezy programowe - przypomina Słomka. - Trzeba docenić również drugą rzecz: wypowiedź pani Ilony Antoniszyn-Klik jest jedną z nielicznych prób uzasadnienia utrzymania dotychczasowej liczby posłów. Wskazuje ona, że obecne rozwiązanie służą lepszemu i efektywniejszemu docieraniu do wyborców w okręgach i utrzymaniu silnej więzi posłów z wyborcami.

Anna Kubica, Zjednoczona Lewica SLD+TR+PPS+UP+Zieloni

- Jak na lewicę przystało, tradycyjnie jest ona za likwidacją Senatu. Choć trzeba przyznać, że lewica: SLD, Unia Pracy w tej kadencji parlamentu, w której przygotowano i uchwalono konstytucję miała większość, a więc była możliwość zlikwidowania Senatu, jednak nie zrobiła tego. Oczywiście był to wynik pewnego partyjnego kompromisu w tamtym czasie, bo żeby z Unią Wolności przyjąć konstytucje trzeba było pójść na to ustępstwo. Ale z drugiej strony, kiedy dochodziło do głosowania nad istnieniem drugiej izby, to senatorowie SLD konsekwentnie opowiadali się za jej utrzymaniem. Brakowało jednolitego stanowiska w tej partii. W zależności od tego, gdzie kto zasiadał, za taka izbą się opowiadał - przypomina Tomasz Słomka.

- Bardzo mi się nie podoba koncepcja uzależnienia liczby posłów od frekwencji wyborczej. To jest niepraktykowane, nieprzejrzyste i mogące przynieść bardzo wiele problemów natury ustrojowej, np. kiedy konstytucja mówi o podejmowaniu decyzji większością liczoną od ustawowej liczby posłów czyli 460. Przykładowo, gdyby frekwencja wyniosła 50 proc. to mielibyśmy w Sejmie 230 posłów. Moje pytanie brzmi, co byłoby ustawową liczbą posłów i w jakim zakresie moglibyśmy żonglować tą pierwotna liczbą 460? To niejasne.

Zdaniem Słomki zupełnie nietrafiony jest również argument, że takie rozwiązanie stanowiłoby mobilizację  dla wyborców. - Chodzenie Polaków do wyborów nie jest uzależnione od liczby posłów w Sejmie.  To nowatorska koncepcja, ale moim zdaniem zupełnie nieprzemyślana - kwituje.

Monika Rosa, Nowoczesna

- Widać, że ugrupowanie nie jest zdecydowane, jak ma wyglądać reforma parlamentu. Można to tłumaczyć tym, że jest zupełną nowością na polskiej scenie politycznej, więc być może nie było czasu na głębokie debaty ustrojowe - zastanawia się nasz rozmówca. - W wypowiedzi pani Moniki Rosy pojawia się argument dwukadencyjności posłów, który miałaby poprawić jakość stanowionego prawa. To w mojej ocenie założenie błędne. Świadczą o tym przykłady: chociażby Wielkiej Brytanii czy Francji. Tam często posłowie są w parlamencie więcej niż dwie kadencje i dobrze radzą sobie ze sprawowaniem mandatu. Mało tego, pokazują, że długoletnie zasiadanie w parlamencie powoduje nabywanie doświadczenia i dobrego zrozumienia prac parlamentarnych, a wiec skuteczniejszego debatowania nad jakością prawa - mówi. 

W stanowisku Nowoczesnej pojawia się również propozycja, by w Senacie zasiadali byli prezydenci. W ocenie Słomki jest to trafny postulat, który wielokrotnie pojawiał się w polskiej debacie. - To rozwiązanie na model włoski. W tym kraju każdy prezydent ma prawo do zasiadania w Senacie, jeśli tylko zechce, bo oczywiście prawo go do tego nie zmusza. To dobre rozwiązanie, które zagospodarowuje wiedzę i doświadczenie byłych prezydentów.

- Natomiast zmniejszenie liczby posłów nie jest wytłumaczone - dodaje.

Stanisław Tyszka, Kukiz'15

- Mamy tutaj propozycję eksperckiego charakteru Senatu, ale nie wiadomo o jakim zakresie kompetencji. Można powiedzieć, że ta wizja Senatu jest równie enigmatyczna jak stanowisko Kukiz’15 w wielu kwestiach. Pada propozycja, by w Senacie zasiadali byli premierzy, przedstawiciele przedsiębiorców i organizacji pozarządowych. O ile w przypadku byłych premierów sprawa jest jasna, o tyle nie wiadomo, kto miałby wskazywać do Senatu przedsiębiorców i przedstawicieli organizacji pozarządowych - tłumaczy Słomka.

- W przypadku liczby posłów pada postulat JOW, ale brak konkretów. Moim zdaniem, do tej koncepcji Pawła Kukiza wkrada się pewien błąd myślowy. Otóż powstaje wyobrażenie, że JOW spowoduje oderwanie polityków od dominacji liderów partyjnych. Uważam, że może być zupełnie odwrotnie. Partia, która wystawia tylko jednego kandydata w danym okręgu, nie może sobie pozwolić, żeby nie był on człowiekiem zaufanym, a tym samym kontrolowanym przez partię. Przypomnę, że sam Paweł Kukiz skarżył się, że miał wielu kandydatów, bardzo dobrych, niestety ordynacja wyborcza nie pozwoliła mu ich zgłosić, a przecież w postulowanym przez niego systemie JOW mógłby przedstawić tylko 460 kandydatów, czyli jeszcze mniej niż obecnie. Widzę tu ewidentna sprzeczność - wskazuje ekspert.

Konrad Berkowicz, KORWiN

- Reforma nie jest przejrzysta. Wynika z niej, że parlament byłby zredukowany do jakiegoś organu przyjmującego podatki. Ten organ miałby być przedstawicielstwem geograficznym; nie wiadomo dokładnie, co to ma oznaczać. Może parlament jako reprezentacje różnych ziem? - zastanawia się Słomka. - W tej wypowiedzi widać za to silną władzę wykonawczą, a Sejm wykonuje elementy tworzenia podstawowego prawa. To rodzaj ogólników, który wskazuje na to, że w partii nie ma przemyślanych koncepcji ustrojowych - twierdzi.  

Katarzyna Paprota, Partia Razem

- To bardzo ciekawe, że partia dopiero ma zamiar przemyśleć, co zrobić z Senatem. Warto zauważyć, że Razem określa się jako ugrupowanie lewicowe, a zazwyczaj partie lewicowe nie są zwolennikami drugich izb. Można przypuszczać, że ta refleksja poszłaby w kierunku utrzymania Sejmu i likwidowania Senatu. Jest to jedno z nielicznych ugrupowań, które nie postuluje ograniczenia liczby posłów. Do tego dość logicznie to uzasadnia, powołując się na argument reprezentatywności tzn. zbyt mała liczba posłów mogłaby obniżyć wartość, jaką jest należyta reprezentacja - mówi Słomka.

Podsumowując ekspert stwierdza, że koncepcje partii w wielu przypadkach nie są sprecyzowane. - Bardzo niewiele ugrupowań ma ugruntowaną koncepcję, popartą argumentami. Najlepiej w tej kwestii wypadają PSL i PiS. W przypadku nowych ugrupowań, jak Kukiz’15 czy Nowoczesna, widać że one wciąż jeszcze poszukują form odpowiedzi na dylematy ustrojowe. KORWiN wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Ta partia najchętniej odeszłaby od systemu demokracji. W przypadku Platformy widzimy pewną chwiejność, partia nie utrzymuje kręgosłupa swoich koncepcji ale okresowo je zmienia, w zależności od tego, jak zmienia się nastawienie społeczne do rożnych tematów - konkluduje dr hab. Tomasz Słomka.

Zobacz także, jak politycy odpowiadali w poprzednich rundach. Ich stanowiska i komentarze ekspertów znajdziesz w naszej zakładce "Wybory parlamentarne 2015 - akcja #WybieramSwiadomie"


Dowiedz się więcej na temat: Likwidacja Senatu | wybory parlamentarne 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje