Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Tomasz Siemoniak: Najważniejsze wybory od 1989 roku

- To najważniejsze wybory od 1989 roku, bo rozstrzygną, jaką drogą pójdzie Polska - mówił w czwartek w Opolu na podsumowaniu kampanii wyborczej PO na Opolszczyźnie wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

Wybory 2015: Która partia zwycięży? Zagłosuj!

Siemoniak, nawiązując do tego, że w rządzie pełni funkcję ministra obrony, którego "zadaniem jest też mobilizacja", mówił do opolskich kandydatów, że na mniej więcej dobę przed zakończeniem kampanii wyborczej mobilizuje ich do walki o każdy głos. "Ludzie PO, nasi sympatycy, absolutnie nie mogą odpuszczać" - zaznaczył.

Podkreślił także, że "cała Polska platformowa patrzy teraz na Opolszczyznę", bo - jak mówił - w ostatnich latach był to region, w którym partia ta zdecydowanie wygrywała i który "zawsze murem stał za PO".

Reklama

W 2007 r. PO na Opolszczyźnie poparło prawie 47 proc. wyborców, a w 2011 r. - 44 proc.

Szczęśliwa ręka do Opolszczyzny

Siemoniak przypomniał, że w ostatnich wyborach - przed ich drugą turą - był w Kędzierzynie-Koźlu, by poprzeć kandydatkę PO na prezydenta tego miasta, Sabinę Nowosielską. "Zwyciężyła, więc może mam szczęśliwą rękę do Opolszczyzny" - powiedział.

Zaznaczył, że wierzy, iż kandydatom PO z woj. opolskiego uda się zdobyć co najmniej sześć mandatów, jakie mają obecnie. "Kto spojrzał na dzisiejsze sondaże wie, że tylko PO daje gwarancję tego, że na pewno będzie w nowym Sejmie. A im będzie silniejsza, tym lepiej. Nie pozwólmy, żeby w ręce jednej opcji politycznej dostała się cała władza" - mówił.

Zdaniem Siemoniaka poparcie w minionych latach dla PO w woj. opolskim świadczy o tym, że wartości istotne dla Platformy są w regionie szczególnie doceniane. "Na przykład samorząd - przypomnijmy sobie, ile PO zrobiła dla samorządu, począwszy od bezpośrednich wyborów, od przekazywania kompetencji w dół, z wiarą w to, że to na miejscu - w gminach, powiatach, województwie - powinno się rozstrzygać wszystkie sprawy" - wyliczał. I dodał: "Nie dajmy sobie tego odebrać. Nie dajmy władzy ludziom, którzy znowu przeniosą całą władzę do Warszawy".

Najwyższe stanowiska w UE

Przekonywał, że PO kojarzona jest z Europą, Unią Europejską, Jerzym Buzkiem czy Donaldem Tuskiem - jak mówił - ludźmi Platformy, którzy osiągnęli najwyższe stanowiska w UE. "Nie oddajmy władzy ludziom, którzy zawrócą Polskę z drogi integracji europejskiej. To jest gwarancja naszego bezpieczeństwa, rozwoju; gwarancja, że solidarna Europa zapewni nam kolejne tak dobre lata, jak te osiem lat rządów PO - i dłużej, jeśli brać pod uwagę rządy w samorządach wojewódzkich" - podkreślił.

Zaznaczył, że temat Europy i integracji z nią związanej to "temat kluczowy dla tej kampanii", a wyborcy PO "rozumieją to, że PO jest za Europą". "Tymczasem są takie ugrupowania, które są antyeuropejskie; które - tak jak prezes Jarosław Kaczyński - uważają, że wchodząc do UE sprzedaliśmy za pieniądze część swojej suwerenności. Nie możemy się pogodzić z takim podejściem" - podkreślił Siemoniak. I dodał: "Jeśli ktoś podchodzi w taki sposób do Europy i do naszej obecności w UE, to oznacza, że źle życzy Polsce".

Wspominał, że PO do swojej nazwy dała słowo "obywatelska". "Głęboko wierzymy w to, że to obywatel jest podmiotem państwa; że to obywatel i jego wolność są kluczem do działania i rozwoju. Nie pozwólmy, aby państwo zaczęło dominować nad obywatelem" - mówił.

Nadludzki wysiłek szefowej rządu

Przekonywał także, że premier Ewa Kopacz "dokonuje nadludzkiego wysiłku", "jest niesłychanie aktywna i jest znakomitym przywódcą, który bierze na siebie największe ciosy". Dodał, że rok jej rządów "minął niezwykle szybko", ale "zrealizowała ona w nim cel ze swojego expose i prowadzi PO do bardzo dobrego wyniku". "Mam na myśli konwencję antyprzemocową, in vitro, rozwiązanie spraw górnictwa, które leżały od lat - z różnych powodów oczywiście - nierozwiązane" - wyliczał.

Lider PO na Opolszczyźnie poseł Leszek Korzeniowski podczas czwartkowego spotkania mówił, że z list Platformy w woj. opolskim kandydują doświadczeni parlamentarzyści, samorządowcy, naukowcy, lekarze, sportowcy, nauczyciele, przedsiębiorcy i przedstawiciele organizacji pozarządowych. "Mam nadzieję, że pokażemy, iż Opolszczyzna to wciąż bastion PO, i że pani premier oraz reszta kolegów z PO może na nas liczyć" - zaznaczył. I dodał: "Ufam, że PO nie odda władzy w ręce nieodpowiedzialnych osób".

Wcześniej, przed podsumowaniem, kampanii przez struktury całej opolskiej PO, swą kampanię podsumował też na konferencji kandydujący z jej list do Sejmu wojewoda opolski Ryszard Wilczyński.

Mówił, że szedł do wyborów z przesłaniem, iż "kandydat to nie jest numer na liście, tylko człowiek złożony z przekonań i dokonań oraz doświadczeń, popartych zrealizowanymi przez niego inicjatywami i propozycjami".

"Gdybym miał streścić przekaz mojej kampanii w jednym zdaniu, to brzmiałoby ono: nie chcę mandatu dla władzy, tylko dla służby" - zaznaczył. Przypomniał, że jako wojewoda zainicjował m.in. organizację targów senioralnych, prowadził działania zmierzające do nadania kompleksowi zabytków w gm. Pokój statusu pomnika historii czy zaproponował wdrażanie programu mikroretencji, który został wpisany także do krajowego programu wyborczego PO.

25 października Polacy wybiorą na czteroletnią kadencję 460 posłów i 100 senatorów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy