Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Sąd apelacyjny: Miller ma przeprosić Petru

Szef SLD Leszek Miller ma przeprosić Ryszarda Petru za nazwanie go "człowiekiem wynajętym przez banki" - warszawski sąd apelacyjny podtrzymał w piątek decyzję sądu okręgowego w tej sprawie. Od wyroku nie można się już odwołać.

Sąd Apelacyjny w Warszawie odrzucając zażalenie Millera na decyzję sądu I instancji, zdecydował jednocześnie, że postanowienie ws. Janusza Palikota będzie ponownie rozpoznane.

Komitet Nowoczesnej pozwał Millera i Palikota w trybie wyborczym za nazwanie szefa Nowoczesnej Ryszarda Petru "człowiekiem wynajętym przez banki". Sąd pierwszej instancji nakazał obu politykom przeproszenie Petru; obaj odwołali się od wyroku.

"Sąd orzekł w piątek o oddaleniu zażalenia Leszka Millera, natomiast w stosunku do Janusza Palikota postanowienie sądu I instancji zostało uchylone i sprawa przekazana do ponownego rozpoznania z uwagi na nieważność postępowania, jaka zaszła - były problemy z dostarczeniem Januszowi Palikotowi wniosku i postanowienia" - poinformowała PAP rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Warszawie Barbara Trębska.

Reklama

Petru na konferencji po ogłoszeniu decyzji sądu powiedział, że przyjmuje ją z zadowoleniem. "Cieszę się, że Leszek Miller musi już przeprosić, ale cieszę się też, że z dużym prawdopodobieństwem mogę oczekiwać, że w przyszłym tygodniu przeprosić będzie musiał Janusz Palikot" - powiedział Petru.

Zaapelował też nie tylko do lewicy, ale też pozostałych ugrupowań, żeby nie rzucać słów na wiatr, tylko spierać się na argumenty.

Rzecznik SLD Dariusz Joński powiedział PAP, że jego ugrupowanie szanuje każdy wyrok sądu, ale mimo to nie przestaną pytać Petru, skąd ma "tak liczne środki na kampanię, skąd ma środki na billboardy, na wielki konwent wyborczy". "Chcielibyśmy to wiedzieć jako wyborcy, ponieważ Petru prowadzi dość niestandardową i dość bogatą kampanię; chcielibyśmy wiedzieć, kogo będzie pan Petru reprezentował, jak dostanie się do Sejmu" - powiedział Joński.

Z decyzji sądu w swojej sprawie zadowolony był Janusz Palikot. "Bardzo się z tego cieszę, nie znam jeszcze wprawdzie uzasadnienia (...), ale twierdziłem i twierdzę, że Ryszard Petru pracował dla banków. W imieniu banków oferował kredyty we frankach szwajcarskich, choć były one kredytami, jak się okazało, wielkiego ryzyka" - powiedział Palikot.

Odniósł się także do poniedziałkowych słów Petru. "Janusza Palikota ktoś musi wychować, padło na mnie. Mam nadzieję, że mi się to uda" - mówił lider Nowoczesnej.

"Od wychowywania to jest szkoła i rodzice, a nie lobbysta, nawet jeśli jest uczniem Leszka Balcerowicza" - powiedział Palikot.

Miller i Palikot nazwali Petru "człowiekiem wynajętym przez banki" w sobotę podczas wspólnej konferencji prasowej.

W poniedziałek komitet Nowoczesnej złożył w sądzie w trybie wyborczym pozew stwierdzając, że wypowiedzi liderów TR i SLD naruszają dobre imię Petru, i domagając się sprostowania nieprawdziwych informacji oraz przeprosin. Sam Petru mówił, że słowa liderów TR i SLD to oszczerstwo.

Sąd zajął się sprawą we wtorek. Zakazał liderom SLD i TR rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, a także zdecydował, że Miller i Palikot mają wyemitować przeprosiny w głównych programach informacyjnych stacji telewizyjnych.

Jednocześnie sąd oddalił znaczną część żądań Petru dotyczących zakresu sprostowań i przeprosin. Domagał się sprostowań ze strony Millera i Palikota w najważniejszych dziennikach i na stronach internetowych oraz przekazania 20 tys. zł na Polską Akcję Humanitarną.

Palikot i Miller złożyli zażalenie na decyzję sądu oczekując uchylenia tego orzeczenia. Palikot mówił również o tym, że nie został poinformowany o terminie rozprawy.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym od postanowienia sądu apelacyjnego nie przysługuje skarga kasacyjna; podlega ono natychmiastowemu wykonaniu.


Reklama

Reklama

Reklama