Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Polak syryjskiego pochodzenia liderem listy lewicy

Riad Haidar - Polak syryjskiego pochodzenia, działacz SLD, ordynator oddziału neonatologicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej - otworzy chełmską listę wyborczą Zjednoczonej Lewicy - poinformowali we wtorek politycy SLD.

Lider Sojuszu Leszek Miller podkreślał na konferencji prasowej, że Haidar jest Polakiem z wyboru, urodził się w Syrii, a w Polsce przebywa od 40 lat i ukończył tu studia medyczne. Wskazywał również, że kandydat Zjednoczonej Lewicy, to czynny działacz społeczny i samorządowy oraz wiceprzewodniczący sejmiku lubelskiego.

Sam Haidar powiedział, że cieszy iż zapadała decyzja, żeby został liderem listy. "Przyjąłem to z ogromną satysfakcją. (...) Postaram się zdobyć jak najlepszy wynik - oczywiście zależy to od wyborców - bym mógł służyć dalej i oddać choć w części dług wdzięczności, jaki mam w sobie do Polski i Polaków" - powiedział.

Reklama

Również on podkreślał, że jest Polakiem z wyboru, od 40 lat mieszka w naszym kraju, pracuje, jest żonaty i ma trzech synów. "Mój wybór był trafnym wyborem. Wybrałem bardzo dobry kraj, życie wśród zacnych ludzi, doświadczonych, kraj, który ma bardzo bogatą historię, która mówi bardzo dużo na temat tożsamości narodowej" - powiedział Haidar. Jak mówił, Polska jest znana w świecie arabskim m.in. z tego, że jest krajem walecznym, a Polacy "są zdecydowani, zaangażowani, a także potrafiący w danym momencie udzielić komu potrzeba pomocy".

Miller i Haidar pytani byli m.in. jak UE powinna rozwiązać kwestię uchodźców oraz o nieoficjalne doniesienia nt. liczby uchodźców, jakich ma przyjąć nasz kraj. Dyplomaci twierdzą, że po wielogodzinnych negocjacjach ambasadorów państw unijnych w Brukseli UE wydaje się bliżej porozumienia w sprawie podziału uchodźców; nie wykluczają, że na razie podzielona zostanie mniejsza liczba uchodźców, a Polska przyjmie ok. 5000.

Haidar podkreślał, że problem "trzeba rozwiązać od podstaw". Jego zdaniem "to musi być rozwiązane z udziałem Stanów Zjednoczonych, krajów UE, NATO, Rosji i Iranu".

"To jest tzw. kropla w morzu potrzeb pięć czy siedem tysięcy. Jak wybrać tych ludzi, (...) jaki będzie klucz? To jedno. Dwa - to nie rozwiąże problemu. Przyjmiemy pięć tysięcy teraz, za chwilkę przyjmiemy kolejne pięć tysięcy, tylko z tego co ja wiem, aktualne działania wojenne, takie bardzo intensywne są na terytorium Syrii" - mówił.

Podkreślał, że z Syrii uciekają ludzie, nie dlatego, że chcą, tylko by ratować życie. "Ale niestety w czasie tej ucieczki dołączają się ludzie z Kosowa, Albanii, Erytrei, z Afganistanu, Bangladeszu, bo te granice zostały w jakiś sposób otwarte dla tych uchodźców, nie są pilnowane" - wskazywał.

Wyraził przekonanie, że w Polsce każdy może się spodziewać pomocnej dłoni. "Tylko to będzie fala, opowieść niekończąca się" - dodał. Powtórzył, że potrzebne jest doprowadzenie do politycznego rozwiązania w miejscu konfliktu.

Z kolei Miller mówił, że w ubiegłym tygodniu podczas wystąpienia w Sejmie minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska "mówiła, że ośrodki dla uchodźców dysponują 700 miejscami". "Jeżeli dziś słyszymy, że to ma być wielokrotnie więcej, to rodzi się pytanie: a gdzie ci ludzie mają być zlokalizowani? Wszystko wygląda na to, że polski rząd nie jest przygotowany do przyjęcia tak dużej liczby uchodźców" - stwierdził lider SLD.

Wskazywał, że oprócz wartości takich jak solidarność i współczucie ważne są możliwości. "Trzeba zacząć od pytania o możliwości, jaka jest baza, w jakich warunkach ci ludzie mieliby mieszkać i czy zamierzają się tak zintegrować, jak chociażby pan doktor" - powiedział Miller.

Podkreślał ponadto, że ważne jest odróżnienie uchodźców od imigrantów. "Czy polskie służby są do tego przygotowane? Według nas nie są" - ocenił. Zdaniem Millera, na polskim rządzie spoczywa olbrzymia odpowiedzialność, by przyjąć tyle osób, aby mieć pewność, że będą one mogły mieszkać we właściwych warunkach.

We wtorek o godz. 14.30 na nadzwyczajnym spotkaniu w sprawie kryzysu związanego z uchodźcami zbierają się w Brukseli ministrowie spraw wewnętrznych państw UE, którzy podejmą kolejną próbę uzgodnienia programu podziału 120 tys. uchodźców docierających do UE. Polskiej delegacji przewodniczyć będą minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska i wiceszef MSW Piotr Stachańczyk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy