Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Decydujące chwile polskiej lewicy. Będzie porozumienie?

Weekend decydujący dla porozumienia lewicy. Czy z pomysłu koalicji wyłamie się SLD?

Władze trzech partii - SLD, Twojego Ruchu i Zielonych - zbiorą się w sobotę, by podjąć ostateczną decyzję, czy w wyborach parlamentarnych wystartują w koalicji. Według rozmówców PAP najwięcej wątpliwości jest w Sojuszu, którego lokalni działacze chcą samodzielnego startu.

"Brak porozumienia byłby ogromnym rozczarowaniem"

Reklama

Organy statutowe partii podejmą ostateczną decyzję o porozumieniu środowisk lewicowych, które od miesiąca jest przedmiotem rozmów prowadzonych pod auspicjami OPZZ. Zarząd SLD zbierze się w piątek, w sobotę odbędzie się Rada Krajowa partii. Na sobotnim posiedzeniu decyzję o porozumieniu podejmą także Krajowa Rada Polityczna Twojego Ruchu oraz Rada Krajowa partii Zieloni. W niedzielę ma obradować także Rada Krajowa Unii Pracy.

Doradca OPZZ Piotr Szumlewicz ocenia, że zawarcie porozumienia nie jest przesądzone, ale są na niego duże szanse. "Brak porozumienia byłby ogromnym rozczarowaniem, bo tylko silna koalicja partii lewicowych jest w stanie zdobyć dobry wynik w wyborach. Start w wyborach z kilku list mógłby oznaczać brak lewicy w parlamencie na kolejną kadencję" - podkreślił.

Jak mówił, z dotychczasowych rozmów wynika, że "w przynajmniej kilku partiach jest wola porozumienia", choć niektórzy pomniejsi gracze mają wygórowane wymagania. W rozmowach brali udział także Krajowa Partia Emerytów i Rencistów, Polska Partia Socjalistyczna, Partia Regionów, Socjaldemokracja Polska, Samoobrona, Ruch Sprawiedliwości Społecznej.

"Najwięcej tak naprawdę zależy od decyzji SLD, największego podmiotu. Zieloni są za koalicją. Twój Ruch również byłby skłonny do niej wejść, nowa współprzewodnicząca partii Barbara Nowacka była przecież od początku twarzą negocjacji" - zaznaczył Szumlewicz. Według jego informacji najbardziej podzieleni są politycy SLD; opór porozumieniu - jak mówił - stawiają lokalni działacze Sojuszu, którzy nie chcą rezygnacji z szyldu SLD i dzielenia miejsc z innymi politykami.

Według doradcy OPZZ na razie rozdzielono "jedynki" pomiędzy kierownictwo partii. Zgodnie z wstępnymi ustaleniami pierwsze miejsce na liście w Warszawie otrzymałaby Nowacka. W Lublinie byłby to współprzewodniczy Twojego Ruchu Janusz Palikot. Lider SLD Leszek Miller startowałby jako "jedynka" w Gdyni. "Gdy uda się zawrzeć w ten weekend formalne porozumienie, partie zbiorą się jeszcze raz i rozsądzą, w których okręgach którzy działacze mają największe szanse na wygrane. Co do liderów - sprawa jest raczej przesądzona, w przypadku reszty - SLD i TR deklarowały na ostatnich spotkaniach otwartość" - mówił Szumlewicz. Według nieoficjalnych informacji partia Zieloni mogłaby liczyć na dwie "jedynki" na koalicyjnych listach.

Doradca OPZZ powiedział też, że pod uwagę brane jest oddanie kilku czołowych miejsc na listach osobom rozpoznawalnym, lecz niezwiązanym z siłami politycznymi mogącymi wejść w koalicję jak wicemarszałkini Sejmu, ostatnio związana ze stowarzyszeniem Wolność i Równość Wanda Nowicka czy posłanka Anna Grodzka. "One mogłyby wzmocnić listę swoją siłą, przekazem, wizerunkiem" - podkreślił Szumlewicz.

"Nie jest łatwo schować swój szyld"

Orędownikiem porozumienia i zawiązania koalicji jest sekretarz generalny SLD Krzysztof Gawkowski. "Na lewicy widać wyraźnie chęć budowania szerokiego porozumienia, które będzie dawało nadzieję na dwucyfrowy wynik lewicy w wyborach i stabilną pozycję w Sejmie" - mówił PAP polityk. "Każde porozumienie budzi emocje. W samej partii trwa ożywiona dyskusja, którą drogę wybrać" - przyznaje Gawkowski pytany o wątpliwości części partyjnych działaczy. "Wydaje mi się, że większość jest na ‘tak’ dla porozumienia" - dodaje.

Rzecznik Twojego Ruchu Michał Kabaciński również ma nadzieję na porozumienie. "Liczymy, że w sobotę cały Sojusz podzieli zdanie Gawkowskiego. Wiadomo, nie jest łatwo schować swój szyld i pójść pod innym, koalicyjnym" - podkreślił.

Współprzewodniczący partii Zieloni Adam Ostolski przekonuje, że tylko pójście do wyborów w szerokiej koalicji ma sens. "Musimy mierzyć co najmniej w 8 proc. (próg dla koalicji - PAP), jeśli lewica chce odgrywać jakąkolwiek rolę w przyszłym Sejmie. Przekroczenie pięcioprocentowego progu nie gwarantowałoby nawet możliwości utworzenia klubu" - zaznaczył.

Ugrupowania lewicowe wstępnie porozumiały się na początku lipca co do wspólnego minimum programowego. W rozmowach o wspólnym starcie w wyborach brało udział łącznie ponad 30 organizacji - partii i stowarzyszeń.

Dowiedz się więcej na temat: lewica | wybory 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje