Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2015

Amerykański ekspert: Rząd PiS nie zmieni radykalnie polityki zagranicznej Polski

Rząd PiS nie zmieni radykalnie polityki zagranicznej, bo strategiczne wyzwania Polski, czyli zapewnienie bezpieczeństwa, pozostają te same. Nowy rząd będzie dążył do umacniania relacji z USA i obecności NATO w kraju - uważa amerykański politolog Wess Mitchell.

Nie należy spodziewać się radykalnych zmian w polskiej polityce zagranicznej tylko dlatego, że zmienią się osoby w rządzie lub nastąpią zmiany w polityce krajowej, gdyż "polskie strategiczne interesy zagraniczne pozostają bez zmian" - powiedział Mitchell, szef waszyngtońskiego Centrum Analiz Polityki Europejskiej (CEPA), specjalizującego się w sprawach Europy Środkowo-Wschodniej. 

Reklama

Strategiczne interesy Polski, czyli dążenie do umacniania bezpieczeństwa kraju, są zdaniem eksperta szeroko podzielane przez różne partie polityczne w Polsce. - Jest spory ponadpartyjny konsensus, jeśli chodzi o wyzwania, którym musi stawić czoło Polska. Oczekuję, że Polska pozostanie więc krajem silnie proatlantyckim, przywiązanym do NATO i USA - powiedział Mitchell. Przyznał, że mogą być różnice w artykułowaniu priorytetów, ale "strategiczne interesy Polski pozostają takie same teraz, jak były za dotychczasowego (odchodzącego) rządu".  

Ekspert podkreślił, że nowemu rządowi trzeba dać czas, nim zacznie się go oceniać. - Nie możemy rządów PiS z przeszłości brać za wskazówkę dla jego przyszłej polityki - powiedział. Wyjaśnił, że istnieje obecnie "zupełnie inne środowisko bezpieczeństwa", a ponadto PiS jest partią, która "wiele się nauczyła w ostatnich latach" i wygląda dziś na znacznie nowocześniejszą. Świadczy o tym wystawienie przez PiS w wyborach prezydenckich kandydatury Andrzeja Dudy.  

Przede wszystkim jednak Mitchell zwrócił uwagę, że Polska jako kraj na wschodniej flance NATO o najdłuższej zewnętrznej granicy "jest w największym stopniu dotknięta militarną niestabilnością na Ukrainie". Dlatego nowemu rządowi, tak jak poprzedniemu, będzie zależało na członkostwie w NATO i strategicznych relacjach z USA. - Myślę, że najbliższy szczyt NATO to dla nowego rządu ogromna szansa na większe zaangażowanie NATO i USA w terytorialną obronę Sojuszu. Dotychczas Sojusz zbyt wolno uświadamiał sobie, że obrona terytorialna musi być jego głównym celem - powiedział Mitchell.   

Jego zdaniem "silny mandat społeczny", jaki PiS zdobył w niedzielnych wyborach, da nowemu rządowi "szansę na uzyskanie większego niż dotychczas zainteresowania ze strony zachodnich sojuszników i USA" dla postulatów wzmacniania terytorialnej obrony i wojskowej obecności NATO w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. - Polska powinna dalej wzmacniać swą obronność i ukończyć modernizację wojska, aby było dostosowane do radykalnie zmienionego środowiska bezpieczeństwa - podkreślił.   

Zaznaczył także, że stosunki amerykańsko-polskie "słusznie koncentrują się na wzmacnianiu bezpieczeństwa i obronności". - Niezależnie od tego, która partia jest u władzy w Polsce czy USA, silny sojusz jest w stałym interesie obu krajów - podkreślił.     

Dowiedz się więcej na temat: wybory parlamentarne 2015 | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje