Reklama

Reklama

Wybory na Węgrzech. Fidesz - od młodzieżówki do silnej partii

Węgierska partia rządząca Fidesz, która powstała jako organizacja młodzieżowa w 1988 r., obchodzi w piątek 30. rocznicę założenia. W tym czasie trzy razy wygrywała wybory parlamentarne i jest praktycznie pewne, że 8 kwietnia zwycięży ponownie.

Związek Młodych Demokratów został założony jako organizacja grupy młodych intelektualistów 30 marca 1988 r. W świadomości publicznej funkcjonuje skrót od tej nazwy - Fidesz, wymawiany po węgiersku jak łacińskie słowo "fides", oznaczające wiarę.

Początkowo organizację postrzegano jako młodzieżówkę liberalnego Związku Wolnych Demokratów (SZDSZ). W statusie Fideszu było nawet zapisane, że jego członkami mogą być tylko osoby, które nie przekroczyły 35. roku życia - ten wymóg zniesiono dopiero w 1993 r. Na zdjęciach z pierwszych lat istnienia Fideszu jego przywódcy noszą jeszcze długie włosy, rozpięte koszule i dżinsy, a Viktor Orban - brodę.

Reklama

Od samego początku pierwsze skrzypce w organizacji grał charyzmatyczny Orban, który ledwie rok przed powstaniem Fideszu ukończył wydział prawa. Za początek jego wielkiej kariery politycznej uważa się przemówienie wygłoszone w czerwcu 1989 r. podczas oficjalnego pochówku premiera Węgier z czasu powstania 1956 r. Imre Nagya. Orban zażądał wtedy wolnych wyborów i wycofania z Węgier wojsk sowieckich.

Od chwili powstania Fidesz bardzo się zmienił, przy czym ocena charakteru tej zmiany zależy od opcji politycznej. Szef prorządowego think tanku Nezoepont, Agoston Samuel Mraz, powiedział PAP, że początkowo była to partia narodowo-liberalna, ale z biegiem czasu stopniowo powiększała swoje spektrum, najpierw o narodowy konserwatyzm, a potem narodowy radykalizm, zwiększając swą bazę wyborczą także o zwolenników skrajnie prawicowego niegdyś Jobbiku, którzy rozczarowali się tym, że partia ta oscyluje coraz bardziej ku centrum. Owo poszerzenie bazy wyborczej "to tajemnica powodzenia Fideszu" - ocenił Mraz, podkreślając jednak, że nie oznacza to zmiany kierunku całej partii.

Metamorfozy Fideszu

Natomiast zdaniem eksperta liberalnego think tanku Political Capital, Attili Juhasza, Fidesz "wystartował w okresie zmiany ustrojowej jako radykalna partia liberalna, pod koniec lat 90. stał się centroprawicową partią obywatelską, a po 2010 r. zaczął zmierzać w kierunku radykalnej prawicy".

Jednocześnie, jak podkreśla Mraz, w latach 2002-10 Fidesz zbudował bardzo silną organizację partyjną, także na poziomie okręgów wyborczych. "Fidesz jest obecnie jedyną partią ludową na Węgrzech, który dysponuje niemal takim samym poparciem w każdej grupie społecznej. Jest to też najlepiej zorganizowana partia na Węgrzech, bo ma najwięcej członków - ok. 30 tys.(...). Fidesz organizuje też najbardziej profesjonalne kampanie, a więc jest przygotowany do stosowania nowoczesnych narzędzi politycznych" - powiedział.

Po raz pierwszy Fidesz wszedł do parlamentu w wyborach w 1990 r. Zdobył 22 mandaty (na 386), startując ze słynnym plakatem wyborczym, na którym poniżej zdjęcia całujących się przywódców ZSRR i NRD, Leonida Breżniewa i Ericha Honeckera, widać dwoje całujących się młodych z logo partii i apelem: "Wybieraj".

Ugrupowanie, które w 1995 r. zmieniło nazwę na Fidesz-Węgierska Partia Obywatelska, pierwszą szansę dostało od elektoratu w 1998 r., kiedy poszło do wyborów z hasłem zmian, obiecując m.in. zmniejszenie podatków i bezrobocia. 35-letni wówczas Orban po raz pierwszy został premierem.

Utrata władzy

Bilans rządów Fideszu z populistyczną Niezależną Partią Drobnych Rolników i Węgierskim Forum Demokratycznym okazał się niejednoznaczny. W tym czasie wzrost gospodarczy na Węgrzech był dwa razy większy od przeciętnego w UE, a płace realne wyraźnie się podniosły, ale Fideszowi zarzucano niedemokratyczne posunięcia, w tym podkopywanie funkcji kontrolnej parlamentu oraz wywieranie presji na sądy. Wzrosły też napięcia z sąsiadami, wywołane przyznaniem przez Budapeszt przywilejów (m.in. prawa do pracy na Węgrzech i bezpłatnej edukacji na węgierskich uczelniach) Węgrom pochodzącym z krajów ościennych.

W rezultacie wybory w 2002 r. wygrała centrolewicowa koalicja Węgierskiej Partii Socjalistycznej i SZDSZ. Jednak w czasie dwóch kadencji socjaliści tak zdestabilizowali budżet nieopanowanymi wydatkami, że w 2008 r. Węgry stanęły na krawędzi krachu gospodarczego, co dało Fideszowi kolejną szansę.

Druga szansa

W wyborach 2010 r. Fidesz rozgromił rywali, zdobywając ponad 2/3 miejsc w parlamencie. Sukces ten powtórzył w 2014 r., choć od tego czasu stracił już większość konstytucyjną.

Eksperci podkreślają niekwestionowane sukcesy rządów Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) w sferze gospodarczej. Węgrom udało się w tym czasie spłacić kredyt Międzynarodowego Funduszu Walutowego w wys. 12,3 mld euro, przyznany w 2008 r. Kraj wszedł także na drogę wzrostu gospodarczego, który w zeszłym roku wyniósł 4 proc. PKB.

"Bardzo dobre wyniki dało utrzymanie dyscypliny budżetowej - ocenił Mraz. - Węgry od 2012 r. stale spełniają kryteria z Maastricht i bardzo duże sukcesy przyniosło poszerzanie własności narodowej w strategicznych gałęziach, można mówić o swoistej reprywatyzacji. (...) Chodzi np. o sektor finansowy, energetyczny, media. To jest na pewno sukces".

Na pozytywne skutki działań rządu w sferze gospodarczej, w tym na dyscyplinę budżetową, wskazał też w rozmowie z PAP Juhasz. "Moim zdaniem to ważne, że z systemu gospodarczego udało się generalnie usunąć kredyty walutowe, co wpływa na niego stabilizująco" - powiedział, nawiązując do automatycznej konwersji kredytów w walutach obcych na forinty na początku 2015 r.

"Poza tym rząd wykonał kilka posunięć, które były bardzo kontrowersyjne, ale gospodarczo przyczyniały się do stabilizacji, np. program prac publicznych, który co prawda nie wprowadza osób nim objętych z powrotem na rynek pracy, ale w przypadku wielu ludzi może stanowić rozwiązanie problemu bezrobocia. Poza tym wprowadzono system wspierania rodzin, który nawet w skali europejskiej jest dość szczodry. Wbrew temu, co rząd stara się komunikować, nie rozwiązało to problemu demograficznego, ale zdecydowanie sprzyja rodzinom klasy średniej" - powiedział Juhasz.

Głosy krytyki

Krytyka pod adresem Fideszu dotyczy przede wszystkim budowy systemu nieliberalnego, z którą to koncepcją Orban wystąpił w 2014 r.; zarzuca mu się też prowadzenie polityki mogącej stwarzać zagrożenie dla demokracji.

"Nastąpiło przekształcenie systemu politycznego z parlamentarnej demokracji w państwo nieliberalne. Instytucje, które w normalnej demokracji parlamentarnej służą wzajemnej kontroli, co prawda formalnie pozostały, ale wszędzie zasiadają żołnierze Fideszu i instytucje te praktycznie nie nadzorują władzy centralnej" - powiedział Juhasz, dodając, że sprawowanie władzy odbywa się nie poprzez te instytucje, tylko poprzez nieformalną sieć władzy. "Ludzie z otoczenia premiera, którzy nie mają oficjalnych stanowisk państwowych, decydują o takich sprawach, o jakich formalnie powinien decydować rząd" - ocenił.

Rządowi zarzuca się też, że jego polityka sektorowa pozostawia wiele do życzenia, przede wszystkim jeśli chodzi o opiekę zdrowotną i oświatę. "W ciągu ostatnich 8 lat państwowa służba zdrowia praktycznie się rozpadła" - powiedział Juhasz.

Zdaniem Mraza natomiast Fidesz nie popełnił żadnego większego błędu, o czym świadczy wciąż ogromne poparcie dla tej partii. "Opozycja wciąż podnosi wobec rządu zarzuty korupcji; dla innych za dużo się mówi o migracji, a za mało o polityce sektorowej" - powiedział. Jak dodał, wśród rzeczy, które się nie podobają, na pierwszych miejscach mieszkańcy wymieniają służbę zdrowia i oświatę. Wskazał jednak, że "nie istnieje doskonała służba zdrowia; gdyby spytać Niemców, którzy wydają na opiekę zdrowotną 20 razy tyle co my i mają dużo lepszą infrastrukturę, też są niezadowoleni".

Z opublikowanych w środę wyników najnowszego sondażu ośrodka Nezoepont wynika, że 41 proc. wszystkich ankietowanych chce głosować na Fidesz-KDNP. Jobbik może liczyć na 15 proc. poparcia, koalicja Węgierskiej Partii Socjalistycznej i partii Dialog na 11 proc., a na partię Polityka Może Być Inna i Koalicję Demokratyczną b. premiera Ferenca Gyurcsanya chce głosować po 8 proc. badanych.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

Reklama

Reklama

Reklama