Reklama

Reklama

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2014

Duma dla INTERIA.PL: PiS może wygrać wybory, jeśli....

Jeżeli sytuacja na Ukrainie ustabilizuje się, a opozycji uda się skierować dyskurs polityczny na sprawy krajowe, to zwycięzcą wyborów do Parlamentu Europejskiego może być PiS - prognozuje dla INTERIA.PL Marcin Duma, prezes zarządu IBRIS Homo Homini.

INTERIA.PL: Czy wzrost poparcia dla PO to już stała tendencja? Czy do wyborów partia powiększy jeszcze swoją przewagę nad PiS?

Marcin Duma, prezes zarządu instytutu badania opinii publicznej IBRIS Homo Homini: - Wzrost poparcia dla PO obserwowaliśmy w związku z zaostrzeniem sytuacji na Ukrainie i aneksją Krymu. Obecnie ten efekt praktycznie się wyczerpał, a notowania obydwu partii są niemal identyczne. Do wyborów pozostało kilkanaście dni, które zdecydują o ostatecznym wyniku wyborów.

- Przesłanki co do tego, kto będzie zwycięzcą majowych wyborów, nie są jednoznaczne. Z jednej strony, niepewna sytuacja u naszego wschodniego sąsiada może skutkować oderwaniem kolejnych ziem od Ukrainy tuż przed 25 maja, co może być bodźcem do ponownego wzrostu notowań rządu i PO. Jeżeli jednak takie wydarzenia nie będą miały miejsca, a opozycji uda się skierować dyskurs polityczny na sprawy krajowe, to zwycięzcą wyborów do Parlamentu Europejskiego może być PiS.

Nie tylko kandydaci PiS wyprzedzają niektóre jedynki PO. Np. Jacka Rostowskiego w Bydgoszczy czy Michała Kamińskiego w Lublinie. Partia popełniła błąd stawiając na te osoby? Jak to wpływa na ogólny wynik PO?

Reklama

- Sytuacje, w których znaleźli się Jacek Rostowski i Michał Kamiński, nie są identyczne. Jacek Rostowski ma na kolejnych miejscach na liście Otylię Jędrzejczak i przede wszystkim popularnego Tadeusza Zwiefkę, który w poprzednich wyborach otrzymał bardzo dobry wynik. To powoduje, że wystawienie Jacka Rostowskiego nie spowoduje istotnych strat dla jego partii, chociaż szanse na mandat dla byłego ministra finansów są raczej iluzoryczne. 

- Natomiast start Michała Kamińskiego w Lublinie jest dla Platformy Obywatelskiej pewnym problemem. Wystawienie tak kontrowersyjnego dla elektoratu PO kandydata, może kosztować tę partię utratę poparcia i mandatu w tym okręgu. Jednocześnie widać, że wyborcy w tym okręgu szukają alternatywy dla listy PO - stąd wysoki wynik kandydatki Europy Plus. Można się także spodziewać, że niechęć do Michała Kamińskiego sprawi, że część wyborców PO nie weźmie udziału w głosowaniu.

W wynikach ogólnopolskich zarówno PO jak i PiS popiera 28 proc. wyborców, jednak liczby te zmieniają się przy deklaracjach na liderów list. PO nadal zbiera wtedy 28 proc. głosów, jednak PiS już mniej - 25 proc. Czyli kandydaci PiS "szkodzą" partii?

- Listy PiS w tegorocznych wyborach do PE są jednymi z najsłabszych w historii startów tego ugrupowania. Konsekwencją takiej strategii, gdzie szyld partyjny, a nie osobowości mają być źródłem dobrego wyniku partii, może być strata kilku punktów procentowych w sondażach i głosów w wyborach. Beneficjentami takiej sytuacji mogą stać się mniejsze prawicowe ugrupowania jak Solidarna Polska czy Polska Razem. W szczególnej sytuacji - gdy notowania PO i PiS będą bardzo bliskie - czynnik słabszych list PiS może zdecydować o porażce wyborczej tego ugrupowania.

W sondażu zaskakuje bardzo dobry wynik Weroniki Marczuk-Pazury (SLD), na którą chce głosować 13 proc. osób (okręg nr 6, woj łódzkie). To trzeci rezultat - po PiS i PO. Skąd ten sukces? Inny "celebryta" Tomasz Adamek z Solidarnej Polski ma tylko 1 proc. poparcia.

- Różnica między Tomaszem Adamkiem a Weroniką Marczuk polega na tym, z jakiego ugrupowania startują. Kandydatka SLD startuje w regionie, gdzie jej partia jest relatywnie popularna, co wspiera jej szanse wyborcze. Tomasz Adamek startuje z Solidarnej Polski, która od miesięcy jest w politycznej i medialnej defensywie. Sam fakt, że celebryta - znany sportowiec - startuje z określonej listy nie przesądza o sukcesie tej listy. Siła ugrupowania i popularność kandydata muszą wzajemnie się wspierać tworząc efekt synergii - tego brakuje w przypadku startu utytułowanego boksera na Śląsku.

Najnowszy sondaż IBRIS Homo Homini daje Europie Plus - Twojemu Ruchowi 5 proc. głosów. To porażka?

- Europa Plus notuje wynik dużo słabszy od tego, jaki partia Janusza Palikota osiągnęła w 2011 roku. Przyczyn takiego stanu można upatrywać w kilku obszarach. Sojusz ugrupowania antyestablishmentowego z Aleksandrem Kwaśniewskim i grupą jego bliskich współpracowników takich jak Ryszard Kalisz czy Marek Siwiec delegitymizuje dotychczasowy charakter tego ugrupowania. Dodatkowo Janusz Palikot stracił efekt "nowości", a bilans realizacji jego obietnic wyborczych jest bardzo słaby. 

- Jeżeli Europa Plus odnotuje wynik wyborczy na poziomie 5-6 proc., to będzie to przede wszystkim porażka Aleksandra Kwaśniewskiego i koniec mitu o jego kluczowej roli w pozyskiwaniu środowisk lewicowych. Konsekwencją dla Twojego Ruchu będą problemy podczas budowania list samorządowych i trudniejsza sytuacja wyjściowa do tych wyborów.

- Jednak do kluczowych dla tej partii wyborów parlamentarnych pozostanie jeszcze dużo czasu - będą mogli spróbować odwrócić niekorzystny dla nich bieg spraw. Jeżeli im się to nie uda odegrają rolę Samoobrony - partii protestu o krótkim terminie przydatności.

Według sondażu, Nowa Prawica ma realne szanse na przekroczenie progu wyborczego. W 6 okręgach przekracza próg. W kilku jest blisko. Z czego wynika tak duże poparcie dla partii skrajnej?

- Janusz Korwin Mikke i jego skrajne poglądy zawsze angażowały pewną grupę wyborców, jednak w tej kampanii po raz pierwszy obserwujemy tak wysokie jego notowania. To bardzo podobna sytuacja, jak w przypadku Ruchu Palikota w 2011 r. Wtedy również na 3 tygodnie przed wyborami małe ugrupowanie nagle zaczęło zyskiwać poparcie i niesione zainteresowaniem mediów oraz rosnącymi wynikami w sondażach osiągnęło bardzo dobry wynik.

- Nie sądzę, żeby Nowa Prawica miała szansę powtórzyć wynik partii Janusza Palikota z 2011 roku, ale ma realne szanse na uzyskanie mandatów. Nie bez znaczenia jest, że to obecnie właśnie ta partia, a nie jak dotychczas partia Janusza Palikota, jawi się jako partia sprzeciwu i ugrupowanie antyestablishmentowe. Skuteczne zajęcie takiej pozycji umożliwił jej sojusz Twojego Ruchu i Aleksandra Kwaśniewskiego. 

- Jednak sukces Janusza Korwin Mikkego będzie przede wszystkim zależeć od umiejętności zmobilizowania elektoratu NP do udziału w wyborach 25 maja.

Czy dla Solidarnej Polski i Polski Razem majowe wybory będą "gwoździem do trumny"? Czy po złym wyniku te partie będą jeszcze w stanie się podnieść?

- Jeżeli Solidarna Polska i Polska Razem nie przekroczą 5-procentowego progu wyborczego podzielą los PJN - czeka ich istnienie na obrzeżach polityki, bez szans na istotny wpływ na sprawy publiczne. W takiej sytuacji ich liderzy posiadający mandaty poselskie będą próbowali reanimować te ugrupowania przed wyborami do Sejmu i Senatu, ale doświadczenie uczy, że te próby będą skazane na porażkę. Kalendarz wyborczy może dawać cień nadziei jedynie Solidarnej Polsce, której lider Zbigniew Ziobro mógłby próbować swoich sił w wyborach prezydenckich. Jednak po ewentualnej porażce w wyborach do Parlamentu Europejskiego jego szanse na dobry wynik będą dużo niższe.

- Dla znanych polityków tych partii nie musi to oznaczać końca ich karier. Przed wyborami parlamentarnymi możemy obserwować transfer części z nich do większych partii - PiS i PO. W tej chwili żadna z tych dwóch partii nie może liczyć na zdobycie mandatów do Parlamentu Europejskiego.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy