Reklama

Reklama

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2014

Włochy: Spodziewany triumf eurosceptyków

W niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego we Włoszech nawet połowa głosów może przypaść w udziale partiom eurosceptycznym - wskazują sondaże.

W tej grupie najuważniej obserwowany będzie Ruch Pięciu Gwiazd (Movimento 5 Stelle - M5S), który w ubiegłym roku szturmem wdarł się do włoskiej polityki, zdobywając ponad 25 proc. głosów w lutowych wyborach do parlamentu. Do rangi trzeciej siły politycznej wyniosły go hasła walki ze skorumpowaną klasą polityczną, unijną biurokracją i narzucona przez rząd technokraty Mario Montiego polityka oszczędności.

Reklama

M5S z powodzeniem przyciąga wyborców z obu stron sceny politycznej, choć jego postulaty są w większości lewicowe. Domaga się m.in. redystrybucji dóbr, większej kontroli państwa nad szkolnictwem i służbą zdrowia, ochrony środowiska, redukcji wydatków na obronę, podatku dla najbogatszych, uznaje referendum i internet za główne narzędzia nowoczesnej demokracji bezpośredniej. Postuluje też referendum w sprawie wyjścia Włoch ze strefy euro (choć nie pozwala na to konstytucja) oraz domaga się umorzenia długu krajom południowej Europy, jak to kiedyś uczyniono wobec powojennych Niemiec.

To jednak przede wszystkim partia protestu, u której próżno szukać spójnego, całościowego programu. - Nie jesteśmy ani prawicowi, ani lewicowi, jesteśmy po to, by patrzeć na ręce rządzącym - mówi założyciel i lider ugrupowania Beppe Grillo.

"Choć krytyka Grillo jest często trafna, proponowane przez niego rozwiązania są nazbyt uproszczone, utopijne lub w ogóle ich nie ma" - zauważa "The Economist". "Program jego ruchu w ogóle nie porusza tematu np. polityki zagranicznej i ledwie wspomina o tym, jak kraj miałby pokonać gospodarcze problemy" - wytyka brytyjski tygodnik.

Ruch Pięciu Gwiazd odmawia łączenia się w sojuszach z innymi partiami, które uważa za skompromitowane, ograniczając się do kontestowania ich decyzji. Zdaniem nie tylko analityków, ale także części przedstawicieli i sympatyków Ruchu narzucona sobie przez M5S polityczna izolacja i niechęć do zawierania kompromisów dyskwalifikują Ruch jako potencjalną partię rządzącą.

Wewnętrzna krytyka nie znajduje jednak posłuchu w partii. Wewnętrzne podziały, brak demokracji i przestrzeni do debaty sprawiły, że w ostatnich  miesiącach z Ruchu odeszło lub zostało wyrzuconych w sumie 14 z 54 senatorów i czterech ze 109 deputowanych.

W maju ubiegłym roku, gdy M5S w wyborach samorządowych niespodziewanie odniósł porażkę, wygrywając w zaledwie jednej na 500 gmin, komentatorzy wieszczyli mu rychły rozpad i odejście w polityczny niebyt. Wyniki najnowszych sondaży sugerują jednak, że Ruch ma się dobrze - wynika z nich, że partia Grillo w wyborach europejskich może liczyć na 24-28 proc. głosów. Ostateczny wynik może okazać się jeszcze lepszy, ponieważ sondaże,  przeprowadzone w większości przez telefony stacjonarne, nie uwzględniają znacznej części elektoratu M5S - młodych ludzi, którzy korzystają wyłącznie z komórek.

W grupie eurosceptycznych partii we Włoszech wybija się również Liga Północna (Lega Nord - LN), która po dwuletnim kryzysie, spowodowanym m.in. skandalami korupcyjnymi z udziałem partyjnego kierownictwa i koalicją z Forza Italia Silvio Berlusconiego, dochodzi do siebie pod wodzą nowego lidera Matteo Salviniego.

W kampanii wyborczej to Liga najzacieklej atakowała UE, a swoim hasłem przewodnim uczyniła "Basta euro" (dość euro). We wspólnej walucie i wymuszonych na Włoszech oszczędnościach i reformach partia upatruje - przynajmniej w części - źródła problemów włoskiej gospodarki, w tym wysokiego bezrobocia, niskiego wzrostu gospodarczego, rosnących kosztów produkcji i malejącej konkurencyjności.

Liga domaga się też powstrzymania nielegalnej imigracji. Jak twierdzi, imigranci zabierają pracę rodowitym mieszkańcom Włoch oraz grożą osłabieniem chrześcijańskiej tożsamości Włoch i całej Europy. Postulat ten mocno wybrzmiał w kampanii m.in. za sprawą spotu jednego z kandydatów, w którym imigranci ostrzegają innych przed przyjazdem do Włoch.

Głoszone przez LN hasła walki z korupcją mocno się zdewaluowały w ostatnich latach wraz z ujawnieniem serii łapówkarskich skandali z udziałem partyjnego kierownictwa, w tym Umberto Bossiego, który z tego powodu w 2012 r. zrezygnował z funkcji lidera.

Analitycy wskazują, że ujawnione skandale oraz niepopularna wśród wyborców Ligi koalicja z centroprawicową Forza Italia Silvio Berlusconiego (zakończona w w 2011 r.) osłabiły tę partię, a cześć elektoratu odebrał jej Ruch Pięciu Gwiazd. Według sondaży w niedzielnych wyborach Liga może liczyć na ok. 5 proc. głosów - o połowę mniej niż w poprzednich wyborach do PE w 2009 r.

Na kilka dni przed wyborami do PE wszystko wskazuje na to, że we Włoszech zatriumfują eurosceptyczni populiści. Taki wynik znacznie wydłużyłby drogę tego kraju, trzeciej gospodarki strefy euro, do niezbędnych mu reform i odebrał szansę na stabilne, odpowiedzialne rządy.

Dowiedz się więcej na temat: wybory do Parlamentu Europejskiego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje