Reklama

Reklama

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2014

Korwin-Mikke: Trwa nagonka na mnie, winny jest premier

Lider Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke uważa, że trwa na niego nagonka, a rozpoczął ją premier Donald Tusk. Według polityka KNP, szef rządu powinien odpowiedzieć przed Trybunałem Stanu za zapowiedź, że chce nie dopuścić do zwycięstwa eurosceptyków.

Korwin-Mikke nawiązał podczas czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie do wypowiedzi różnych polityków potępiających  jego kontrowersyjne wypowiedzi dotyczące roli kobiet w życiu publicznym. Odniósł się też do wtorkowej wypowiedzi premiera. Tusk ocenił, że to, co szef KNP mówi o polskich kobietach, to jest przestępstwo; powiedział również, że nie poda Korwin-Mikkemu ręki.

Reklama

"Panuje obyczaj, że rękę się podaje. Tymczasem 80 proc. polityków w Sejmie to kryminaliści. Jeśli jednemu mniej z nich będę musiał podawać rękę, to tym lepiej" - powiedział lider KNP.

"Chyba każdy normalny widzi, że trwa nagonka dziennikarska na mnie, z tymi kobietami głównie. A dla każdego jest chyba oczywiste, że rozpoczął ją premier na swojej konferencji. Bo buch - zaraz się posypały wywiady i pozwy i co kto tam jeszcze chce" - powiedział PAP Korwin-Mikke.

Według niego premier powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za słowa, że jego zadaniem jest niedopuszczenie do tego, by eurosceptycy weszli do PE. Tusk mówił w zeszłym tygodniu: "Mam jako szef rządu i Platformy Obywatelskiej zadanie, by nie dopuścić w Polsce do zwycięstwa eurosceptyków w wyborach do PE".

"Krótko mówiąc, władze wykonawcze postanowiły się wmieszać do wyborów. Pytanie od kogo takie zadanie (Tusk) dostał: z Berlina, Paryża, Brukseli - nie wiem. Drugie pytanie - jak zamierza to zrobić; myślę, że o to chodzi z tą nagonką dziennikarską" - mówił Korwin-Mikke.

Wyraził obawę, że może dojść do fałszerstw w dniu wyborów. "Przy ostatnich wyborach mieliśmy kilkanaście zgłoszeń, teraz może być ich kilkaset" - przekonywał.

Pytany o wypowiedź europosłanki i jedynki PO w Warszawie Danuty Huebner, która nawoływała w środę w Sejmie do izolowania go na scenie politycznej, Korwin-Mikke odparł: "To komunistów trzeba izolować". "Ja rozumiem, że lewica nienawidzi prawicy - to naturalne. Podobnie jak to, że ludzie, którzy mają dwie lewe ręce, nienawidzą ludzi prawych" - dodał.

Skomentował też czwartkową wypowiedź szefa MSZ Radosława Sikorskiego, że ewentualna obecność szefa KNP w Parlamencie Europejskim przyniesie Polakom wstyd. Według Korwin-Mikkego to działania rządu przynoszą Polsce wstyd. "Bo w sprawie Ukrainy Polska najpierw oświadczała, że jest bezpieczna, a potem Tusk powiedział, że nie wiadomo czy pierwszego września dzieci pójdą do szkoły. Potem przeniósł tę histerię na zachód, gdzie się z nas teraz śmieją" - mówił szef KNP.

Dodał, że śmieszy go to, że "Tusk się boi Putina, podczas gdy wojska rosyjskie są na Krymie i nie mają najmniejszego zamiaru walczyć z naszym krajem".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy