Reklama

Reklama

Zginął syryjski generał. "Poważny cios dla reżimu Asada"

Podczas operacji przeciwko dżihadystom z tzw. Państwa Islamskiego (IS) zginął w środę syryjski generał Issam Zahreddine, jeden z najbardziej zaufanych dowódców sił wiernych prezydentowi Syrii Baszarowi el-Asadowi. Zahreddine wsławił się trzyletnią obroną oblężonego przez IS miasta Dajr az-Zaur.

Issam Zahreddine był członkiem religijnej mniejszości Druzów i pochodził z południowej prowincji as-Suwajda. Wielu Druzów oskarżało go o walkę przeciwko interesom mniejszości i zbrodnie w czasie wojny domowej w Syrii.

Reklama

Zahreddine miał około 55 lat i był generałem w syryjskiej Gwardii Republikańskiej. Dowodził m.in. grupą blisko siedmiu tysięcy żołnierzy w walce o odzyskanie wschodniego miasta Dajr az-Zaur z rąk dżihadystów. Rola, jaką tam odegrał, była tak duża, że zwolennicy Asada uznawali go za bohatera narodowego.

Miasto Dajr az-Zaur było oblężone przez dżihadystów do 9 września 2017 r. 

Issam Zahreddine prowadził też operacje przeciwko zbrojnej opozycji w prowincji Homs i w pobliżu stolicy Syrii Damaszku - informuje "The Independent".

Generał zginął w środę, 18 października, kiedy samochód, w którym się znajdował, najechał na minę-pułapkę.

"Jego śmierć jest poważnym ciosem dla reżimu Asada, który w ciągu trwającej od ponad sześciu lat wojny stracił ogromną liczbę wysokich rangą żołnierzy i generałów" - czytamy w brytyjskim dzienniku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje