Reklama

Reklama

Turcja: Atak moździerzowy przy granicy. Dwie osoby nie żyją

Dwie osoby zginęły w tureckim mieście Suruc przy granicy z Syrią w ataku moździerzowym przeprowadzonym ze strony terenów kontrolowanych przez kurdyjską milicję YPG w Syrii - poinformowała w piątek państwowa turecka agencja Anatolia.

Jedna osoba zmarła też w wyniku odniesionych ran w wyniku podobnego ataku dzień wcześniej - dodano. Tym samym liczba ofiar śmiertelnych wśród cywilów po stronie tureckiej wzrosła do dziewięciu. Wśród zabitych jest 9-miesięczny chłopczyk i czworo dzieci w wieku do 15 lat - pisze agencja AP.

Turecki resort obrony poinformował też w piątek, że drugi turecki żołnierz zginął podczas operacji w Syrii.

Oświadczenia polityków

MSW w Ankarze poinformowało w piątek, że 121 osób zostało zatrzymanych za krytykowanie w mediach społecznościowych tureckiej ofensywy. Szef resortu Suleyman Soylu powiedział, że wobec prawie 500 osób prowadzone jest dochodzenie w sprawie publikacji postów, w których określono Turcję jako siłę "inwazyjną" i "obrażano" operację Źródło Pokoju, jak określana jest ofensywa w północnej Syrii.

Reklama

Minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu tego samego dnia poinformował o przekazaniu sekretarzowi generalnemu NATO Jensowi Stoltenbergowi oczekiwań Ankary dotyczących okazania przez Sojusz Północnoatlantycki solidarności z Turcją w związku z jej obawami o swe bezpieczeństwo.

Stoltenberg podczas wspólnej konferencji prasowej z Cavusoglu w Stambule powiedział, że ma nadzieję, iż tureckie działania w Syrii będą podejmowane z umiarem. Dodał, że społeczność międzynarodowa musi znaleźć trwałe rozwiązanie kwestii członków Państwa Islamskiego (IS) w więzieniach na północy Syrii. Ankara musi zagwarantować, że proces wypierania IS w Syrii nie zostanie podkopany - podkreślił Stoltenberg.

Również w piątek, trzeciego dnia ofensywy, w kontrolowanym przez Kurdów mieście Al-Kamiszli w północnej Syrii doszło do wybuchu samochodu pułapki - poinformowały Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), w skład których wchodzi YPG. Według Kurdów zginęło co najmniej trzech cywilów, a dziewięć osób zostało rannych.

Kurdyjskie władze w północnej Syrii poinformowały, że w związku z ofensywą obóz w Mabruka, 12 km od granicy z Turcją, zamieszkany przez ponad 7 tys. przesiedlonych osób, musi być ewakuowany. Trwają też rozmowy na temat ewakuacji drugiego obozu, przeznaczonego dla 13 tys. osób, w tym prawie 800 członków rodzin bojowników IS. Oba obozy - według informacji przekazanych przez kurdyjskie władze - zostały ostrzelane.

Tragiczny bilans

Rami Abdel Rahman, szef Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, przekazał, że w wyniku tureckiej ofensywy zginęło dotąd 10 cywilów i co najmniej 32 bojowników SDF, a także 34 wspieranych przez Turcję syryjskich rebeliantów.

Według oenzetowskiego Światowego Programu Żywnościowego swoje domy w związku z ofensywą opuściło ponad 70 tys. ludzi w miastach Ras al-Ajn i Tel Abjad. Organizacja Lekarze bez Granic podała w piątek, że jedyny publiczny szpital w północno-wschodniej Syrii, w Tel Abjad, został zamknięty, ponieważ większość członków personelu uciekła w ciągu ostatnich 24 godzin z obawy przed bombardowaniem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje