Reklama

Reklama

Tragedia cywilów w Aleppo. Zmarł brat "chłopca ze zdjęcia"

Dwa dni temu światowe media zamieściły zdjęcie 5-letniego chłopca, rannego w bombardowaniach Aleppo. Syryjczyk o imieniu Omran miał zakrwawioną głowę i cały pokryty był kurzem od wybuchów. Siedział samotnie w karetce pogotowia, prawdopodobnie nieświadomy tego, co się stało. Zdjęcie stało się symbolem tragedii i cierpienia dzieci podczas trwającej już pięć lat wojny domowej w Syrii.

Aktualnie agencje informują, że historia Omrana ma ciąg dalszy. Zmarł jego starszy, dziesięcioletni brat ranny podczas tego samego nalotu 17 sierpnia na ich dom w dzielnicy Qaterji. Omran, jego rodzeństwo i rodzice zostali ranni wydobyci spod gruzów.

Reklama

Opanowane przez zbrojną opozycję wschodnie dzielnice Aleppo od początku sierpnia znów są areną zaciekłych walk. Wojska prezydenta Asada zajmujące zachodnie rejony, próbują przejąć kontrolę nad miastem, ale rebelianci bronią się. Cywile na wschodzie miasta znaleźli się w pułapce. Syryjczycy nie mają wody, prądu, jedzenia ani możliwości ucieczki.

ONZ kolejny raz zaapelowało o tymczasowy rozejm w Aleppo. Narody Zjednoczone chcą, aby w mieście wstrzymać walki na co najmniej dwie doby. Pozwoliłoby to dostarczyć najbardziej potrzebującym pomoc humanitarną.

Aleppo jest bombardowane przez wojska Asada wspierane od września 2015 roku przez rosyjskie lotnictwo. Rosja zaprzecza tym doniesieniom.

We wschodniej części miasta żyje nadal około 250 tysięcy ludzi, w tym około stu tysięcy dzieci.

W wojnie w Syrii zginęło już prawie 300 tysięcy ludzi, w tym 15 tysięcy dzieci.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy