Reklama

Reklama

Rosja o raporcie ONZ: Pobieżny i nieprofesjonalny

Rosja odrzuciła w czwartek raport Organizacji Narodów Zjednoczonych, w którym reżim prezydenta Baszara el-Asada został obwiniony o dokonanie ataku chemicznego w miejscowości Chan Szajchun w kwietniu 2017 r. Moskwa nazwała sprawozdanie "pobieżnym i nieprofesjonalnym" - informuje agencja AFP.

Raport dotyczący Syrii został opublikowanyw w ubiegłym tygodniu w Nowym Jorku. Jest on wynikiem wielomiesięcznego dochodzenia prowadzonego przez ekspertów w ramach tzw. wspólnego mechanizmu śledczego ONZ i Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

Reklama

Eksperci stwierdzili w raporcie, że "są przekonani, iż władze Syryjskiej Republiki Arabskiej są odpowiedzialne za użycie sarinu 4 kwietnia br. w kontrolowanej przez opozycję miejscowości Chan Szajchun". 

Rosja oficjalnie odrzuciła dziś raport. 

"Raport okazał się pobieżny, nieprofesjonalny i amatorski" - oświadczył szef departamentu ds. nierozprzestrzeniania i kontroli nad bronią nuklearną w rosyjskim MSZ Michaił Uljanow. "Misja przeprowadziła te badania na odległość, co samo w sobie jest skandalem" - dodał.

Według dowodów zebranych przez ONZ i OPCW, syryjskie lotnictwo zrzuciło na Chan Szajchun bombę wypełnioną trującą substancją chemiczną - sarinem. Jest to bezzapachowy środek paralityczno-drgawkowy.

"Bezpodstawny werdykt"

Syria i Rosja przedstawiły alternatywną teorię, według której urządzenie wybuchowe zostało zdetonowane na ziemi - pisze AFP. Michaił Uljanow zasugerował w czwartek, że sarin został wlany do krateru w ziemi, który powstał w wyniku wcześniejszego bombardowania.

"Gdyby była to bomba powietrzna, ogon bomby pozostałby w kraterze, a nie ma żadnych śladów po bombie lotniczej" - oświadczył Uljanow. 

"Werdykt przeciwko Damaszkowi, który został wydany z taką pewnością, okazał się bezpodstawny" - mówił rosyjski polityk. "Nie można wydać werdyktu jedynie w oparciu o publikacje gazetowe" - dodał.

Uljanow podkreślił też, że "potwierdzono użycie sarinu", ale został on użyty nie przez reżim Asada, a rebeliantów "jako teatralne przedstawienie i prowokacja".

Atak w Chan Szajchun

W ataku chemicznym w Chan Szajchun - mieście w prowincji Idlib na północnym-zachodzie Syrii - zginęło łącznie 90 osób, w tym 28 dzieci i 23 kobiety. Nalot wywołał oburzenie na całym świecie, a media obiegły zdjęcia umierających ludzi, w tym małych dzieci.

W reakcji na atak chemiczny USA przeprowadziły w nocy z 6 na 7 kwietnia br. uderzenie rakietowe na syryjską bazę lotniczą Szajrat w prowincji Hims. Według władz USA, to właśnie z tej bazy wystartowały syryjskie samoloty, które zaatakowały Chan Szajchun.

(jm)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje