Reklama

Reklama

Rebelianci w Aleppo domagają się 5-dniowego zawieszenia broni

​Rebelianci w oblężonych przez siły syryjskiego reżimu wschodnich dzielnicach Aleppo wezwali w środę do natychmiastowego wstrzymania ognia na pięć dni, w celu ewakuacji cywilów i rannych. Sami jednak odrzucają wezwania Damaszku i Rosji do wycofania się z miasta.

W oświadczeniu wzywającym do rozejmu rebelianci nie wspomnieli o wycofaniu tysięcy bojowników broniących się we wschodnim Aleppo przed naporem syryjskiej armii wspieranej przez Rosję. Jest natomiast mowa o ewakuacji 500 osób w najpoważniejszym stanie, potrzebujących pilnej pomocy medycznej, a także wyjeździe tych cywilnych mieszkańców, którzy dobrowolnie zdecydowali się opuścić miasto.

Reklama

Syria i Rosja domagają się od rebeliantów rozbrojenia i całkowitego opuszczenia Aleppo, twierdząc, że bez tego nie ma mowy o jakimkolwiek wstrzymaniu ognia. Zdaniem Rosji, zawieszenie broni pozwoliłoby rebeliantom na dozbrojenie się i przegrupowanie.

Syryjski generał Zeid al-Saleh powiedział w środę w państwowej telewizji, że rebeliantów, którzy nie zdecydują się opuścić Aleppo, czeka śmierć.

Ludność pozbawiona jedzenia, wody, lekarstw i paliwa

Ugrupowania rebelianckie konsekwentnie odmawiają wycofania się. Reuters pisze, że o takim stanowisku rebelianci poinformowali wspierające je Stany Zjednoczone, które - zdaniem rozmówców agencji - w oczekiwaniu na objęcie urzędu przez prezydenta elekta Donalda Trumpa nie mają jasnego stanowiska wobec syryjsko-rosyjskiej ofensywy na wschodnie dzielnice Aleppo. Ludność pozbawiona jest tam jedzenia, wody, lekarstw i paliwa.

Prowadząc intensywne bombardowania, syryjska armia dokonuje szybkich postępów i jest bliższa niż kiedykolwiek przejęcia pełnej kontroli nad całym Aleppo, które przed wojną było najludniejszym miastem Syrii i stolicą gospodarczą kraju. Według różnych danych, od rozpoczęcia ofensywy na wschodnie dzielnice opuściło je od 30 do 80 tys. mieszkańców. W środę zdecydowało się na to kolejne kilkaset osób.

W ciągu ostatnich dziesięciu dni rebelianci stracili 75 proc. kontrolowanego przez siebie od 2012 roku obszaru - podało niezależne Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie. Armia kontroluje już w całości Stare Miasto, wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Przywódcy USA, Francji, Niemiec, Kanady, Włoch i Wielkiej Brytanii wezwali we wspólnym apelu wydanym w środę do natychmiastowego wstrzymania ognia w Aleppo, by umożliwić dostarczenie pomocy humanitarnej mieszkańcom wschodnich dzielnic.

Rosja i Chiny zawetowały w poniedziałek rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ wzywającą do 7-dniowego zawieszenia broni.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje