Reklama

Reklama

"Nie oddamy Aleppo Rosjanom. Nie poddamy się"

W syryjskim Aleppo rozpoczęło się rano 10-godzinne zawieszenie broni, ogłoszone przez Rosję. Jego celem ma być umożliwienie cywilom i rebeliantom opuszczenie miasta. Jednak rebelianci walczący z armią rządową i wspierającymi ją wojskami rosyjskimi już dwa dni temu odrzucili rosyjskie żądanie, by opuścili Aleppo do dzisiejszego wieczora.

"To zupełnie nie wchodzi w rachubę. Nie oddamy Aleppo Rosjanom. Nie poddamy się" - powiedział w środę agencji Reutera Zakaria Malahifji z rebelianckiego ugrupowania Fastaqim. Malahifji dodał, że bezpieczne korytarze wyjścia z Aleppo, o których mówi Rosja, nie istnieją.

"Cywile i bojownicy nie opuszczają miasta. Cywile boją się reżimu, któremu nie ufają, a bojownicy nie poddają się" - powiedział Zakaria Malahifji.

W październiku Moskwa również ogłosił a przerwę humanitarną w rejonie miasta Aleppo. Miała ona umożliwić cywilom opuszczenie strefy walk. Jednak ze względu na ostrzał korytarzy humanitarnych, prowadzony przez terrorystów, z miasta nie wyszedł prawie nikt.

Reklama

Utrzymujący kontakty z Rosją reżim Baszara al-Asada prowadzi operację odbicia wschodnich dzielnic największego miasta w Syrii z rąk rebeliantów. Społeczność międzynarodowa zarzuca Asadowi, Rosji oraz samym rebeliantom zbrodnie wojenne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy