Reklama

Reklama

Gdy wybuchają bomby, ona wybucha... śmiechem. Ojciec nauczył trzylatkę żartować z nalotów

Salwa ma trzy lata i nie zna innego życia niż to w czasie wojny. Mieszka w Sarmadzie w syryjskiej prowincji Idlib. Huk spadających bomb i świst myśliwców słyszy od narodzin. Jej ojciec, Abdullah Mohammad, wymyślił niezwykłą zabawę, która - jak zauważa psycholog - najprawdopodobniej ratuje psychikę dziewczynki.

Na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu widać Salwę i jej tatę, gdy nasłuchują spadających bomb.

Reklama

*

Tata: - Samolot czy bomba?
Córka: - Bomba!
Tata: - Bomba?
Córka: - Tak, jak wybuchnie, będziemy się śmiać!

Słychać dźwięki eksplozji. Salwa głośno się śmieje.

Dzięki wymyślonej przez Abdullaha Mohammada zabawie trzylatka myśli, że wybuch bomb to część gry. Ojciec robi, co może, by jego córka się nie bała.

Jak tłumaczy 32-latek, jedynym sposobem, by dziewczynka nie bała się odgłosów spadającym bomb, było zmienić ostrzał w grę. Kiedy spada bomba - Salwa się śmieje. Śmieje się także, kiedy słyszy latające nisko myśliwce.

*

Tata: - Salwa, jak robią samoloty? Powiedz mi?
Córka: - Uderzają głośno i wtedy się śmieję.
Tata: - Śmiejesz się z samolotów?
Córka: - Śmieję się głośno!
Tata: - A dlaczego?
Ćórka: - Bo one mi mówią: "śmiej się z nas, śmiej się z nas"!

*

Jak tłumaczy w rozmowie z AFP Abdullah Mohammad, na pomysł z nietypową grą wpadł dwa lata temu.

Salwa przestraszyła się fajerwerków, którymi bawiły się dzieci w okolicy. "Powiedziałem: nie bój się, to tylko zabawa" - opowiada. "Wtedy zdałem sobie sprawę, że to dobry pomysł. Córka była przekonana, że huk to tylko gra dla dzieci. Więc za każdym razem, gdy nadlatywał myśliwiec, wyjmowałem telefon i mówiłem: 'Hej, śmiejmy się, dzieci bawią się', itp. Żeby uwierzyła, że to nie jest coś złego, tylko coś śmiesznego" - wyjaśnia.

Mohammad wie, że kiedyś jego córka zrozumie, co tak naprawdę oznacza dźwięk spadających bomb. "Ale do tej pory dowie się też, kim jesteśmy, i dlaczego to wszystko się dzieje" - mówi.

Zdaniem psycholog dziecięcej dr Aleksandry Piotrowskiej, ojciec wyrządza córce ogromną przysługę.

"Nie tylko minimalizuje jej strach, stanowi dla niej pociechę na teraz, ale sprawia, że w przyszłości ona będzie mogła pełnej się rozwinąć, być pełniej człowiekiem" - mówi w rozmowie z Polsat News.

Poruszona historią Salwy i jej taty jest także psycholog Marta Skierkowska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. "Jestem przekonana, że ojciec tej dziewczynki chce dla niej jak najlepiej" - mówi Interii.

Odnosi się też do krytycznych głosów na temat pomysłu Mohammada. - Głęboko czuję, że z perspektywy kraju nieogarniętego wojną nie mamy prawa tego oceniać - zauważa.

Kryzys się pogłębia

Wojna w Syrii trwa już dziewięć lat.

"Od dziewięciu lat wysyłamy wiadomość do świata, już mamy tego dość. Chcemy tylko, żeby nasze dzieci dobrze żyły. Nie mniej, nie więcej, tylko tyle. Nie mamy już żadnych innych aspiracji. Naszym pierwszym celem jest życie bez bombardowań i bojowych samolotów" - mówi Abdullah Mohammad.

Tymczasem armia syryjska oświadczyła w poniedziałek, że przejęła kontrolę nad dziesiątkami miejscowości w północno-zachodniej prowincji Aleppo. Ofensywa wojsk lojalnych wobec prezydenta Syrii Baszara el-Asada zmusiła do ucieczki niemal 900 tys. osób - podała ONZ.

Sytuacja humanitarna w ogarniętej wojną Syrii pogorszyła się. - Małe dzieci umierają z zimna, 50 tys. osób szuka schronienia pod drzewami - alarmował zastępca szefa ONZ ds. humanitarnych Mark Lowcock.

Jtk

Źródła:

AFP, The Guardian, Twitter

***


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje