Reklama

Reklama

​Wybory w USA. Darmowe wakacje Tima Kaine'a

Kandydat demokratów na wiceprezydenta - Tim Kaine - został ciepło przyjęty w mediach. Dowcipny, swobodny, ujmujący, inteligentny - komentuje prasa. Do tego biegle włada językiem hiszpańskim. Jednak kandydatura Kaine'a rozczarowuje tych, którzy liczyli, że demokraci postawią się wielkiemu biznesowi i finansjerze.

58-letni Tim Kaine, który w duecie z Hillary Clinton zmierzy się z parą Donald Trump-Mike Pence, od 2012 roku zasiada w Senacie, a w latach 2006-2010 był gubernatorem Wirginii.

Wybór Hillary Clinton oznacza, że "wiceprezydentura" przeszła koło nosa senator Elizabeth Warren, najzagorzalej wśród demokratów piętnującej nadużycia sektora finansowego i najostrzej krytykującej Donalda Trumpa. 

Warren była ostatnią szansą demokratów, by przeciągnąć na stronę Clinton wściekłych zwolenników Berniego Sandersa, którzy odmawiają poparcia byłej sekretarz stanu i zapowiadają głosowanie na kandydatkę Partii Zielonych - Jill Stein.

Reklama

Jak mogliśmy przeczytać na łamach serwisu Politico, to właśnie hojni sponsorzy Clinton z Wall Street zablokowali Warren. Kaine z kolei odpowiada im bardzo. W latach 2011-2016 otrzymał ponad milion dolarów dotacji z sektora papierów wartościowych.

Jako senator Kaine lobbował za deregulacją małych i regionalnych banków, co również nie przysporzyło mu zwolenników wśród antyestablishmentowych demokratów.

Były gubernator Wirginii to także zwolennik umów o wolnym handlu: popierał NAFTA, a obecnie popiera TPP i TTIP. To tylko uwiarygadnia zarzuty, że Hillary Clinton wyłącznie na potrzeby kampanii ogłosiła, że sprzeciwia się szkodzącym amerykańskim miejscom pracy umowom o wolnym handlu. Wysłannicy Clinton oddelegowani do negocjowania nowego programu demokratów dokładali wszelkich starań, by ratyfikacja TPP była jednym z jego założeń.

Krytykiem tego rodzaju umów jest konkurent Hillary Clinton w wyborach prezydenckich - Donald Trump. I niewątpliwe wykorzysta on stanowisko Kaine'a, by uderzyć w Clinton.

Zresztą tuż po ogłoszeniu, że to Kaine jest kandydatem na wiceprezydenta, Trump napisał na Twitterze: "Tim Kaine jest i zawsze był w kieszeni banków. Zwolennicy Berniego są wściekli. Bernie walczył na darmo". "Tim Kaine chwalił TPP i dążył do jej ratyfikacji. Zabójca miejsc pracy!" - mogliśmy przeczytać.

Najwięcej kontrowersji budzi jednak sprawa podarunków, jakie przyjmował jako gubernator Wirginii. Ich łączna wartość to 160 tys. dolarów. Podkreślmy - wszystko odbyło się w pełni legalnie. Prawo stanowe pozwala urzędnikom przyjmować podarunki, pod warunkiem pełnej transparentności. I Kaine ujawniał te podarunki. Dają one jednak asumpt do twierdzeń o zbyt bliskich stosunkach Kaine'a z wielkim biznesem.

Jakiego rodzaju podarunki przyjmował Tim Kaine?

W 2005 roku Kaine wraz z rodziną wypoczywał za darmo na Karaibach w willi inwestora Jima Murraya. Wartość podarunku Kaine wycenił na 18 tys. dolarów.

W 2006 roku izraelska firma farmaceutyczna Teva Pharmaceuticals opłaciła wartą 12 tys. dolarów podróż na konwencję gubernatorów. Dwa lata później firma zwiększyła swoje inwestycje w Wirginii.

Dominion, firma energetyczna z Wirginii, zapłaciła 2 tys. dolarów za bilety lotnicze Kaine'a.

W latach 2003-2005 Kaine otrzymał od firmy odzieżowej ubrania warte 5,5 tys. dolarów.

10 lat później Tim Kaine przyznał, że żałuje, iż nie stosował federalnych wytycznych dot. przyjmowania prezentów.

W poniedziałek (25 lipca) w Filadelfii rozpoczyna się konwencja krajowa demokratów, na której Hillary Clinton i Tim Kaine zostaną kadydatami na, odpowiednio, prezydenta i wiceprezydenta.


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy