Reklama

Reklama

​USA: Sanders korzysta na "Panama Papers", sztab Trumpa atakuje "kłamiącego Teda"

Bernie Sanders wygrał z Hillary Clinton w sześciu z siedmiu ostatnich prawyborów, a Ted Cruz powstrzymał (na chwilę?) triumfalny marsz Donalda Trumpa. We wtorek, 5 kwietnia, swoje zdanie wyrazili mieszkańcy stanu Wisconsin.

Bernie Sanders w prawyborach Partii Demokratycznej w Wisconsin zdobył 56,5 proc. głosów, a Hillary Clinton 43,1 proc.

To kolejne wyraźne zwycięstwo 74-letniego senatora z Vermont, który w ostatnich tygodniach wygrał również w Utah, Idaho, Waszyngtonie, na Hawajach, na Alasce i za granicą.
Prowadzenie Hillary Clinton zmniejszyło się o jedną trzecią. Była sekretarz stanu zagwarantowała sobie poparcie 1302 delegatów, a jej konkurent - 1083. 

Są jeszcze tzw. superdelegaci, czyli 700 prominentnych członków partii, którzy podczas konwencji krajowej nie będą związani wolą wyborców. Obecnie w zdecydowanej większości popierają oni Clinton, ale zawsze mogą zmienić zdanie, tak jak to było w 2008 roku, gdy na prowadzenie wyszedł Barack Obama.

Reklama

Hillary Clinton na Twitterze skomentowała swoją porażkę w Wisconsin.

"Gratuluję Berniemu Sandersowi zwycięstwa w Wisconsin. Do wszystkich wyborców i wolontariuszy, którzy włożyli całe swoje serce w tę kampanię: idziemy naprzód!" - napisała Clinton.

Bernie Sanders z kolei chce maksymalnie wykorzystać świetną passę, by stworzyć wrażenie, że właśnie odwracają się losy wyścigu po prezydencką nominację.

"Nie mówcie sekretarz Clinton, ponieważ robi się trochę nerwowa, ale wierzę, że mamy znakomitą szansę, by wygrać w Nowym Jorku" - powiedział we wtorek senator.

To właśnie w Nowym Jorku 19 kwietnia odbędzie się kluczowe głosowanie. Do wzięcia będzie aż 291 delegatów. W sondażach prowadzi Hillary Clinton, która reprezentowała Nowy Jork w Senacie. Przed Nowym Jorkiem zagłosuje jeszcze Wyoming (9 kwietnia), gdzie obserwatorzy spodziewają się zwycięstwa Sandersa.

Sztab senatora liczy, że afera "Panama Papers" pomoże kandydatowi. Internauci masowo przesyłają sobie filmik z 2011 roku, na którym Bernie Sanders sprzeciwia się umowie o wolnym handlu z Panamą i ciska gromy na amerykańskie korporacje i milionerów, ukrywających w tym kraju swoje dochody. Na pięć lat przed wybuchem afery Sanders wskazywał Panamę jako miejsce, w którym odbywa się patologiczny proceder unikania opodatkowania. 

Hillary Clinton jako kandydatka sprzeciwiała się w 2008 roku umowie o wolnym handlu z Panamą, później ją poparła, a obecnie znów jest przeciwko umowom o wolnym handlu.

Republikanie

W prawyborach Partii Republikańskiej w Wisconsin zdecydowanie wygrał Ted Cruz, zdobywając 48,3 proc. głosów. Drugi był Donald Trump z wynikiem 35,1 proc., a trzeci John Kasich - 14,1 proc.

Cruz, 45-letni senator z Teksasu, zmniejszył przewagę Trumpa o 30 delegatów, ale dystans wciąż jest spory, zważywszy na to, że do republikańskiej nominacji potrzebne jest poparcie 1237 delegatów. Aktualnie Trump ma 755 delegatów, a Ted Cruz 491.

Zarówno Ted Cruz jak i John Kasich traktowani są w partii jako pionki, które mają powstrzymać Donalda Trumpa przed uzyskaniem poparcia wymaganej liczby delegatów. Wtedy to na konwencji krajowej odbędzie się druga tura głosowania i delegaci będą mogli wskazać, kogo chcą. Nieoficjalnie mówi się, że przeciwko Hillary Clinton lub Berniemu Sandersowi najchętniej wystawiliby spikera Izby Reprezentantów Paula Ryana lub kandydata z 2012 roku Mitta Romneya. 

Na razie jednak wciąż najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest nominacja dla Trumpa (czyli przekroczenie pułapu 1237). Miliarder utrzymuje bardzo wysokie poparcie w sondażach ogólnokrajowych i jest faworytem w Nowym Jorku.

Trump nie skomentował porażki w Wisconsin. Zrobił to za niego sztab wyborczy. 

"Kłamiący Ted miał po swojej stronie gubernatora Wisconsin, konserwatywnych radiowców i cały aparat partyjny. Ted Cruz jest gorszy niż marionetka. To koń trojański, używany przez partyjne władze do wykradzenia nominacji z rąk pana Trumpa" - czytamy w komunikacie prasowym. Cruza oskarżono ponadto o nielegalne koordynowanie działań ze zbierającymi dla niego pieniądze tak zwanymi Super PACs.

Otoczenie Donalda Trumpa jest przekonane, że ich kandydat zdobędzie republikańską nominację, wygra wybory w listopadzie i "uczyni Amerykę znów wielką".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy