Reklama

Reklama

​USA: Republikański wyścig sięgnął dna

Debata, która zamordowała szare komórki - podsumowuje serwis The Daily Beast. Kandydaci Partii Republikańskiej w prawyborach prezydenckich obrzucali się w czwartek obelgami, a Donald Trump przekonywał, że wcale nie ma małych dłoni i małego penisa.

Senator z Florydy Marco Rubio uznał ostatnio, że jedynym sposobem na pokonanie Donalda Trumpa jest zniżenie się do jego poziomu. Na jednym z wieców, ku uciesze zwolenników, senator natrząsał się z rozmiaru dłoni Trumpa i sugerował, że Trump małe ma nie tylko dłonie. Rubio rzucił też, że podczas poprzedniej debaty Trump "zsikał się w majtki".

Reklama

Nie, to nie wywody szóstoklasistów. To przekomarzanki dorosłych mężczyzn ubiegających się o urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Do "zarzutów" Marco Rubio odniósł się podczas czwartkowej debaty Donald Trump.

"Muszę to powiedzieć. On zaatakował moje dłonie. Nikt wcześniej tego nie zrobił. Nigdy wcześniej nie słyszałem czegoś podobnego. Popatrzcie na moje dłonie. Czy to są małe dłonie?" - prezentował milionom widzów miliarder.

"Powiedział też, że jeśli moje dłonie są małe, to coś innego też musi być małe. Zapewniam, że nie ma z tym żadnego problemu, gwarantuję wam" - puszył się kandydat.

W dalszej części debaty Donald Trump nazywał Marco Rubio "małym Marco" i "małym facetem", a Teda Cruza "kłamiącym Tedem".

Przez całą debatę Cruz protekcjonalnie pouczał Trumpa jak nauczyciel ucznia. "Donald, nie przerywaj. To nie jest takie trudne. Policz do dziesięciu" - instruował Cruz.

Podczas debaty Trump nawiązał do krytyki Mitta Romneya, kandydata Republikanów na prezydenta w 2012 roku, który apelował, by nie głosować na Trumpa. Nazwał go "oszustem" i "podróbką", kandydatem, który "ma opinię publiczną za frajerów".

Miliarder oczywiście nie pozostał dłużny. "W 2012 r. błagał mnie o wsparcie. Gdybym kazał mu klęknąć, klęknąłby. To prawda. Błagał mnie. (...) W wyborach poniósł klęskę i przyniósł wstyd Partii Republikańskiej" - powiedział Donald Trump.

Na tym tle John Kasich próbował przedstawić siebie jako jedynego normalnego i rozsądnego w tym gronie, a Ted Cruz z wyższością przekonywał, że rozmowa na poziomie przedszkola nie służy Ameryce.

Debaty Republikanów odbywają się regularnie i oglądają je miliony widzów. Stały się swego rodzaju celebryckim reality show, coraz mniej przypominającym poważną rozmowę o przyszłości kraju i świata.

Czytaj więcej na temat prawyborów w USA

Dowiedz się więcej na temat: prawybory w USA | Donald Trump

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy