Reklama

Reklama

Wybory w USA. Kto wygrał debatę Clinton-Trump?

W ocenie dr Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa debatę Clinton-Trump wygrała kandydatka demokratów. Według amerykanisty, pierwsza debata pomiędzy pretendentami do fotela prezydenta USA nie była rozstrzygająca, ale Donaldowi Trumpowi będzie coraz trudniej dogonić Hillary Clinton.

"Debaty telewizyjne rzadko jako samodzielny czynnik rozstrzygają o losach wyborów. Dlatego ta debata nie była rozstrzygająca, ale zauważalna. Hillary Clinton potwierdziła w niej swoją przewagę, dlatego Donaldowi Trumpowi będzie coraz trudniej ją dogonić" - powiedział PAP dr Kostrzewa-Zorbas, wykładowca Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie i publicysta tygodnika "wSieci".

W ocenie politologa i amerykanisty, Trump w tej debacie "nie przebił się ponad pułap swego elektoratu, dlatego wygrała Clinton, która i tak miała przewagę".

Reklama

"Clinton wykazała większe opanowanie, pewność siebie, zdolność panowania nad sytuacją. Natomiast Trump był nerwowy, kręcił się, zamykał oczy i robił wrażenie człowieka, który chciałby uciec"- podkreślił ekspert.

Dodał, że o wygranej Clinton zdecydowało kilka powodów, również jej lepsze przygotowanie do debaty, ale przede wszystkim zauważalny był "kontrast pomiędzy dobrym przygotowaniem, a lekceważeniem takiego przygotowania".

"Trump wręcz chwalił się swym nieprzygotowaniem i lekceważył taką potrzebę. I to był wielki kontrast. Trzeba być przygotowanym do samej debaty, ponieważ to pokazuje również przygotowanie do prezydentury" - uważa Kostrzewa-Zorbas.

Podkreślił, że kandydatowi republikanów zaszkodziło też powtarzanie "pozbawionych konkretów" haseł i deklaracji z kampanii.

"Gdy Trump mówi, że pokona Państwo Islamskie, to nic nie znaczy, bo nigdy nie powiedział, na czym miałoby to polegać, jaki jest jego plan. Natomiast, gdy Clinton broniła NATO i zapewniała sojuszników o dotrzymaniu umów, Trump wypowiedział jedno z najgorszych swoich haseł, że państwa w NATO muszą płacić. Dwukrotnie powiedział nam płacić, co stawia USA w roli firmy ochroniarskiej, a nie politycznego lidera świata" - powiedział Kostrzewa-Zorbas.

Jego zdaniem, takie absurdalne wypowiedzi świadczą o nierozumieniu stosunków międzynarodowych i sprawiają, że Clinton zachowuje przewagę w wyścigu o fotel prezydenta USA.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne