Reklama

Reklama

Wybory w USA: Astronauci zagłosują w kosmosie

Amerykańskie przepisy pozwalają głosować na prezydenta nawet wyborcom przebywającym w kosmosie. Specjalne regulacje dotyczą w tym roku dwojga astronautów NASA, którzy polecieli na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Przepisy zostały ustalone 19 lat temu, gdy gubernatorem Teksasu był George W. Bush. Przebywający na orbicie astronauta dostaje z centrum kontroli lotów NASA specjalnie zabezpieczony e-mail. Oddany głos zostaje przekazany do okręgowej komisji wyborczej i tam zarejestrowany.

W tym roku z takiego rozwiązania skorzystała już astronautka NASA Kate Rubins, która wróciła na Ziemię 30 października. Z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej chce w ten sposób zagłosować także Shane Kimbrough.

W amerykańskich wyborach prezydenta liczba tak zwanych głosów elektorskich jest znacznie ważniejsza niż średnie procentowe poparcie wyborców. Według ostatnich sondaży centrum RealClearPolitics, Hillary Clinton może liczyć na 226 głosów elektorskich, Donald Trump na 180; co do 132 pozostałych głosów nie ma pewności. Do zwycięstwa potrzebnych jest co najmniej 270 głosów.

***

Reklama

Od 5 listopada będziemy dla Państwa obszernie relacjonować wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Korespondent Interii, dziennikarz serwisu Fakty Michał Michalak będzie nadawał prosto z Nowego Jorku. Zapraszamy do śledzenia naszych relacji.

O tym, co dzieje się w USA, będziemy także informować w serwisach społecznościowych - na Facebooku i na Snapchacie (obserwujcie nas: portal.interia).

Zachęcamy również do oglądania naszego codziennego wideobloga z Nowego Jorku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne