Reklama

Reklama

Wybory do PE 2019. Głosujący Polacy akceptują rządy PiS [KOMENTARZ]

Sondażowe wyniki wyborów (jeśli się oczywiście potwierdzą) pokazują, że większość głosujących Polaków akceptuje sposób prowadzenia polityki przez rządzącą od blisko czterech lat prawicę. Bo tak naprawdę tak należy odczytywać wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. To nie była rywalizacja skupiona na tym, jak poszczególne partie wyobrażają sobie Wspólnotę, której częścią jesteśmy już od ponad 15 lat.

To była próba przyciągnięcia wyborców lokalnymi sprawami i obietnicami finansowanymi z krajowego budżetu. Jak inaczej bowiem odczytać narzucone przez Jarosława Kaczyńskiego tematy kampanii skupione na jego piątce i z czasem poszerzane obietnice. Najlepszym przykładem takiego myślenia i działania była "trzynastka" dla emerytów, szybko uchwalona i wypłacona jeszcze przed niedzielnym głosowaniem. Z obietnicą wypłaty w kolejnych latach pod warunkiem, że to PiS wygra i z groźbą, że jej zabraknie w przypadku wygranej Koalicji Europejskiej.

Przypomnę tylko: dziś wybieraliśmy polskich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, a nie przy Wiejskiej w Warszawie.

Reklama

Parlamentarnej opozycji skupionej w Koalicji Europejskiej - jak widać - nie udało się przekonać wyborców, że Polska została zepchnięta pod rządami PiS do europejskiego narożnika, a naszemu krajowi pod rządami Zjednoczonej Prawicy
grozi jakiś finansowo-budżetowy kryzys. Jak pokazują dane, bezrobocie jest rekordowo niskie, deficyt finansów publicznych i budżetowy pod kontrolą i niskie. Nie udało się też przekonać Polaków, że Polski nie stać np. na - zapowiedziane także w kampanii europejskiej, ale finansowane z polskiego budżetu - 500 zł na każde dziecko

W trakcie wyborczego maratonu można było odnieść wrażenie, że liderzy np. Platformy Obywatelskiej nie są w stanie narzucić własnych motywów przewodnich tylko podążają za tymi narzuconymi przez lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego. I nawet prasowe publikacje dotyczące obu polityków mające postawić ich w negatywnym świetle tego nie zmieniły. To PO musiała się tłumaczyć z tego, czy aby na pewno nie chce wprowadzić Polski do euro. Liderzy Platformy też zresztą obiecywali w tej kampanii załatwienie spraw, które nie są do załatwienia w Parlamencie Europejskim, jak choćby skrócenie kolejek do lekarza. Mówił o tym choćby Grzegorz Schetyna.

W niedzielę lider PO stwierdził, że Koalicja Europejska przegrywa  tylko do przerwy i ostateczny - w domyśle ważniejszy i końcowy - wynik będzie dopiero po jesiennych wyborach parlamentarnych. To potwierdza tylko tezę o teście dla władzy nad Wisłą.

Najważniejsze z perspektywy Schetyny pytanie dotyczy tego, czy partie Koalicji Europejskiej pójdą pod wspólnym sztandarem także w wyborach do polskiego parlamentu? I jakich argumentów użyją by zdobyć większe poparcie wśród Polaków. Bo - z punktu widzenia obecnego rządu - kolejne miesiące w gospodarce zapowiadają się na wyjątkowo spokojne. A jak pokazuje najnowsza historia - nawet kolejne protesty grup społecznych mogą nie szkodzić rządzącym.

Pozostaje tylko czekać na kolejne propozycje rządu Zjednoczonej Prawicy, które mają jeszcze poprawić jej wynik w jesiennych wyborach. Wszak Jarosław Kaczyński powiedział, że ten niedzielny to "mało, mało, mało".

Paweł Czuryło

***

Po godzinie 2.00 podano nowe sondaże late poll. Wynika z nich, że partie zanotowały następujące poparcie: PiS - 44,7 proc., KE - 38,2 proc., Wiosna - 6,4 proc., Konfederacja - 5,1 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy