Reklama

Reklama

Szymański: Komuś zależy na braku porozumienia między Warszawą i Brukselą

Debata w Parlamencie Europejskim ws. praworządności w Polsce robiła wrażenie, jakby komuś zależało, żeby do porozumienia pomiędzy Warszawą a Brukselą nie doszło; to jest niepokojące - ocenił w poniedziałek wiceszef MSZ Konrad Szymański.

W czwartek Parlament Europejski poparł w rezolucji działania Komisji Europejskiej w sprawie uruchomienia wobec Polski art. 7 traktatu o UE. Spośród 617 obecnych na sali europosłów za rezolucją opowiedziało się 422, przeciw było 147, a 48 wstrzymało się od głosu.  

Szymański, pytany o tę kwestię w radiowej Trójce, podkreślił, że rezolucję PE łączy z wydźwiękiem debaty, która odbyła się w środę w Parlamencie. "To, co mnie martwi to fakt, że w szczególności debata robiła wrażenie, jakby komuś zależało, żeby do porozumienia pomiędzy Warszawą a Brukselą nie doszło. To jest niepokojące" - ocenił wiceminister.  

Reklama

"Ten ton konfrontacji, przyspieszania tempa, budowania pewnego muru, przynajmniej retorycznego, ale myślę, że to jest coś więcej, nie tylko retoryka, robi wrażenie, jakby ktoś chciał, by do porozumienia nie doszło" - dodał wiceszef MSZ.  

Dopytywany, kto nie chce porozumienia pomiędzy Polską a UE, Szymański stwierdził, że "kontury tych sił" są widoczne dla polskiego rządu, natomiast publiczne dyskutowanie na ten temat nie pomaga.  

"Nie chcielibyśmy budować zbyt wysokich oczekiwań, biorąc pod uwagę to, że po drugiej stronie stołu są politycy, którzy mają - jak sądzę - różny stosunek do kwestii porozumienia z Polską. I ta debata w Parlamencie i ta rezolucja, myślę, że jest tego przejawem" - ocenił.  

Trudne porozumienie

Wiceszef MSZ podkreślił jednocześnie, że zmiana tonu unijnych polityków wobec Polski nie musi, lecz może doprowadzić do porozumienia. "My chcemy pielęgnować tę nadzieję, perspektywę na to, by jednak, do lepszego porozumienia między Warszawą a Brukselą doszło, ale z całą pewnością nie ma takiej gwarancji" - zaznaczył.  

Szymański podkreślił, że porozumienie to musi zakładać zrozumienie racji Komisji Europejskiej przez Polskę, jak i poszanowanie prawa Polski do reformy wymiaru sprawiedliwości, a to - jak mówił - jest bardzo trudne.  

Zaznaczył, że premier Mateusz Morawiecki osobiście zaangażował się razem z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem, by wyjść z tego problemu przy poszanowaniu opinii KE, ale również prawa Polski do reformowania wymiaru sprawiedliwości.  

KE prowadzi wobec Polski procedurę naruszenia praworządności od 2016 roku w związku z zastrzeżeniami wobec przeprowadzanej przez polskie władze reformy wymiaru sprawiedliwości. W grudniu 2017 roku KE skierowała wniosek do Rady UE o rozpoczęcie procedury art. 7.1 Traktatu UE, gdyż - jej zdaniem - w ciągu ostatnich dwóch lat w Polsce przyjęto szereg ustaw, które poważnie zagrażają niezależności sądownictwa i trójpodziałowi władzy.  

8 marca m.in. o kwestiach praworządności i polskich reformach systemu sądownictwa mają rozmawiać w Brukseli premier Mateusz Morawiecki i szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne