Reklama

Reklama

Spotkanie Morawiecki-Von der Leyen. Tematem unijny budżet

W czwartek wieczorem w Brukseli Mateusz Morawiecki spotkał się z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Wizyta premiera w Brukseli wpisuje się w konsultacje dotyczące przyszłego budżetu UE.

"To było bardzo konstruktywne i pozytywne spotkanie, na którym dokładnie omówiliśmy kwestie unijnego budżetu" - mówił premier Mateusz Morawiecki w Brukseli po spotkaniu z szefową KE Ursulą von der Leyen.

"Posunęliśmy się do przodu w kilku aspektach"

Reklama

Szef polskiego rządu poinformował, że podczas czwartkowego spotkania bardzo dokładnie omówiono kwestie nowego unijnego budżetu. 

"Przedstawialiśmy nasze myślenia na temat budżetu. Oczywiście, wyjść trzeba zawsze od tego, że ze smutkiem wszyscy stwierdzamy, że Wielka Brytania opuściła UE i dlatego jest mniej środków na przyszłą perspektywę" - powiedział Morawiecki polskim dziennikarzom.

Premier zaznaczył jednak, że wszystkie nowe cele nie mogą być realizowane kosztem polityk traktatowych - funduszu spójności, z którego środki pochodzą na budowę dróg czy mostów. Morawiecki powiedział, że sporo czasu na spotkaniu poświęcono Wspólnej Polityce Rolnej.

"Myślę, że dzisiaj posunęliśmy się do przodu w kilku aspektach" - oświadczył Morawiecki i zaznaczył, że sprawa dotyczy poufnych negocjacji, w związku z czym nie może informować o szczegółach. "Spotkanie bardzo konstruktywne, bardzo pozytywne" - podsumował szef rządu.

Morawiecki poinformował, że podczas spotkania nie pojawił się temat praworządności. Odnosząc się do kwestii zielonego ładu, powiedział, że "peryferyjnie poruszono kwestie związane z klimatem".

W środę podczas pobytu w Brukseli odbędzie się jeszcze spotkanie Morawieckiego z przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem.

Kłopotliwy budżet

Wizyta premiera w Brukseli wpisuje się w intensywne konsultacje prowadzone z liderami unijnymi w sprawie wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027. Na 20 lutego zaplanowany jest specjalny szczyt na temat wieloletnich ram finansowych. Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel stara się zbliżyć stanowiska stolic, które są mocno podzielone w tej sprawie.

Bogate kraje północnej Europy z Holandią, Danią i Niemcami na czele domagają się, by limit wydatków na najbliższą siedmiolatkę wynosił 1 proc. połączonego Dochodu Narodowego Brutto 27 państw członkowskich.

To o ponad 10 proc. mniej, niż wynosiła propozycja Komisji Europejskiej, którą biedniejsze państwa unijne w tym Polska krytykowały jako niewystarczającą. Państwa, które korzystają najwięcej z unijnych funduszy, są przeciwne ograniczeniom w wydatkach. To tzw. Grupa Przyjaciół Spójności, które skupia kraje zainteresowane utrzymaniem obecnej formy polityki spójności.

Konsultacje w wielkiej tajemnicy

Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie na początku lutego powiedział, że propozycja Komisji Europejskiej w sprawie budżetu na lata 2021-2027 jest "niewystarczająca, zbyt mało ambitna, a  Unię Europejską stać na więcej".

Na pytanie, czy w ogóle jest szansa, by budżet UE zachować na dotychczasowym poziomie, premier odpowiedział: "Trzeba pamiętać, że po brexicie suma wpłat do budżetu UE obniża się o 15 proc. Już choćby z tego powodu widać, że ogólna pula do podziału jest mniejsza. Ale z drugiej strony podkreślamy, że dalsze ograniczenia budżetu, wycofywanie się UE z tradycyjnych obszarów jej działania będzie oznaczało zwijanie się całego projektu - i może grozić wzrostem nastrojów antyeuropejskich na całym kontynencie. Polsce to oczywiście nie grozi, my jesteśmy jednym z najbardziej prounijnych narodów. Ale w innych krajach takie ryzyko istnieje" - podkreślił Mateusz Morawiecki.

Konsultacje w sprawie budżetu toczą się w wielkiej dyskrecji. Z otoczenia przewodniczącego Rady Europejskiej nie ma żadnych przecieków, choć zwykle w Brukseli nie brak nieoficjalnych informacji z różnych źródeł dyplomatycznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje