Reklama

Reklama

​Przyszłość Tuska pod znakiem zapytania. Jakie są możliwe scenariusze?

Podczas czwartkowego szczytu UE zostanie rozstrzygnięty spór wokół stanowiska szefa Rady Europejskiej. Napięta sytuacja na linii Donald Tusk-polski rząd każe przypuszczać, że czekają nas duże emocje. Co się może stać w Brukseli? Oto możliwe scenariusze.

Jak przekonuje "New York Times", na unijnym szczycie premier Beata Szydło zapewne zabierze głos. Zgłosi wtedy polską kandydaturę w postaci Jacka Saryusza-Wolskiego. Kandydatura ta - stwierdza "NYT" upadnie, gdyż nie będzie posiadała odpowiedniego poparcia.

Reklama

Popierany przez większość państw UE Donald Tusk zostanie zgłoszony, jako kandydat podlegający prawu reelekcji. Na taki finał nie zgodzi się premier Szydło, która zgłosi sprzeciw wobec kandydatury Tuska. Jak wskazuje "NYT", premier Szydło może w tej kwestii liczyć jedynie na poparcie ze strony premiera Węgier. To jednak za mało, żeby zablokować kandydaturę Tuska.

Scenariusze

Kiedy premier Szydło przegra w głosowaniu może się zachować różnorako. Pierwsza - najłagodniejsza wersja, to pogodzenie się z fiaskiem i zaakceptowanie, że Donald Tusk nadal pełni funkcję szefa RE. 

Druga możliwość to spór i powoływanie się na kruczki prawne - przekonuje dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. "Ten scenariusz zakłada, że Beata Szydło zażąda np. prawa weta. Zacznie podpierać się kruczkami prawnymi, np. przywoływać niepisaną umowę, że kolejne wybory na unijne stanowiska odbywać się będą z zachowaniem zasady jednomyślności, albo odkurzy niestosowany od dziesięcioleci tzw. kompromis z Luksemburga. To "wytrych" zastosowany przez Francję w 1966 roku: oznacza, że kraj, gdy powołuje się na "interes narodowy", może zażądać jednomyślności w podejmowaniu decyzji" - spekuluje dziennikarka RMF FM.

Ten scenariusz, co istotne, zakłada także ostrą krytykę funkcjonowania Unii Europejskiej - i dlatego jest niebezpieczny. Ślady po takim starciu pozostałyby na długo - przewiduje Szymańska-Borginon.

Istnieje jeszcze jeden scenariusz - najbardziej korzystny dla polskiego rządu. Przełożenie decyzji o wyborze nowego szefa RE na inny szczyt - o czym wspominali już polscy politycy. Jest to z punktu widzenia polskiego rządu sytuacja zwycięska, gdyż daje czas na działania zmierzające do przekonania Polaków i przywódców UE, że Donald Tusk nie ma poparcia w rodzimych stronach, przez co nie powinien również mieć go i w strukturach UE. Taki scenariusz jest jednak dość nieprawdopodobny, gdyż prezydencja maltańska wykluczyła inny termin wyboru.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy