Reklama

Reklama

Premier po szczycie UE nt. Białorusi: Stwierdziliśmy, że wybory muszą zostać powtórzone

- Cała Rada Europejska jednoznacznie potępiła przebieg wyborów na Białorusi. Stwierdziliśmy, że te wybory muszą zostać powtórzone - powiedział premier Mateusz Morawiecki w środę (19 sierpnia), tuż po zakończeniu nadzwyczajnego szczytu UE na temat kryzysu na Białorusi.

- Stwierdziliśmy, że te wybory powinny zostać powtórzone, że one nie mogą być uznane za wybory uczciwie przeprowadzone, wolne i demokratyczne - mówił w środę po szczycie UE w sprawie sytuacji na Białorusi premier Mateusz Morawiecki.

Reklama

- Także na wniosek Polski uzgodniliśmy zaangażowanie ponadnarodowych ciał takich jak sprawdzone w takich sytuacjach OBWE po to, żeby ewentualnie również wspierać proces demokratyzacji poprzez chociażby nadzór nad przygotowaniem kolejnych wyborów, jeżeli sytuacja w taki sposób się rozwinie - powiedział premier.

- Popieramy mocno sankcje przeciwko osobom, które brały udział w bezpośrednich akcjach pacyfikacji demonstracji, w biciu protestujących - poinformował Morawiecki. 

- To bardzo mocno podkreślali także inni liderzy RE - dodał.

Jak stwierdził, cała społeczność europejska nie chce, by społeczeństwo białoruskie ucierpiało w wyniku działań sankcyjnych. - Chcemy dać do zrozumienia reżimowi Alaksandra Łukaszenki, że ten czas kiedy można było nie słuchać głosu społeczeństwa, poprzez ten obecny głos wyrażony w ostatnich protestach, musi się skończyć jak najszybciej - zapowiedział.  

- Trzeba zasiąść do rozmów, trzeba procesu negocjacji i dialogu, który doprowadzi do stopniowej demokratyzacji, oby jak najszybciej, sytuacji na Białorusi - oświadczył szef polskiego rządu.

Poinformował, że na zakończenie posiedzenia RE poprosił o dopisanie dodatkowego punktu do konkluzji dotyczącego wsparcia dla nienależnych mediów, organizacji pozarządowych które prowadzą proces demokratyzacji.

"Nie wolno dopuścić do zewnętrznych interwencji"

- Podkreśliliśmy, że nie wolno doprowadzać do jakichkolwiek zewnętrznych interwencji. To oczywiście pod adresem Rosji, bo wiemy, że prezydent Łukaszenka prowadzi rozmowy z prezydentem Putinem, i chcemy, żeby proces demokratyzacji Białorusi był w rękach białoruskiego narodu. To jest podstawowy cel. Każdy naród, każde społeczeństwo chce decydować o swoim losie - powiedział Morawiecki.

Poinformował, że unijni liderzy zgodzili się także, że "powinno nastąpić wzmocnienie zaangażowania środków w ramach tzw. partnerstwa wschodniego w realizację zadań wsparcia dla Białorusi".



Premier poinformował też, że na spotkaniu V4, które zwołał przed spotkaniem Rady Europejskiej, była pełna zgodność "nie tylko co do tych punktów, które potem zostały omówione na Radzie Europejskiej, ale również co do tego, że trzeba dla Białorusi przygotować pozytywny program gospodarczy". 

Zaznaczył, że Białoruś jest od lat silnie uzależniona gospodarczo od Rosji. - Nie sztuka mówić o konieczności demokratyzacji. Trzeba wyciągnąć rękę do społeczeństwa białoruskiego i my to czynimy - powiedział, przypominając przedstawiony w ubiegłym tygodniu pięciopunktowy plan wsparcia dla Białorusi.

Białoruskie wojska przy granicy z Polską. Głos premiera

- W ramach prowadzenia normalnych, rutynowych działań, prowadzimy rozpoznanie sytuacji za naszą granicą. Nie ma powodów do niepokoju - tak premier Mateusz Morawiecki odniósł się na konferencji po szczycie UE do informacji przedstawianych przez prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenkę o przegrupowaniu wojsk przy granicy z Polską. 

Zapewniał również, że polski rząd prowadzi stały monitoring "godzina po godzinie" sytuacji na Białorusi. 

Nadzwyczajny szczyt w sprawie Białorusi

Trzy godziny trwała nadzwyczajna wideokonferencja szefów państw i rządów krajów UE w sprawie kryzysu na Białorusi. Przywódcy dyskutowali o tym, w jaki sposób UE może wesprzeć protestujących tam przeciwko fałszerstwom wyborczym.

To właśnie premier Mateusz Morawiecki zwracał się w ubiegłym tygodniu o zwołanie szczytu. W odpowiedzi na wydarzenia za wschodnią granicy Polski UE zorganizowała w piątek spotkanie ministrów spraw zagranicznych. Jednak ze względu na niegasnące protesty i ich brutalne tłumienie przez władze w Mińsku szef Rady Europejskiej zdecydował o organizacji wideokonferencji na najwyższym szczeblu.

Czytaj także: Unijni liderzy: Nie uznajemy wyniku wyborów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy