Reklama

Reklama

Polska i Litwa jednym głosem wobec Brukseli

Silne partnerstwo i wspólne stanowisko w negocjacjach nad budżetem UE na lata 2021-2027 między Polską a Litwą jest dzisiaj szczególnie potrzebne. W momencie gdy negocjacje nad przyszłą perspektywą finansową wchodzą w decydującą fazę - rośnie ryzyko, że środki w ramach polityki spójności i wspólnej polityki rolnej zostaną istotnie zmniejszone.

W sytuacji, gdy - jak donosi RMF - teka rolnictwa (która ma trafić w ręce Polski) i rybołówstwa (w ręce Litwy) zostaną okrojone o ważne kompetencje dotyczące pomocy publicznej (tymi tematami ma się zająć Dunka Margrethe Vestager, komisarz ds. konkurencji), a propozycja zmniejszenia pieniędzy na politykę spójności i na politykę rolną w nowej perspektywie finansowej staje się coraz bardziej prawdopodobna - premierzy Polski i Litwy podkreślają, że UE nie może odejść od podstawowych celów, które pełni, a dodatkowe wydatki: na obronność, innowacje czy migracje - nie powinny uszczuplać podstawowych programów, jakimi są właśnie polityka spójności czy wspólna polityka rolna.

Reklama

- Mówiliśmy o przyszłej perspektywie finansowe. Przede wszystkim chodzi o to, żeby nie było dyskryminacji odnośnie naszych rolników. Druga rzecz - zmniejszanie środków z funduszu spójności o 24 proc. To jest sytuacja nie do przyjęcia. Fundusz jest po to, żeby zmniejszać te różnice między państwami. Powinniśmy mówić wspólnym głosem - mówił w Wilnie podczas konferencji prasowej premier Litwy Saulius Skvernelis.

Szef polskiego rządu Mateusz Morawiecki zwracał uwagę, że obecnie prowadzone są duże projekty infrastrukturalne na linii północ-południe. - Rozmawialiśmy o dużych projektach komunikacyjnych: Via Carpatia, Rail Baltica czy Via Baltica. To są ważne połączenia komunikacyjne dla obu naszych państw. Będziemy twardo bronili naszego stanowiska: nowe cele jak innowacje, polityka obronna, migracje są ważne, ale nie mogą ucierpieć podstawowe funkcje UE, które dotyczą wyrównywania poziomu infrastruktury - podkreślał Morawiecki. 

Przypomnijmy, że według doniesień agencji Reuters i "Rzeczpospolitej" Niemcy chcą istotnych dla Polski zmian w projekcie nowego budżetu unijnego na lata 2021-2027. Budżet na kolejną perspektywę miałby zostać zmniejszony z 1,11 proc. DNB do 1 proc., a więcej nakładów miałoby zostać przeznaczone na klimat i migrację, kosztem funduszy spójności i wspólnej polityki rolnej. Do tego Niemcy chcą, aby we wszystkich obszarach wydatkowania środków z budżetu UE wypłaty dla krajów były uzależnione od przestrzegania zasady praworządności.

- Polska i Litwa mają bardzo podobne, jeśli nie prawie że identyczne stanowiska budżetowe na następne siedem lat - przypomniał Morawiecki. A to oznacza, biorąc pod uwagę wcześniejsze wypowiedzi, że nie będzie zgody na tak spore cięcia w ramach omawianych polityk. - Cieszę się, że te więzy gospodarcze i biznesowe są nie tylko bliskie, ale stają się coraz bliższe, bo to powoduje, że mamy bardzo podobne patrzenie na wiele spraw w Europie - dodał Morawiecki. Natomiast premier Litwy podkreślił, że jego zdaniem nie powinno łączyć się spraw finansowych z praworządnością.

Premier Morawiecki w kontekście mniejszych wpływów budżetowych ze względu na wyjście Wielkiej Brytanii z UE wskazuje natomiast na możliwości pozyskiwania dodatkowych funduszy ze środków własnych, np. z podatku cyfrowego, opracowywanego na poziomie całej UE. - Polska będzie optować za tym, żeby ten podatek mógł być częścią dochodów własnych UE, co skompensowałoby ubytek środków związany z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE - mówił.

W Wilnie nie zabrakło także ciepłych słów od każdej ze stron na temat obecnych relacji nie tylko gospodarczych, co przede wszystkim politycznych. Skvernelis podkreślił, że "nigdy nie było takich dobrych stosunków międzyrządowych jak w chwili obecnej". Kolejnym krokiem ma być wspólne posiedzenie rządów Polski i Litwy na początku 2020 r. - Bardzo cieszę się, że pan premier zgodził się na możliwość odbycia wspólnego posiedzenia rządów Litwy i Polski na początku przyszłego roku. Byłby to nowy kierunek i doskonała okazja do uściślenia naszej współpracy - mówił Skvernelis.

Nie można także zapominać o tematach energetycznych, w tym o budowie Nord Stream 2, gazociągu, przeciwko któremu protestują zarówno Polska, jak i Litwa, twierdząc, że zagraża on bezpieczeństwu energetycznemu Europy Środkowo-Wschodniej, a szczególnie zwiększa zagrożenie dla Ukrainy, prowadzi do monopolizowania dostaw gazu na Stary Kontynent i przez to prowadzi do dyktatu cenowego ze strony Gazpromu. - Mamy coraz lepiej zdywersyfikowane źródła dostaw gazu i przez to jesteśmy też stabilnym punktem bezpieczeństwa gazowego i energetycznego w tej części Europy i wspieramy w ten sposób również bezpieczeństwo energetyczne krajów bałtyckich - mówił Morawiecki. I przypomniał, że dlatego tak ważne jest połączenie gazowe z Norwegią (Brama Północna i gazociąg Baltic Pipe - red.), zwiększanie możliwości przerobowych terminala LNG w Świnoujściu i budowane interkonektory, jak chociażby ten ze Słowacją. Przypomniał także, że TSUE wydał korzystny dla Polski wyrok w sprawie gazociągu OPAL, uchylając tym samym decyzję Komisji Europejskiej dającą Gazpromowi prawo do wykorzystania 100 proc. jego przepustowości.

- Wygrany spór dotyczący gazociągu OPAL biegnącego wzdłuż granicy Polski zwiększa nasze bezpieczeństwo dywersyfikacji. Wygrana przed Trybunałem Sprawiedliwości UE oznacza brak monopolizacji tego gazociągu, który de facto jest przedłużeniem Nord Stream 1 - wyjaśnił Morawiecki.

Z Wilna Bartosz Bednarz


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje