Reklama

Reklama

PiS wychodzi z własną rezolucją w sprawie aborcji

PiS złożyło własny projekt rezolucji w sprawie aborcji, w którym wskazuje, że sprawa należy do wyłącznych kompetencji państw członkowskich - poinformowała we wtorek (24 listopada) europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska.

W środę Parlament Europejski ma dyskutować na temat prawa do aborcji w Polsce w kontekście niedawnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. W czwartek eurodeputowani mają przyjąć rezolucję w tej sprawie.

Reklama

Przygotowany przez grupy lewicowe projekt wskazuje, że ograniczenie lub zakazanie prawa do aborcji w żaden sposób nie eliminuje tego typu zabiegów, a jedynie spycha je do podziemia, "prowadząc do wzrostu liczby nielegalnych, niebezpiecznych, tajnych i zagrażających życiu aborcji". Europejska Partia Ludowa, która wahała się w tej kwestii, ma poprzeć rezolucję, mimo, że nie podobały się m.in. proponowane zapisy dotyczące harmonizowania prawa do aborcji na poziomie europejskim. PiS odżegnuje się od tego tekstu.

Wiśniewska: Złożyliśmy alternatywną propozycję

- Złożyliśmy alternatywą propozycję. Wskazujemy w naszej rezolucji, że kompetencje, które nie zostały przekazane UE w traktatach, są kompetencjami państw członkowskich - powiedziała na wtorkowej konferencji prasowej Wiśniewska.

Zdaniem eurodeputowanej PiS, która jest koordynatorką EKR w komisji praw kobiet, najwyższy czas, by ci, którzy nawołują do przestrzegania praworządności w UE, wreszcie sami zaczęli to robić i trzymali się traktatów.

- Zwracamy uwagę na taki fakt, że ci, którzy jeszcze niedawno krzyczeli "konstytucja, konstytucja", dziś są oburzeni na werdykt Trybunału w Polsce - oświadczyła polityk.

W ocenie deputowanej ponoszenie tematu aborcji w PE w czasie pandemii jest podburzaniem do protestów w Polsce. Dodała, że debata PE będzie wpisywała się w "zaognianie konfliktu" i na pewno nie będzie tonowała nastrojów.

"Ten spór się przeniósł na grunt PE z kilku przyczyn"

Europosłanka Solidarnej Polski Beata Kempa uważa, że mamy do czynienia z "inżynierią", która obliczona jest na to, żeby toczył się duży spór ideologiczny i ścierały się ze sobą dwie cywilizacje.

- Ten spór się przeniósł na grunt PE z kilku przyczyn. Być może ci, którzy zaprojektowali te i inne dyskusje (...) mają na celu skruszenie naszego stanowiska - mówiła, odnosząc się do sprzeciwu Polski i Węgier w sprawie powiązania budżetu UE z praworządnością.

W środę demonstracja

W środę przed Parlamentem Europejskim zaplanowana jest demonstracja, która ma być wsparciem dla kobiet w kraju. Stowarzyszenie Polek mieszkających w Brukseli "Elles sans Frontieres" zaprosiło do wzięcia udziału nie tylko aktywistów, ale też eurodeputowanych. Przewidziano też happening "Nieme szaty królowej" - przed budynkiem Parlamentu Europejskiego ma się pojawić się dziesięć kobiet, ubranych w białe szaty, z wiankami na głowach.

W ten sposób osoby różnych zawodów, pochodzące z różnych grup społecznych, "mają wyrazić swój bunt przeciwko zamachowi na ich wolność", "jednocześnie żądając bezwarunkowego respektowania praw kobiet".

W belgijskiej stolicy w ostatnim czasie stolicy odbyło się już kilka demonstracji przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego w Polsce. Zbierało się na nich od kilkudziesięciu do kilkuset osób.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy