Reklama

Reklama

"Ogarnąć ten bezmiar głupoty to olbrzymia trudność". Leszek Miller o groźbie weta

- Pamiętam triumfalny powrót premiera z Brukseli, gdy zachwycał się wynegocjowanymi kwotami (...) Wtedy to był sukces, teraz już nie. Sukces będzie wtedy, jak Polska zawetuje budżet i nie dostanie pieniędzy - mówił w programie "Prezydenci i Premierzy" były szef rządu Leszek Miller. Jak dodał, "zrozumieć tę logikę, ogarnąć ten bezmiar głupoty to naprawdę olbrzymia trudność".

W połowie listopada rządy Polski i Węgier oświadczyły, że nie godzą się na przyjęte niedawno rozporządzenie, które wprowadza zasadę warunkowania dostępu do środków unijnych przestrzeganiem zasady praworządności i w związku z tym, mogą zawetować projekt wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027. Jak podkreślał polski rząd, tylko przepisy zgodne z traktatami i konkluzjami Rady Europejskiej mogą być zaakceptowane przez Polskę.

Reklama

Z kolei przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli powiedział w sobotę, że unijny Fundusz Odbudowy wejdzie w życie, nawet jeśli utrzymane zostanie weto Polski i Węgier. - Nie można zrobić kroku wstecz - stwierdził szef PE w wywiadzie dla włoskiej telewizji.

Leszek Miller powiedział w programie "Prezydenci i Premierzy", że negocjacje ws. budżetu skończyły się w lipcu. - Wtedy, kiedy po wielu miesiącach, a nawet latach przyjęto wieloletnie ramy finansowe i Fundusz Odbudowy, co zresztą nie bez racji premier Mateusz Morawiecki określił mianem gigantycznego sukcesu. Do dzisiaj pamiętam jego triumfalny powrót z Brukseli, plansze na tle których występował, zachwycał się olbrzymimi kwotami zarówno wynikającymi z wieloletnich ram finansowych, jak i z Funduszu Odbudowy - mówił były premier.

Jak dodał, wystarczyło parę miesięcy i sukcesu już nie ma. - Sukces będzie wtedy, jak Polska zawetuje i nie dostanie tych pieniędzy - ironizował.

- Zrozumieć tę logikę, ogarnąć ten bezmiar głupoty, który przy tej okazji jest prezentowany, to jest naprawdę olbrzymia trudność - powiedział Miller.

"Jedynym praktycznym rezultatem weta jest brak pieniędzy dla Polski"

Jak podkreślił, sytuacja jest "zero-jedynkowa". - Premier nie negocjuje ustalonych kwot - zarówno biliona euro wynikającego z perspektywy finansowej, jak i 750 mld wynikających z Funduszu Odbudowy. To jest przedziwna sytuacja, że premier nie chce wetować tych pozycji dlatego, że mu się nie podobają. On dalej jest nimi zachwycony. On chce wetować dokument towarzyszący, który niezależnie od tego, czy weto będzie, to i tak zostanie przyjęty - powiedział.

Jak podkreślił, dokument wiążący kwestie budżetowe z kwestiami dotyczącymi praworządności jest po pierwszym czytaniu w PE, gdzie "wzbudził powszechny entuzjazm". Dodał, że dokument ten zostanie przyjęty i zacznie obowiązywać od 1 stycznia.

- Jedynym praktycznym rezultatem weta premiera jest brak pieniędzy dla Polski - ocenił Miller. - Warunkowość budżetowa wchodzi nawet wtedy, jeżeli będzie stosowane prowizorium budżetowe. Wszystkie wydatki z prowizorium będą kontrolowane zgodnie z warunkowością - dodał.

"25 państw nie ma żadnych lęków, że stracą suwerenność"

Rządzący twierdzą, że zgoda na unijną propozycję byłaby ryzykowna z perspektywy suwerenności. Twierdzą także, że jest ona niezgodna z traktatami. - To może mówić ktoś, kto nie czytał dokumentu albo kłamie i oszukuje - ocenił były premier. - 25 państw akceptuje ten dokument - dodał.

- 25 państw nie ma żadnych lęków, że stracą suwerenność i uważa, że jest (dokument - red.) potrzebny, żeby te pieniądze transferowane po drodze nie były kradzione. 25 państw mówi: "Ok, to jest świetny dokument, przyjmujemy go, my się go nie boimy, bo nie łamiemy praworządności", a dwa państwa mówią: "Nie, nie, bo my stracimy suwerenność". Przecież to głupie - ocenił Miller.

Jak podkreślił, "głupota jest groźna jak się rodzi, a jeszcze groźniejsza, jak wyda swoje pierwsze owoce".

- Weto uderzy w Polskę i Polaków, ale też w obywateli UE, przy czym UE sobie da radę, a my zostaniemy z opuszczonymi portkami i z gołą pewną częścią ciała i będziemy bezsilnie zagryzać piąstki i mówić "Boże, ta Unia nam krzywdę zrobiła itd.", ale Unia nam zrobi krzywdę na własne życzenie - powiedział były premier.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama