Reklama

Reklama

"DGP": TSUE może zatrząść systemem

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosi dziś jeden z najważniejszych wyroków, które dotyczą reform w polskim sądownictwie. Orzeczenie TSUE może zatrząść systemem - donosi we wtorek "Dziennik Gazeta Prawna". Jak na wyrok zareaguje polski rząd?

We wtorek o godz. 9 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu ogłosi wyrok w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w Polsce. 

Pod koniec czerwca rzecznik generalny TSUE wydał negatywną opinię w sprawie izby, podkreślając, że nie spełnia ona wymogów niezawisłości sędziowskiej, a organ ją powołujący, czyli Krajowa Rada Sądownictwa, "ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych".

Co zrobi polski rząd?

Opinia rzecznika generalnego TSUE to tylko sugestia dla Wielkiej Izby Trybunału, ale w większości przypadków sędziowie TSUE podzielają zdanie rzecznika, przygotowując werdykty. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", polski rząd liczy jednak, że wtorkowe orzeczenie nie będzie szło tak daleko, jak czerwcowa opinia.

Reklama

Jeśli TSUE podzieli zdanie rzecznika, w praktyce mogłoby to nawet podważać obecny kształt Izby Dyscyplinarnej w SN, KRS, a pośrednio także Izby Kontroli Nadzwyczajnej - czytamy w "DGP". W takim przypadku - jak donosi gazeta - rząd prawdopodobnie zwróci się do Trybunału Konstytucyjnego. 

"Gdyby z wyroku TSUE wynikała konieczność zmiany przepisów KRS i jej wyboru na nowo, to naruszałoby to konstytucyjną kadencję Rady. Tak samo gdyby orzeczenie było sprzeczne z zasadą nieusuwalności sędziów. Wówczas adresatem pytania, co z tym zrobić, jest Trybunał Konstytucyjny" - mówi w rozmowie z dziennikiem osoba z rządu.

Ogromne konsekwencje

Jak przypomina "DGP", jeśli TSUE podzieli we wtorek negatywną opinię rzecznika generalnego, wyrok będzie miał daleko idące skutki. Obecna KRS wskazała prezydentowi już ponad pół tysiąca kandydatów na sędziów, a co najmniej połowa z nich orzeka zarówno w sądach powszechnych, administracyjnych, jak i w Sądzie Najwyższym. "DGP" wskazuje, że w obrocie prawnym mogą być już dziesiątki tysięcy ich orzeczeń. 

"Gdyby TSUE uznał, że te powołania były nieprawidłowe i w związku z tym osoby te nie są sędziami, oznaczałoby to konieczność powtórzenia wszystkich postępowań, które były prowadzone z ich udziałem" - mówi w rozmowie z "DGP" sędzia Beata Morawiec ze Stowarzyszenia Sędziów "Themis".

Więcej w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama