Reklama

Reklama

Zarobki europosłów. Po jednej kadencji wrócą do kraju jako milionerzy

W nowym Parlamencie Europejskim Polskę będzie reprezentować 51 europosłów. Przez pięć lat czeka ich luksusowe życie z licznymi przywilejami i wysokimi zarobkami. A po zakończeniu kadencji oszczędności na ich koncie mogą wzrosnąć nawet o milion złotych.

O tym, jak szybko można się dorobić, świadczy przypadek europosła Karola Karskiego z PiS. Pięć lat temu - jak wynika z jego oświadczenia majątkowego, które złożył wspólnie z żoną - miał ok. pół miliona zł oszczędności. W 2019 r. ta kwota wzrosła do 7,2 mln zł.

Reklama

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Karol Karski tłumaczył: - To jest majątek wspólny, mój i mojej żony, a nie odrębny jak w oświadczeniach u większości innych polityków, pochodzący z zarobków moich i mojej żony.

Karol Karski oprócz tego, że jeździł do Brukseli i Strasburga, znalazł także czas, aby pracować na dwóch uczelniach: w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Białymstoku oraz na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie jest kierownikiem Zakładu Prawa Międzynarodowego Publicznego.

Na UW zarabiał rocznie ok. 142 tys. zł (11 tys. zł miesięcznie), a na uczelni w Białymstoku - ok. 42 tys. zł (3,5 tys. zł miesięcznie). To niezbyt wysokie pensje przy uposażeniach europosła. - Europoseł może miesięcznie zarobić 60 tys. zł netto. Na to składają się wynagrodzenie i diety - mówi Interii Marek Migalski, politolog i były europoseł.

Miliony na koncie i kilka nieruchomości

Imponujący jest nie tylko majątek Karola Karskiego. Danuta Huebner z PO ma na koncie ponad 5 mln zł. Dariusz Rosati (PO) zaoszczędził prawie 3 mln zł: w gotówce i obligacjach. Zdzisław Krasnodębski z PiS, wiceprzewodniczący PE ma na koncie ponad milion złotych, takimi oszczędnościami może się także pochwalić m.in. Ryszard Czarnecki z PiS. Sporo na koncie - 1,7 mln zł , 343 tys. euro oraz papiery wartościowe za 156 tys. zł - ma Beata Gosiewska z PiS.

Oprócz tego standardem wśród europosłów jest posiadanie kilku nieruchomości.

Wynagrodzenie miesięczne europosłów przed opodatkowaniem wynosi 8 757 euro (37 tys. zł) . Po potrąceniach unijnego podatku i składek ubezpieczeniowych kwota topnieje do 6 824 euro (28 tys. zł) miesięcznie. Oprócz tego dostają diety - 320 euro dziennie (ok. 1,3 tys. zł) na pokrycie kosztów zakwaterowania za każdy dzień obecności na posiedzeniach w Brukseli i Strasburgu.

Dieta 1,3 tys. zł dziennie to luksus nawet jak na Strasburg czy Brukselę. Dobrej jakości hotel można wynająć tam za ok. 400 zł za dobę. Do tego na wyżywienie (które jest stosunkowo tanie w stołówce PE) trzeba przeznaczyć minimum 100 zł dziennie. Oszczędny europoseł może więc z samej diety odłożyć nawet 800 zł w ciągu jednego dnia.

Na hotelu można zaoszczędzić

Posłowie mogą oszczędzić także na hotelach, nocując w swoim biurze.

Pisał o tym Marek Migalski w swojej książce pt. "Parlament Antyeuropejski": "Biura w Brukseli składają się z dwóch pokojów - jeden jest przeznaczony dla asystentów i stażystów, a drugi dla MEP-a (Members of European Parliament - przyp. red.). Ten drugi wyposażony jest w cały niezbędny sprzęt biurowy, ale także w łazienkę z prysznicem i kozetkę, na której spokojnie można się wyspać. To właściwie małe mieszkanie, więc rozumiem, że niektórych mogło kusić, by się tam od czasu do czasu przespać".

Europosłowie mają także refundowane loty w klasie biznes, a tym którzy wolą podróże samochodem, PE wypłaca 0,53 euro za przebyty kilometr (maksymalnie do 1 tys. kilometrów).

Jak wyliczył Migalski w książce "Parlament Antyeuropejski" - jeśli poseł chciał to tylko na samych dojazdach mógł w ciągu kadencji zarobić 1,5 mln złotych.

Potem ten system zastąpiono ryczałtem uzależnionym od odległości kraju europosła od Brukseli. Nadal jednak to bardzo atrakcyjne stawki.

Europejska emerytura nawet 18 tys. zł

Europosłowie mają prawo do emerytury od 63. roku życia. Wysokość tego świadczenia wynosi 3,5 proc. wynagrodzenia za każdy pełny rok sprawowania mandatu, ale łącznie nie więcej niż 70 proc. Koszty tych emerytur pokrywane są z budżetu Unii Europejskiej.

Wysokość emerytury określana jest na podstawie stażu pracy posła. Na najwyższą mogą liczyć politycy, którzy zasiadają w Parlamencie Europejskim od 2004 r. - otrzymają nawet 18 tys. zł brutto miesięcznie. Po pełnej, pięcioletniej kadencji emerytowany europoseł może liczyć na świadczenie w wysokości 6 tys. zł brutto. Oprócz tego dostanie emeryturę krajową.

Emerytura europejska jest wypłacana tylko tym deputowanym, którzy przepracowali pełen rok w Europarlamencie. Nie otrzyma jej więc m.in. prezydent Andrzej Duda, który w PE przepracował 11 miesięcy.

Wysokie odprawy

Na zakończenie kadencji posłom przysługuje odprawa w wysokości jednego miesięcznego wynagrodzenia posła za każdy rok w PE. Posłowie, którzy pracowali przez pełną pięcioletnią kadencję dostaną więc odprawę za pięć miesięcy czyli ok. 140 tys. zł.

Dodatkowo europosłowie dostają też nieco ponad 4,5 tys. euro miesięcznie na wynajem biura, opłacenie rachunków telefonicznych, sprzętu komputerowego oraz na organizację konferencji i wystaw.

Warunki pracy posłów określa Statut z 2009 r.

Sonik: Dodatkowe opodatkowanie dla europosłów

Warunki pracy i wynagrodzenia w PE są imponujące w porównaniu z polskim Sejmem. Po tym jak rok temu PiS obciął pensje posłom dostają oni teraz 8 tys. zł brutto wynagrodzenia i ok. 2,5 tys. zł diety.

- Wynagrodzenie posłów do Parlamentu Europejskiego jest wysokie i wzbudza duże emocje - mówi Interii Bogusław Sonik, europoseł i były poseł.

Zaproponował opodatkowanie pensji z PE. Skierował do ministra finansów Teresy Czerwińskiej apel, by uregulować tę kwestię już od 1 lipca tego roku kiedy to rozpocznie się nowa kadencja prac Parlamentu Europejskiego.

Sonik tłumaczy, że roczne uposażenie europosła to około 450 tysięcy złotych. Gdyby posłowie do Parlamentu Europejskiego zostali opodatkowani w Polsce na takich zasadach jak inni obywatele, to zyskałby na tym polski budżet.

- Europoseł zarobiłby 44 tys. zł mniej w ciągu roku, a przy okazji były to jakiś gest dla polskiego obywatela. W innych krajach, np. w Hiszpanii czy Francji, europosłowie płacą taki dodatkowy podatek w swoim kraju - mówi Bogusław Sonik.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje