Reklama

Reklama

Zakończył się szczyt w Brukseli. Premier Mateusz Morawiecki zabrał głos

- Mamy budżet razem z funduszem odbudowy, czyli duże środki inwestycyjne. To 770 mld dla Polski. Dzięki wcześniejszym negocjacjom doszło do porozumienia, które zaakceptowało wszystkie nasze warunki - przekazał na konferencji prasowej po zakończeniu dwudniowego szczytu w Brukseli premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu odniósł się do stanowiska Solidarnej Polski na temat kompromisu w sprawie unijnego budżetu, a także skomentował porozumienie w sprawie klimatu.

W czwartek na szczycie w Brukseli doszło do porozumienia przywódców unijnych w sprawie budżetu UE i funduszu odbudowy. Z kolei w piątek liderzy 27 państw porozumieli się w sprawie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. do 2030 roku. 

Reklama

Do obu tych porozumień odniósł się na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. 

- Mamy budżet razem z funduszem odbudowy, czyli duże środki inwestycyjne. To 770 mld dla Polski. Dzięki wcześniejszym negocjacjom doszło do porozumienia, które zaakceptowało wszystkie nasze warunki - mówił szef polskiego rządu, podkreślając, że jest zadowolony z ustaleń szczytu.   

- Oczekujemy, że Komisja Europejska w bardzo niedługim czasie zapisy przełoży na konkretne wytyczne, które będzie stosowała - dodał. 

Na transformację polskiej energetyki ok. 230 mld zł

Do Polski mają także trafić środki na transformację energetyczną.

- Bardzo zależało nam na tym, żeby wypracować dobre porozumienie, w wyniku którego Polska będzie mogła mieć środki na sprawiedliwą, w naszym tempie,  transformację klimatyczną, transformację gospodarczą, bo w ślad za transformacją klimatyczną zmienia się gospodarka - mówił Morawiecki.

Podkreślał, że polityka klimatyczna UE jest jednym z kluczowych narzędzi polityki gospodarczej. - Dlatego dobrze się stało, że wbudowaliśmy tam kilka elementów, które bardzo służą polskiej gospodarce, w szczególności uwzględniają jej bardzo nietypowy charakter - zaznaczał. 

- Nasi partnerzy o tym wiedzą, dlatego dobrze się stało, że przyznali nam rację i udało się wbudować takie zapisy, które pozwolą nam na skompensowanie ewentualnie wyższych wydatków w przyszłości, związanych z systemem emisji uprawnień, tzw. system ETS. Będziemy mieli odpowiednią legislację, która będzie dawała nam środki na transformację energetyczną, a już dzisiaj te środki to powyżej 220, nawet około 230 mld zł - przekazał. 

Premierowi podczas konferencji prasowej towarzyszył minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka. 

- Będziemy mieli dostęp do większej puli środków w sprawie transformacji polskiej energetyki - mówił. - Mamy również zbalansowanie pomiędzy dochodami w ramach sytemu handlu uprawnieniami do emisji z kosztami ponoszonymi przez podmioty - powiedział minister.

Ocenił, że Polska poprzez opisanie zasad, w jakich realizacja zwiększonego celu będzie następowała, zabezpieczyła swoje interesy gospodarcze.

Odnosząc się do roli przemysłów energochłonnych, Kurtyka podkreślił, że Komisja Europejska została zobligowana do przedstawienia odpowiedniej legislacji zabezpieczającej konkurencyjność w kontekście tzw. opłaty granicznej.

Minister zwrócił też uwagę na zawarcie w konkluzjach roli gazu oraz wzięcie pod uwagę pochłaniania przez lasy dwutlenku węgla w całościowym bilansie emisji. 

"KE przyznała, że potrzebny jest system wyrównania szans"

Premier mówił także o termomodernizacji w kontekście obszarów, w których Polska ma otrzymać pomoc w sfinansowaniu dużych inwestycji.

- Takim najbardziej wyrazistym elementem całego systemu jest tzw. fundusz modernizacyjny i poprzez odpowiednie wprowadzone przez nas zapisy zadbaliśmy, żeby w tym funduszu modernizacyjnym, w ślad za rozwojem polityki klimatycznym Unii Europejskiej, znalazło się więcej środków dla Polski - mówił. - To bardzo ważne, ponieważ my musimy mieć środki na transformację energetyczną - podkreślał Mateusz Morawiecki. 

- Znalazła się również w zapisach delegacja do Komisji Europejskiej, aby opracowała system opłaty granicznej, bo to, co szczególnie podkreślam bardzo często na naszych spotkaniach Rady Europejskiej, iż nie ma sensu likwidowanie miejsc pracy w Polsce, odtworzenie ich zaraz 100 kilometrów za wschodnią granicą, (...) ten obszar państwowy nie należy do systemu ETS, nie należy do Unii Europejskiej - mówił premier.

Jak dodał, "po raz pierwszy Komisja Europejska przyznała, że rzeczywiście potrzebny jest tutaj system wyrównywania szans, szans na konkurencyjność dla polskich przedsiębiorców". - Podkreśliliśmy i utrzymaliśmy wiodącą rolę Rady Europejskiej w tym procesie - zaznaczył szef rządu.

Apel w związku z pandemią

Na szczycie UE rozmawiano również o pandemii koronawirusa. 

- Zaapelowałem, aby Europejska Agencja Leków przystąpiła jak najszybciej do certyfikacji szczepionek na COVID-19. Mamy nadzieję na szybkie odbicie gospodarki wiosną - przekazał premier. 

Więcej na ten temat TUTAJ

Relacje transatlantyckie i ochrona granic

Wśród tematów w Brukseli pojawiły się również relacje transatlantyckie, a także kwestia migrantów. 

Morawiecki ocenił, że dla Polski relacje transatlantyckie są ważne, gdyż kraj znajduje się "w strefie blisko Rosji". Premier mówił, że na te relacje wpływ mają również konflikty, które wybuchają w innych częściach świata. Wymienił Górny Karabach, Turcję i Bliski Wschód.

Jako istotny temat rozmów przywołał też "ochronę granic UE przed migrantami z zewnątrz". - Na Radzie Europejskiej postanowiliśmy, i zaraz było to odzwierciedlone w konkluzjach Rady Europejskiej, że UE musi lepiej chronić zewnętrzne granice po to, aby uniknąć problemu z migracją, który był jeszcze kilka lat temu. To jest dobry kierunek - mówił Morawiecki.

Dodał, że rozmawiał o problemie migracji "z kilkoma premierami". - Cieszę się, że to wahadełko zdrowego rozumienia problemu migracji i uchodźców mocno przechyliło się w całej Radzie Europejskiej w kierunku takiego zdania, jakie reprezentowała Grupa Wyszehradzka - stwierdził.

Co dalej z koalicją rządzącą?

Po przekazaniu ustaleń szczytu dziennikarze dopytywali premiera o stanowisko lidera Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry w sprawie budżetu UE, a także słowa wiceszefa Solidarnej Polski, który przekazał, że będzie rozważane wyjście z koalicji

Zbigniew Ziobro po ogłoszeniu kompromisu w Brukseli stwierdził bowiem: "Przyjęcie rozporządzenia łączącego budżet z ideologią to zgoda na uzależnienie się od politycznych zachcianek europejskiego establishmentu. Natomiast ewentualne konkluzje RE, to tylko polityczna uchwała, która nie może zmienić prawa, którym jest rozporządzenie". Jego zdaniem przyjęcie kompromisu w sprawie rozporządzenia przez Polskę jest błędem. 

- Zjednoczona Prawica jest ugrupowaniem, jak Ronald Reagan (były prezydent USA - red.) mawiał, dużego namiotu - powiedział Morawiecki. - Mamy różne grupy, które mają prawo mieć swoje własne poglądy na różne tematy, także zasadnicze - podkreślił.

Jak dodał, "chociażby ostatnio widzieliśmy to w kontekście aborcji, czy ustawy o zwierzętach". - Ja szanuję naszych wszystkich współpracowników, partnerów, w szczególności również ugrupowań, o które pan zapytał. I mam głęboką nadzieję, że mimo pewnego różnego patrzenia na sprawy, bo tłumaczyłem to też wielokrotnie, że można tutaj w tym przypadku nie mieć budżetu, a i tak mieć to rozporządzenie. I te osoby, które zajmują się prawem europejskim, specyfiką funkcjonowania UE, mogą to bardzo szybko potwierdzić - powiedział premier.

- W tej sytuacji mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia. Jest tak wiele spraw, które nas łączy. Jest tak wiele tematów, które warto dalej zmieniać dla dobra Polski, że sądzę, że tutaj to porozumienie jak najbardziej jest możliwe - podkreślił. 

- Warto rozmawiać, warto się dogadywać. Sposób, w jaki pokazaliśmy, jako PiS, że potrafimy znaleźć drogę środka, tu, w Brukseli, to jest sztuka. Nie ma się co obrażać na jakieś słowa, trzeba w pocie czoła pracować - zaznaczał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy