Reklama

Reklama

Rzecznik rządu wyjaśnia powód wizyty Mateusza Morawieckiego w Budapeszcie

Premier Mateusz Morawiecki spotka się w czwartek (26 listopada) z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Celem jednodniowej wizyty polskiego szefa Rady Ministrów w Budapeszcie są wspólne działania w zakresie dostosowania propozycji prezydencji niemieckiej w Radzie UE i Parlamentu Europejskiego do wymogów traktatowych i podjętych w lipcu ustaleń budżetowych - poinformował rzecznik rządu Piotr Müller.

Głównym tematem rozmowy szefów rządów Polski i Węgier będą trwające negocjacje dotyczące budżetu Unii Europejskiej.

Reklama

Piotr Müller w Programie Pierwszym Polskiego Radia podkreślił, że spotkanie premiera Morawieckiego z premierem Węgier jest po to, "aby podjąć wspólne działania w zakresie dostosowania propozycji, które są złożone ze strony prezydencji niemieckiej i Parlamentu Europejskiego, do wymogów traktatowych". - Do tych konkluzji, które zostały przyjęte wspólnie m.in. przez premiera Mateusza Morawieckiego i premiera Viktora Orbana w lipcu tego roku - dodał. 

Rzecznik dopytywany, jaką taktykę obiorą premierzy Polski i Węgier, zaznaczył, że "ważne jest to, aby pokazać wspólne działania dyplomacji". - Gesty i symbole są istotne, kiedy podchodzi się do kolejnego etapu negocjacji, dlatego ta wizyta premiera w Budapeszcie - dodał.

- Pokazywaliśmy wcześniej taki zakres regulacji, który byłby akceptowalny i dotyczyłby bezpośrednio UE, a nie subiektywnych i arbitralnych ocen co do praworządności - zaznaczył rzecznik rządu.

Warunek wycofania się z weta?

Dopytywany, czy wycofanie mechanizmu powiązania funduszy unijnych z praworządnością jest warunkiem, żeby Polska nie wycofała się z weta, Piotr Müller powiedział, że "ten mechanizm jest nieakceptowalny". - Taki mechanizm, który w tej chwili jest w rozporządzeniu, nie zostanie zaakceptowany - oświadczył rzecznik rządu.

Zawarte na początku listopada porozumienie między Parlamentem Europejskim i niemiecką prezydencją w Radzie UE w sprawie powiązania praworządności z budżetem UE zakłada, że Komisja Europejska będzie mogła uruchomić mechanizm prowadzący do zamrożenia pieniędzy unijnych, np. przy zagrożeniu dla niezależności sądownictwa. Decyzje w tej sprawie miałyby podejmować państwa członkowskie większością kwalifikowaną.

Tekst rozporządzenia w sprawie uwarunkowania funduszy unijnych od przestrzegania praworządności został na początku ubiegłego tygodnia potwierdzony większością kwalifikowaną państw członkowskich na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich. Polska i Węgry zagłosowały przeciw. Rozporządzenie akceptowane jest kwalifikowaną większością głosów państw członkowskich, decyzje w kwestii wieloletniego budżetu UE oraz funduszu odbudowy wymagają jednomyślności.

Premier Morawiecki zapowiedział, że Polska na pewno skorzysta z prawa do sprzeciwu, jeśli nie będzie satysfakcjonującego Warszawę porozumienia w sprawie powiązania kwestii praworządności z budżetem UE. Premier Węgier Viktor Orban skierował zaś list do niemieckiej prezydencji i szefów unijnych instytucji, w którym zagroził zawetowaniem budżetu UE i funduszu odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy