Reklama

Reklama

RMF24: "Szydło przeżyje w Strasburgu szok"

Wiceszef KE Frans Timmermans, premier Beata Szydło, a także po trzech reprezentantów z każdej frakcji politycznej ma zabrać głos podczas przewidzianej na 90 minut debaty PE o sytuacji w Polsce. Rozpoczęcie dyskusji zaplanowane jest na godz. 16.00. "Premier Szydło przeżyje w Strasburgu szok" - ostrzega brukselski ekspert, Doru Frantescu z organizacji Vote Watch, analizującej działania Parlamentu Europejskiego. Jego zdaniem, największe grupy polityczne utworzą wspólny front przeciwko polskiej premier.

- O godzinie 8 rano polska premier zostanie przyjęta z najwyższymi honorami należnymi szefowi państwa lub rządu – powiedział dziennikarce RMF FM, rzecznik europaralamentu Jaume Duch. Premier przejdzie po czerwonym dywanie, u progu powita ją szef PE, Martin Schulz i poprosi ją o wpisanie się do Złotej Księgi PE, gdzie znajdują się wpisy takich wybitnych gości, jak Ojciec Św. Jan Paweł II czy Dalajlama. Następnie odbędzie się wspólne śniadanie z Schulzem, które będzie miało roboczy charakter.

Reklama

Debata rozpocznie się o godz. 16.00 od wystąpienia przedstawiciela Komisji Europejskiej. Niewykluczone, że sam Jean-Claude Juncker będzie chciał uzasadnić decyzję o objęciu Polski kontrolą praworządności. Na razie kolejność przemówień zakłada dwa wystąpienia polskiej premier. Jak zapewniają urzędnicy w PE, premier Szydło będzie mogła poprosić jednak o zabranie głosu po raz trzeci, tuż po wystąpieniach „zwykłych” eurodeputowanych i odpowiedzieć na ich pytania,  a nie tylko na początku i po przemówieniach liderów grup.

Największy atak

Największego ataku Szydło może się spodziewać ze strony przywódcy liberałów Guy Verhofstadta. Reprezentuje on radykalnie federalistyczne podejście do Unii Europejskiej. Jak przypomina eurodeputowany PiS Kazimierz Ujazdowski, od pewnego czasu Verhofstadt atakuje zarówno Donalda Tuska, jak i obecny, polski rząd. - Poucza wszystkich, głównie Europę Środkową. Atakował Orbana, teraz PiS jako ugrupowanie konserwatywne, krytykuje działania Tuska, bo są zbyt umiarkowane jak na jego federalistyczne przekonania – mówi Ujazdowski. W jego wizji Unii Europejskiej nie ma miejsca dla Polski, ani dla krajów Europy Środkowej. Szczytem marzeń Verhofstadta byłoby, gdyby powstała wąska grupa krajów skupiona wokół euro, a cała reszta (nawet z Wielką Brytanią) pozostała gdzieś na obrzeżach.

Verhofstad jest "enfant terrible" europarlamentu, ale z zainteresowaniem słuchają go wszyscy. Jako polityk Verhofstadt nie przebiera ani we środkach, ani w słowach. To urodzony dyktator, oświecony despota, który potrafi kogoś zgładzić (politycznie) bez emocji, dla zbawienia świata, czyli realizacji swojej idei – powiedział RMF FM jego dawny, bliski współpracownik. Belgijscy politycy nazywają go "Piotrusiem Panem", czyli wiecznym chłopcem, który nie chce dorosnąć, ale jak zdecyduje, że chce latać, to poleci.

Atakować  będą także socjaliści i Zieloni. Jako członek UE Polska musi szanować jej zasady i wartości. To, co się dzieje w Polsce, podważa te wartości - mówiła rzeczniczka socjalistów w PE Utta Tuttlies i takiego tomu należy się spodziewać podczas debaty.

Chadecy będą się nieco hamować, choćby z tego względu, że kiedyś bronili Victora Orbana. Już zdecydowali np. że w ich imieniu - przemawiać będzie zamiast Niemca Manfreda Webera jego zastępca - Hiszpan. Bronić polskiego rządu będą przede wszystkim brytyjscy konserwatyści, którzy są  razem z PiS w tej samej grupie politycznej.

Victor Orban miał jednak o wiele łatwiej podczas takich debat. Jego partia jest członkiem największego ugrupowania w europarlamencie, więc wielokrotnie udawało się wyhamowywać ataki i krytykę przeciwko Węgrom. Zdarzało się, że chadecy trzymali w szachu socjalistów grożąc, że jeżeli oni zaczną krytykować Orbana, to oni "dobiorą się" do premiera Rumuni czy do premiera Słowacji Roberta Fico.

Polska premier może liczyć natomiast na zrozumienie reprezentantów mniejszych, eurosceptycznych frakcji - Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej oraz Europy Narodów i Wolności. Korzystne jest jednak dla polskiej premier przyznanie głosu 3 eurodeputowanym z każdej grupy politycznej bez względu na jej wielkość. Znacznie mniejsi np. od socjalistów eurosceptycy będą mieli tyle samo mówców co największe frakcje. Jak wyliczył Doru Frantescu polska premier może liczyć na wsparcie 8 posłów z 24 przemawiających.

Szydło jak Orban?

- Orban podczas takich debat w PE czuł się jak ryba w wodzie – przypomina brukselskich ekspert, Węgier, Zoltan  Gyevai. Jego zdaniem, przemawiał przede wszystkim do swojej, węgierskiej publiczności. Mówił ostro i twardo. Jednocześnie jednak z Brukselą prowadził nieustanny dialog, przesyłał dokumenty i wysyłał delegacje. Komisja Europejska miała wrażenie, że negocjuje. Nigdy jednak wobec Węgier nie rozpoczęto procedury nadzoru praworządności.

- Polska premier nie powinna odbierać ataków eurodeputowanych jako wymierzonych w Polskę lub jako mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski. Unijni politycy widzą w Polsce duży, ważny kraj UE, której także stanowią część. Uważają więc, że mają prawo zgłaszać swoje uwagi i rekomendacje dla Polski – uważa Frantescu. - Polska premier powinna starać się przekonać eurodeputowanych, że to, co się ostatnio dzieje w Polsce, nie jest sprzeczne z unijnymi wartościami i prawem - dodaje. Powinna pokazać, że Polska jest przywiązana do  wspólnych wartości, które stanowią podstawę Unii Europejskiej.

Analityk przyznaje, że Szydło zrobiła bardzo dobry gest współpracy przyjeżdżając do Parlamentu Europejskiego. Jednak Frantescu obawia się, że Szydło inaczej rozumie tę współpracę. - Unijni politycy chcą, żeby zmiany strukturalne w Polsce odbywały się w koordynacji z unijnymi partnerami, co dla polskiej premier będzie raczej trudne – mówi Frantescu.

Zdaniem rozmówców dziennikarki RMF FM, debata na początku będzie prawdopodobnie dosyć rzeczowa. Później jednak, gdy stanowiska "rozjadą się", może dojść do emocjonalnych wypowiedzi. Polska premier powinna się ich wystrzegać. Zawsze powinna zostawić sobie "otwartą furtkę na dalsze rozmowy", "nie zamykać drzwi" – radzi jeden z bywalców tego typu spotkań. Jego zdaniem polska premier powinna obiecać eurodeputowanym, że gotowa jest się z nimi ponownie spotykać i wyjaśniać z nimi wszystkie problemy.

Katarzyna Szymańska-Borginon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne