Reklama

Reklama

Parlament Europejski ma nowego szefa

Kandydat największej frakcji w PE, centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej, Włoch Antonio Tajani został we wtorek wieczorem wybrany na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Wybór nowego przewodniczącego zajął europosłom 12 godzin.

Wybory rozpoczęły się od prezentacji kandydatów - każda z nich trwała trzy minuty. Najbardziej zacięta rywalizacja toczyła się właśnie pomiędzy Antonio Tajanim (reprezentant chadeków), a Giannim Pittellą (reprezentant socjalistów). To oni przeszli do czwartej tury wyborów. 

Trzecia tura wyborów szefa Parlamentu Europejskiego nie przyniosła bowiem rozstrzygnięcia. W przedostatnim głosowaniu kandydat Europejskiej Partii Ludowej Antonio Tajani zebrał 291 głosów poparcia, natomiast reprezentant Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów Gianni Pittella - 199 głosów.

Reklama

Były unijny komisarz ds. transportu i przemysłu zdobył w czwartej, finałowej rundzie 351 głosów poparcia, pokonując kontrkandydata z Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów Gianniego Pittellę, który uzyskał 282 głosów.

Tajani zastąpi na stanowisku niemieckiego socjalistę Martina Schulza, który kierował pracami PE przez ostatnie pięć lat.

Jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników eurodeputowani przywitali nowego szefa PE oklaskami, gdy wchodził on na salę plenarną. Jego koledzy z izby podchodzili do niego, ściskali, gratulowali i robili sobie z nim zdjęcia. Z kolei Tajani uciskał swojego rywala z frakcji socjalistycznej, za co obaj zebrali gromkie oklaski. 

Burzliwy przebieg wyborów

W procesie wyboru szefa Parlamentu Europejskiego konieczne jest zdobycie większości bezwzględnej w pierwszych trzech turach. Dopiero do czwartej rundy przechodzi dwóch kandydatów z największym poparciem i to w niej - jeśli nikt się wcześniej nie wycofa - następuje rozstrzygnięcie.  

Rano, jeszcze przed pierwszą rundą, z ubiegania się o stanowisko szefa PE zrezygnował były premier Belgii, lider Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy Guy Verhofstadt. Zapowiedziano, że jego grupa poprze Tajaniego.

Wybory z targami o stanowiska w tle

Wtorkowe wybory szefa PE stały się okazją dla grup politycznych do walki o wpływy i stanowiska w tej instytucji. Liberałowie utargowali m.in. wzmocnienie roli negocjatora ds. Brexitu. Brytyjscy konserwatyści zabiegają o urząd wiceprzewodniczącego PE.

Ofiarą układu, jaki zawarła Europejska Partia Ludowa (EPL) z Porozumieniem Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE), będzie Jerzy Buzek. Z nieoficjalnych informacji potwierdzonych przez PAP wynika, że straci on funkcję szefa konferencji przewodniczących komisji w PE, która ma duży wpływ na ustalanie politycznej agendy prac europarlamentu.

O stanowisko to upomniało się ALDE, którego lider Guy Verhofstadt w ramach porozumienia zawartego z EPL wycofał się z ubiegania się o stanowisko szefa PE. Chadecy przypominają, że stanowisko szefa konferencji przewodniczących komisji w PE jest rotacyjne i podlega zmianie w połowie kadencji, ale w Platformie Obywatelskiej liczono, że Buzek je utrzyma.

ALDE wywalczyło jednak więcej. Źródło PAP w tej frakcji podało, że EPL zobowiązało się do wzmocnienia stanowiska głównego negocjatora europarlamentu ds. Brexitu, które zajmuje właśnie Verhofstadt.

W umowie EPL z ALDE zapisano, że PE przyjmie rezolucję, w której stwierdzi, że obecność negocjatora z tej instytucji w rozmowach dotyczących Brexitu jest konieczna, by instytucja ta wyraziła ostateczną zgodę na wyjście Wielkiej Brytanii z UE.

Liberałowie mają ponadto zwiększyć swój stan posiadania, jeśli chodzi o szefowanie komisji w PE (obecnie mają trzech przewodniczących), a także utrzymać dwóch wiceprzewodniczących PE.

Przedstawiciel ALDE ma też brać udział w spotkaniach tzw. grupy G5, czyli szefa KE Jean-Claude'a Junckera, przewodniczącego PE, szefów dwóch frakcji tworzących koalicję (do tej pory byli to Manfred Weber z EPL i Gianni Pittella od socjalistów) oraz pierwszego wiceprzewodniczącego KE, holenderskiego socjalistę Fransa Timmermansa. Te nieformalne, comiesięczne spotkania są kluczowe, jeśli chodzi o ustalenie priorytetów, jakimi mają się zajmować KE i PE.

Źródło PAP we frakcji liberalnej podkreśliło, że na mocy porozumienia wzmocniona ma być również pozycja duńskiej, liberalnej komisarz odpowiedzialnej za konkurencję Margrethe Vestager. Niewykluczone, że zostanie ona zastępczynią Junckera. Choć PE nie ma bezpośredniego przełożenia na Komisję Europejską, to porozumienie polityczne w tej instytucji może mieć znaczenie dla szefa KE.

O stanowiska walczą też konserwatyści, którzy wprawdzie nie mają pisemnego porozumienia z chadekami, ale również mieli popierać ich kandydata na szefa PE Antonio Tajaniego. Źródła PAP w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) podają, że Brytyjczycy chcieli w zamian za poparcie uzyskać stanowisko wiceprzewodniczącego europarlamentu. "Skoro ALDE ma dwóch wiceprzewodniczących, to my jako większa od nich frakcja też powinniśmy mieć dwóch" - powiedział PAP pragnący zachować anonimowość europoseł EKR. Obecnie wiceszefem PE reprezentującym konserwatystów jest europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Na ile te targi okażą się skuteczne okaże się w środę, bo wtedy PE ma wybierać swoich 14 wiceprzewodniczących. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje