Reklama

Reklama

Ofensywa Saryusza-Wolskiego. Ostro krytykuje opozycję

Jacek Saryusz-Wolski uaktywnił się naTwitterze, gdzie wyjaśnia motywy swojego kandydowania na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej oraz w ostrych słowach krytykuje opozycję. Zarzuca jej "instrumentalne traktowanie" członkostwa Polski w Unii Europejskiej, "syndrom jaźni odzwierciedlonej" oraz "zapętlenie logiczne".

"Nie niechęć do Przewodniczącego Donalda Tuska, a jego zaangażowanie w polską politykę przyczyną odmowy poparcia. Przecież 2, 5 roku temu miał poparcie PiS, miałby i teraz, sam sobie winien" - w ten sposób Saryusz-Wolski wyjaśnia motywy ubiegania się o stanowisko szefa Rady Europejskiej.

Reklama

Zdaniem Saryusza-Wolskiego to "opozycja złamała zasadę konsensusu wokół polityki zagranicznej, wynosząc krajowy spór polityczny na forum międzynarodowe, czego nikt nigdy w UE nie robił i nie robi".

Według byłego polityka PO "opozycja wmawia rządowi intencje, które chciałaby żeby miał, a nie ma, by instrumentalnie dzielić społeczeństwo za i przeciw UE". "Szkodzi tym polskiemu konsensusowi europejskiemu" - zaznacza.

W opinii Saryusza-Wolskiego opozycja traktuje członkostwo Polski w UE "instrumentalnie", "używa go do polityki krajowej", "szkodzi członkostwu Polsce w UE", "dzieli społeczeństwo".

"Nie można porównywać wysłuchań frakcyjnych EKR na temat Polski z inicjowaniem formalnych procedur KE, prowadzących do odebrania Polsce debat plenarnych, rezolucji" - odkreśla polityk. 

Saryusz-Wolski zarzuca też opozycji "zapętlenie logiczne". "Tak jak Holandia, Polska nie zgadzała się, żeby czynnik zewnętrzny prowadził na jej terytorium polityczną działalność opozycyjną" - pisze.

"Weto jest współmierne do precedensu - powołania kandydata wbrew rządowi macierzystego kraju" - uważa. Saryusz-Wolski informuje, że "jest to zrozumiałe w Brukseli".

"Niepodmiotowe postrzeganie samego siebie przez pryzmat tego jak inni nas postrzegają, to według socjologii zaburzenie zwane jaźnią odzwierciedloną" - pisze Saryusz-Wolski w kontekście zachowania opozycji.

Saryusz-Wolski przypomina, że "od początków historii obsadzania szefa KE, bo RE jest nowa, w większości przypadków przechodzili kandydaci last minute. Też nie byli premierzy".

"Większość kwalifikowana w wyborze szefa RE  powstała dla uniknięcia obstrukcji jednego lub kilku krajów" - wyjaśnia dalej. "Nie dla przegłosowania kandydatury wbrew krajowi macierzystemu" - dodaje.

Zdaniem Saryusza-Wolskiego "argumentacja opozycji skrywa głębokie kompleksy europejskie" oraz "powierzchowną znajomość unijnej historii, jej mechanizmów oraz syndrom jaźni odzwierciedlonej". 

Jacek Saryusz-Wolski był kandydatem rządu PiS na szefa RE. Ogłoszenie jego kandydatury spowodowało, że został usunięty z Platformy Obywatelskiej. Następnie sam europoseł zrezygnował z członkostwa w Europejskiej Partii Ludowej.   

W trakcie wyboru szefa Rady Europejskiej tylko polska premier sprzeciwiła się reelekcji Donalda Tuska. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje