Reklama

Reklama

Od małej Europy do federalizmu. KE przedstawi opcje reform dla UE

"Biała Księga", w której Komisja Europejska przedstawi propozycje zmian w UE będzie zawierała kilka opcji dla państw członkowskich - od ograniczenia integracji jedynie do jednolitego rynku po federalistyczną Unię - dowiedziała się PAP ze źródeł w KE.

Propozycje te przedstawi w środę po południu w Parlamencie Europejskim szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. We wtorek wieczorem dyskusję na ten temat przeprowadziło na nadzwyczajnym posiedzeniu kolegium unijnych komisarzy.

Reklama

Z informacji jakie przekazały we wtorek późnym wieczorem niewielkiej grupie dziennikarzy źródła zbliżone do Komisji wynika, że Juncker konsultował pomysły z praktycznie wszystkimi liderami państw unijnych. "Biała Księga", w której będą one opisane ma mieć 10-12 stron. Zawarte w niej będzie kilka scenariuszy dla UE z horyzontem do 2025 roku.

Komisja chce, by był to jej wkład do jubileuszowego szczytu UE we włoskiej stolicy, który odbędzie się 25 marca z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich. Przywódcy unijni mają na nim przyjąć deklaracje odnośnie przyszłości Wspólnoty już bez Wielkiej Brytanii.

Jakie będą scenariusze zmian?


Scenariusze jakie ma przedstawić Juncker znacznie różnią się od siebie. Jedne oznaczają zmniejszenie integracji i ograniczenie UE do działania w ramach jednolitego rynku, inne wskazują na możliwość ściślejszej, głębszej, nawet federalistycznej integracji. Jest również opcja Europy różnych prędkości.

Ten podnoszony co jakiś czas pomysł przedstawiany czasem jako tworzenie "twardego rdzenia" Europy od dawna niepokoi państwa Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Polskę, które obawiają się trwałego podziału Unii i zepchnięcia ich na margines.

Jeśli państwa członkowskie zdecydowałby się na zupełnie inne podejście - zahamowania integracji, a nawet jej cofnięcia i ograniczenia UE do jednolitego rynku, cześć kompetencji jaka teraz jest na poziomie UE, mogłaby wrócić do państw członkowskich. Polskie władze, a także inne państwa Grupy Wyszehradzkiej podkreślają od dłuższego czasu, że potrzeba ograniczenia władzy instytucji unijnych i przywrócenia większych kompetencji państwom członkowskim. Nie było to jednak zrównywane nigdy z ograniczeniem UE tylko do jednolitego rynku.

Mniej UE?

Niektóre aspekty takiej opcji mogłoby być jednak atrakcyjne dla państw naszego regionu, bo oznaczałaby również, że UE nie miałaby w dłuższej perspektywie wspólnej polityki migracyjnej. Jednak takie podejście - jak wynika ze słów urzędników unijnych - oznaczające "mniej UE" miałoby również negatywne strony, odbijając się w budżecie unijnym, który prawdopodobnie również byłby skromniejszy.

Według źródeł w KE prace nad "Biała Księgą" odbywały się z założeniem, że nie będzie (przynajmniej w najbliższym czasie) zmiany traktatów. W Brukseli jest bowiem obawa, że ich otwarcie sprzyjałoby populistom, którzy atakują UE. "Nie ma rynku politycznego na zmianę traktatów" - ocenił jeden z wysoko postawionych urzędników z KE.

Otoczenie Junckera tłumaczy, że decyzja o tym, by przedstawić nie jeden preferowany, ale kilka różnych scenariuszy wynika z oceny politycznej rzeczywistości w UE. "Nie chcemy, żeby Rzym stał się tylko imprezą urodzinową, podczas której zdmuchniemy świeczki. Nie chcemy też, żeby Rzym stał się areną walki o przyszłość UE, co byłby raczej pewne, jeśli mielibyśmy tylko jeden scenariusz" - tłumaczył jeden z urzędników.

Proces miałby się toczyć przez najbliższe miesiące

KE chce, by debata na temat scenariuszy dotyczących przyszłości UE nie zakończyła się w Rzymie, ale zeszła na poziom parlamentów krajowych i jeszcze niżej do społeczeństwa obywatelskiego. W zamyśle Brukseli dyskusja miałaby być możliwością do zbudowania mostu pomiędzy oczekiwaniami Europejczyków, co do tego czego chcą od UE i tego co faktycznie UE może im dać.

Proces miałby się toczyć przez najbliższe miesiące, podczas których odbędą się wybory w kilku kluczowych krajach UE. Już w marcu do urn pójdą Holendrzy, później Francuzi, a we wrześniu Niemcy. Wyniki tych głosowań będą miały ogromne znaczenie dla przyszłości UE, biorąc pod uwagę choćby to, że faworytką w pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji jest opowiadająca się za zorganizowaniem referendum nad wyjściem jej kraju z UE Marine Le Pen.

Jesienią, gdy będzie już wiadomo jak karty rozdali wyborcy, Juncker ma przedstawić podsumowanie debaty na temat przyszłości UE, tak by na grudniowym szczycie sprawą znowu mogli się zająć szefowie państw i rządów. To nie będzie jednak końcem dyskusji, bo KE chce, by sprawa była również tematem kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. Stąd też horyzont czasowy wypracowania scenariusza wyznaczony został na 2025 rok, bo w połowie kolejnej dekady będzie już po kolejnych eurowyborach.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje