Reklama

Reklama

Niemcy i Francja proponują reformę Unii Europejskiej

"Silna Europa w niepewnym świecie" - brzmi tytuł 9-stronicowego dokumentu przygotowanego przez ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Francji.

O szczegółach dokumentu informuje Reuters.

Frank-Walter Steinmeier i Jean-Marc Ayrault opracowali swój plan w reakcji na kryzysy wstrząsające Europę w ostatnich latach - kryzys migracyjny i gospodarczy.

Prace nad dokumentem rozpoczęły się jeszcze przed referendum w Wielkiej Brytanii.

Co takiego proponują Niemcy i Francja?

W dokumencie rozwinięta jest idea wspólnej europejskiej armii, pada także postulat zintegrowanej polityki bezpieczeństwa (m.in. współpraca wywiadowcza) i spraw zagranicznych.

Ministrowie chcą także, by w Europie obowiązywała wspólna polityka azylowa, proponują również, by powstała "pierwsza wielonarodowa granica" chroniona przez europejską straż.

Reklama

Jeśli chodzi o kryzys gospodarczy, proponowane jest pogłębienie Unii Gospodarczej i Walutowej, tak by wspierała ona inwestycje i wzrost gospodarczy.

Pojawiły się już oceny, że dokument jest de facto propozycją stworzenia europejskiego superpaństwa, ze wspólną polityką podatkową czy kodeksem karnym.

TVP Info podaje, że propozycja pada w formie ultimatum.

Reakcja polskiego MSZ

Odnosząc się do dokumentu szef MSZ Witold Waszczykowski powiedział rano w TVP Info, że już przed wieloma miesiącami były sygnały "od polityków starszej generacji europejskiej, którzy mówili, że kiedy otwierała się UE, kiedy przyjmowano m.in. Polskę, należało postawić ultimatum: wchodzicie, ale wchodzicie do takiej konkretnej Unii, jaką myśmy sobie kilkadziesiąt lat temu wymyślili. I widać, że to myślenie wraca".

"To niedobre rozwiązanie oczywiście, dlatego że od tego czasu kiedy wymyślono Unię, taki polityczny organizm, wiele się zmieniło. Nastroje społeczeństw europejskich są inne, Europa i nasi wyborcy nie chcą oddać Unii w ręce technokratów. W związku z tym będę chciał o tym rozmawiać, czy to rzeczywiście jest recepta właściwa dzisiaj w kontekście Brexitu" - dodał szef dyplomacji.

Pytany, czy Polska zdecydowałaby się wejść w takie porozumienie, jakie proponują Francja i Niemcy, Waszczykowski odparł:

"Polska już dawno stwierdziła, że waluta euro jest możliwa do przyjęcia tylko w dwóch sytuacjach. Po pierwsze, kiedy to będzie dla nas opłacalne ze względów ekonomicznych, gospodarczych, a to jeszcze wiele przed nami. Po drugie, kiedy mielibyśmy wiedzę, na jakich zasadach powstają centralne instytucje sterujące UE. Jakie jest kryterium wyłaniania takich instytucji, jaka jest legitymacja demokratyczna takich instytucji. Dzisiaj nie widzimy takiego kryterium demokratycznego wyłaniania centralnych instytucji, które by zarządzały UE".

Waszczykowski zapowiedział, że podczas poniedziałkowego spotkania państw Grupy Wyszehradzkiej będzie chciał uzyskać informacje, "jak wygląda ocena sytuacji międzynarodowej naszych najbliższych sąsiadów i partnerów" i "czy po stronie zachodniej części Europy doszło do jakiejś refleksji na temat tego co się stało - dlaczego piąta gospodarka świata, potężne państwo, mocarstwo nuklearne, po czterdziestu kilku latach zdecydowało się opuścić UE". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje