Reklama

Reklama

George Soros: Angela Merkel poddała się polsko-węgierskiemu szantażowi

Niemiecka kanclerz Angela Merkel poddała się szantażowi Polski i Węgier, a zawarty w Brukseli kompromis w sprawie praworządności jest najgorszym z możliwych - ocenił w czwartek amerykański miliarder i liberalny filantrop George Soros na łamach portalu Project Syndicate, którego jest sponsorem.

W swoim komentarzu, pochodzący z Węgier biznesmen i filantrop twierdzi, że wyzwanie rzucane UE przez rządy w Budapeszcie i - w mniejszym stopniu - w Warszawie stanowią dla Wspólnoty egzystencjalny kryzys. "Tymczasem liderzy UE odpowiadają na to kompromisem, który zdaje się odzwierciedlać wiarę, że zagrożenie można wyeliminować myśleniem życzeniowym" - pisze Soros.

Reklama

Jak zaznacza, choć rozumie presję ciążącą na Merkel, która według Sorosa w ostatnim czasie stała się "jedynym głównym decydentem w UE", niemiecka kanclerz powinna sprawdzić blef rządów Polski i Węgier w sprawie weta wobec unijnego budżetu i nie oferować koncesji tym państwom.

Czytaj też: Zakończył się szczyt w Brukseli. Premier Mateusz Morawiecki zabrał głos

Słabości kompromisu według Sorosa

Grożenie storpedowaniem finansów UE poprzez zawetowanie budżetu było desperackim krokiem ze strony premiera Węgier Viktora Orbana. Niestety, wygląda na to, że Merkel uległa węgierskiemu i polskiemu szantażowi, a negocjowany bezpośrednio z Orbanem i wicepremierem, szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim kompromis ma poważne słabości - ocenia Soros. 

Po pierwsze, dlatego że, jego zdaniem, zmienia on istotę i intencje stojące za przyjętym w unijnym rozporządzeniu mechanizmem wiązania funduszy z praworządnością. Ponadto odkłada on działanie mechanizmu do okresu po węgierskich wyborach w 2022 roku, co miało być głównym celem Orbana. Trzecią słabością jest fakt, że zawarte przez Radę Europejską porozumienie stanowi niebezpieczny precedens, w którym liderzy UE wbrew uprawnieniom ograniczają działanie Komisji Europejskiej.

"Orban ukradł i sprzeniewierzył ogromne sumy"

Według autora głównym motywem sprzeciwu wobec uzgodnionego wcześniej mechanizmu powiązania unijnych funduszy z praworządnością były osobiste interesy węgierskiego premiera.

"Orban ukradł i sprzeniewierzył ogromne sumy podczas swojej dekady u władzy, w tym fundusze UE (...), nie może sobie pozwolić, by ktoś ograniczył jego osobistą i polityczną korupcję, bo te nielegalne przychody są tym, co zapewnią gładkie funkcjonowanie jego reżimu i lojalność jego kolesi" - ocenił Soros.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy